Wiele już zostało powiedziane - i o brakach motorycznych, i o problemach w obronie. Ale gdy opadł kurz i emocje zgasły, warto spojrzeć raz jeszcze - chłodniej. Zamiast opinii - liczby.
Nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem: zmorą Lechii ponownie okazała się defensywa. Współczynnik oczekiwanych goli straconych (xGS) na poziomie 2,33 plasuje nas na trzecim miejscu od końca w całej kolejce. Gorszy wynik zanotowały tylko:
- Korona, która kończyła mecz w dziewiątkę (czerwone kartki w 7. i 51. minucie),
- Jagiellonia, która, przypomnijmy - przyjęła cztery bramki.
To mówi samo za siebie. Górnik nie grał wielkiego meczu, ale zagrał wystarczająco dobrze, by wykorzystać to, co Lechia podała mu na tacy. A niestety, podała zbyt wiele. Bez intensywności nie ma jakości. Po meczu dużo mówiło się o tym, że Lechia słabo biegała. Sprawdźmy to w liczbach.
110,53 km przebiegniętego dystansu nie jest wynikiem dramatycznym, w skali ligi to mniej więcej środek stawki. Ale najważniejszy jest kontekst. A ten niepokoi: Lechia przebiegła o 4 km mniej niż Górnik, mimo bardzo zbliżonego posiadania piłki. Jeszcze gorzej wygląda statystyka sprintów:
70 po stronie Lechii, 107 po stronie Górnika.
To trzeci najgorszy wynik w kolejce. Mniej sprintów zaliczyły tylko:
- Wisła Płock, która przez większość meczu grała z przewagą jednego a potem dwóch zawodników – intensywność naturalnie spadła,
- Bruk-Bet, który miał zaledwie 36,4% posiadania piłki, ale za to biegał efektywnie i z dużą dyscypliną.
37 sprintów mniej od przeciwnika to nie tylko liczba. To obraz meczu: wolniejsze tempo, spóźnione reakcje, brak intensywności, doskoku. I to było po prostu widać.
Z przodu coś się jednak działo. W ofensywie nie było tragicznie:
13 strzałów, 6 celnych (lub 15/5 - według Sofascore), xGL = 1,92. ( w tym karny - 0,79)

Zespół potrafił wykreować sytuacje. Część uderzeń jak widać pochodziła z niezłych pozycji - Lechia dochodziła do szans.
Oczywiście można mówić o braku szczęścia, w końcu gdyby Bobček uderzył głową odrobinę niżej, albo gdyby Łubik nie popisał się dobrą interwencją przy strzale Meny, wynik mógł wyglądać zupełnie inaczej. Ale jak to zwykle bywa szczęście sprzyja lepszym,a Górnik, mimo przeciętnego występu, był w tym meczu po prostu lepszy: bardziej intensywny, dokładniejszy, bardziej konkretny.
Są plusy:
Nie wszystko było złe, z pozytywów: forma Meny naprawdę może cieszyć.
- 5 prób dryblingu - 2. miejsce w całej kolejce Ekstraklasy.
- W tym 4 udane - to już najlepszy wynik w lidze w tej serii gier.

Zresztą jak widać, najczęściej atakowaliśmy jego stroną .Pewny w prowadzeniu, dynamiczny, niebojący się pojedynków.
A Rifet Kapić? -Parę razy niepotrzebnie stracił piłkę, ale nie da się mu odmówić wpływu na grę:
- 54 podania (przy 398 całego zespołu.) - 5 wynik wśród pomocników w tej kolejce
- W tym 21 podań do przodu - 3. wynik wśród pomocników w lidze.
- W tym 4 kluczowe podania -3 miejsce wśród wszystkich zawodników w kolejce

Kapić, choć nie bezbłędny, realnie napędzał ofensywę, co potwierdza jego heatmapa
Bobcek z malutkim plusikiem. Malutkim - bo to nie był udany występ. Ale…
- 5 wygranych pojedynków - co przekłada się na 5. miejsce wśród napastników tej kolejki.
- Do tego zaliczył 15 sprintów, solidny wynik, szczególnie przy ogólnej ospałości zespołu.
Co dalej?
W perspektywie kolejnych meczów Lechia musi wrócić do podstaw.
- Motoryka - intensywność biegania musi pójść w górę.
- Organizacja w defensywie - bez tego xGS będzie nadal zabójcze.
- Błędy indywidualne - w Zabrzu przytrafiały się niemal każdemu.
Najbliższy mecz z Lechem powinien dać nam odpowiedź czy Zabrze to był wypadek przy pracy, który drużyna Johna Carvera potrafi szybko skorygować czy też znów mamy do czynienia z głębszym problemem motorycznym
źródło: ekstraklasa.org / Sofascore.com