Po porażce z Rakowem Częstochowa John Carver podkreślił, że jego zespół powinien był zdobyć punkty w tym meczu. Angielski szkoleniowiec wspominał również o dość skomplikowanej sytuacji kadrowej zespołu. 

- Czasami futbol bywa okrutny, nie powinniśmy tu siedzieć po meczu, w którym nie zdobyliśmy punktów. Nie było nic złego w naszej pierwszej połowie. Po przerwie dominowaliśmy, gdybyśmy mieli oceniać, to kto wygra po samej grze, to wskazałbym na nas. Mieliśmy ogromne szanse, by wygrać ten mecz, ale niestety je zmarnowaliśmy. Jak mnie znacie, ja nigdy nie będę krytykował zawodników za niewykorzystane sytuacje. Zdecydowanie musimy się poprawić, gdy mamy piłkę na szóstym, piątym, czy szesnastym metrze. Tym bardziej, że spędziliśmy dużo czasu na wykończeniu akcji z pola karnego. Koniec końców chciałbym wrócić też do stanu boiska. Przy tym, jak technicznych graczy mamy to w żaden sposób ta murawa nie pomaga. Wiem, że to się niedługo zmieni, bo będzie nowa murawa na jeden mecz, myślę, że  to niesamowite. Moi gracze starają się grać jak najlepiej, nie miałem problemów w kontekście tego jak grali. Stworzyliśmy dużo szans i okazji. Daliśmy z siebie wszystko.Mamy przed sobą cztery mecze, musimy już wygrywać - podkreślił. 

Czemu trener nie zdecydował się na zmiany? - brak zmian był uzasadniony tym, że dominowaliśmy i wyglądaliśmy dobrze. Nie chciałem psuć czegoś, co działało i robić zmiany - przyznał. 

Narzeka trener na murawę, a przecież oba zespoły grają na tym samym boisku?  - Tak, oczywiście. Raków zdobył bramkę ze stałego fragmentu gry. Nie sądzę, że Raków siedzi teraz w szatni i mówi, że był to mecz na świetnym boisku - skwitował. 

Czy nie uważa Pan, że Aleksandar Cirković powinien zostać zmieniony? -  A kogo miałem wpuścić? [...] Tomek Neugebauer dziś rano się rozchorował, więc nie mógł zagrać. Miał problemy z żołądkiem. Wy tych informacji nie macie. Przystąpiliśmy do meczu nie wiedząc do końca kto wyjdzie w pierwszym składzie. Nie wiedzieliśmy, czy dwóch graczy wytrzyma chociażby rozgrzewkę. Tych dwóch było niepewnych występ i dodatkowo Tomek, który się rozchorował - wyliczał. 

Co zawiodło w ostatnich minutach, że Raków był stroną dominującą? - Będąc szczerym nie pamiętam zbyt wiele z ostatnich pięciu minut. Musiałbym jeszcze raz je obejrzeć. Myślałem o tym, co możemy zrobić, by wygrać ten mecz. Przypomnę, że sześć minut wcześniej była sytuacja, gdzie trafiliśmy do siatki, ale gol był nieuznany. Raków ma ogromną jakość wśród zawodników rezerwowych. To może zmienić oblicze meczu. To nie było jednak tak, że zmiany Rakowa wpłynęły na nas. Przy stałym fragmencie gry nie przypilnowaliśmy Brunesa do końca. Uwierzcie mi, wczoraj przygotowując się do tego meczu przygotowywaliśmy się przez 45 minut na temat stałych fragmentów. Zrobiliśmy prezentację na temat stałych fragmentów gry Rakowa. Każdy stały fragment gry pokryliśmy przez trening, ale i tak popełniliśmy ten jeden błąd - zauważył. 

Czy sędziowie z Japonii prowadzą spotkania trochę inaczej niż Polacy? - Nie chcę dziś rozmawiać o sędziach, ale podzielę się z Wami moim doświadczeniem. Byliśmy z reprezentacją Szkocji na euro w Niemczech. Z jakichś względów FIFA zdecydowała się wybrać arbitra z Meksyku. To był mecz Szkocja - Szwajcaria. Powiem tylko tyle, że nie miał najlepszego dnia. Przybył z zupełnie innej kultury, do środowiska, gdzie gra się europejski futbol. Po tym meczu był odesłany do Meksyku. Jeden z trenerów w Ekstraklasie - szkoleniowiec Zagłębia Lubin mówił o tej sytuacji parę tygodni temu. To jest najważniejszy moment tego sezonu. Nie wiem dlaczego eksperymentują w tym momencie sezonu. Zdaję sobie sprawę, że sędziowie muszą się rozwijać i musi się odbywać ta wymiana, ale niekoniecznie w tym momencie sezonu. W taki sposób uciekam od tego pytania - skwitował. 

Czy trener jest spokojny pod kątem kolejnych meczów z racji tego, że Lechia kreuje sytuacje, tylko piłka nie chce wpaść do siatki? - Jestem spokojny, ponieważ ci zawodnicy, których mamy w szatni przeżyli podobny, lub nawet gorszy moment w zeszłym sezonie. Granie pod presją nie jest dla nas czymś nowym. Mam pewność i wiarę w moich zawodników. Jeśli będziemy grali, tak jak dzisiaj w drugiej połowie, to jestem pewny siebie i nasi zawodnicy również powinni tak się czuć - zakończył. 

źródło: własne