Derby znów dla Lechii! Biało-zieloni dołożyli kolejny rozdział do historii swojej dominacji nad Arką, wygrywając po raz kolejny i dopisując ósmy triumf w Gdańsku(Na osiem meczów!). W Ekstraklasie bilans jest bezdyskusyjny - Arka wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo nad Lechią. Derby po raz kolejny pokazały, kto naprawdę rozdaje karty w Trójmieście.

Już w drugiej minucie spotkania, w stan euforii wprowadzić kibiców mógł Kacper Sezonionko, który miał dobrą sytuacje strzelecką, jednak piłka mu zeszła i uderzył w taki sposób, że lepiej o tym zapomnieć.

Arka próbowała się zrewanżować w 9 minucie, gdy w pole karne wpadł Vitalucci, Japończyk zwlekał z oddaniem strzału jednak tak długo,że Weirauchowi udało się oddalić zagrożenie od bramki.

Drugi kwadrans meczu rozpoczął się od niezłej akcji Meny na skrzydle, zwieńczonej również niezłym strzałem zza pola karnego Bogdana Wiunnyka - w tym przypadku skutecznie interweniował Damian Węglarz, dobijać próbował jeszcze Żelizko, ale uderzył nad bramką.

Następnie spotkanie się trochę uspokoiło, mocno aktywny po swojej stronie był Camilo Mena, który co rusz napędzał akcję, biało-zielonych, nie przekładały się jednak one na dogodne sytuację strzeleckie.

Do przerwy mogliśmy oglądać spotkanie do jakich Lechia nas w tym sezonie nie przyzwyczaiła - bez fajerwerków w ofensywie, ale co jeszcze bardziej zaskakujące, całkiem solidnie w defensywie. Widać było, że kładziono duży nacisk na to, by wystrzegać się błędów indywidualnych, i w pierwszej części spotkania się to udało. Choć momentami mieliśmy wrażenie, że ciężar gatunkowy tego spotkania trochę przytłoczył jednych i drugich.
Na drugą część spotkania piłkarze Lechii pierwszy raz w tym sezonie wyszli przy bezbramkowym remisie.

Chwilę po rozpoczęciu z niezłą kontrą wyszedł Mena, uruchomiony przez Wiunnyka, niestety w polu karnym nie udało mu się ominąć defensywy gości. W 58 minucie, dwukrotnie z woleja próbował jeszcze Kapić, ale za pierwszym razem nie trafił w piłkę, a drugi strzał poleciał w trybuny...

Następnie mecz ponownie się uspokoił, na zwiększenie tempa musieliśmy czekać na ostatnie 10 minut, a konkretnie na 86 minutę, gdy swoim debiutanckim trafieniem popisał się Dawid Kurminowski, idealnie dokładając głowę do świetnej wrzutki Matusa Vojtko.

 

W doliczonym czasie Arka próbowała się jeszcze odgryźć dwukrotnie - za pierwszym razem strzał Hermoso z przewrotki, poszybował sporo ponad bramką, za drugim skutecznie interweniował Szymon Weirauch! Na koniec meczu ze świetną kontrą wyszedł najaktywniejszy Camilo Mena, ale sędzia postanowił okraść go z gola i w sytuacji gdy przed nim nie było już nikogo (nawet bramkarza!), odgwizdał koniec meczu.

Lechia po raz kolejny udowadnia, że obecność Arki w Ekstraklasie, to dla niej wielki atut w postaci dodatkowych punktów. Lechia choć dalej zamyka tabele, to jest już na zero, a co najważniejsze - wreszcie zapunktowała za trzy i zagrała w defensywie na zero z tyłu.
Trójmiasto jest nasze!

Bramki: 86' Kurminowski

LECHIA GDAŃSK:
Weirauch, Jaunzems, Olsson, Diaczuk, Vojtko, Mena, Kapić(90' Głogowski), Żelizko, Sezonienko (77' Awad Allaha), Wiunnyk (70' Neugebauer), Bobcek (70' Kurminowski)

Ławka: Gutowski, Kałahur, Brzęk, Wendt, Wójtowicz, Głogowski, Awwad Allah, Kurminowski, Neugebauer 

ARKA GDYNIA:
Węglarz, Navarro, Garpindashvili, Vitalucci(61' Kocyła), Hermoso, Oliveira(61' Sidibe), Marcjanik, Abramowicz (47' Zator), Jakubczyk, Kerk (75' Nguiamba), Hernandez (75' Percan)

Ławka:Grobelny, Zator, Hernandez, Sidibe, Nguiamba, Kocyła, Predenkiewicz, Celestine, Pertejo, Stolc

źródło:  własne