Karl Wendt potrzebował zaledwie dwóch meczów, by w Trelleborgu wywalczyć miejsce w pierwszej jedenastce. W sobotę odpłacił się za zaufanie efektownie - precyzyjnym strzałem zza pola karnego zdobył swoją pierwszą bramkę na wypożyczeniu.

 

Jeszcze przed tym spotkaniem trener Lechii, John Carver tłumaczył decyzję o wypożyczeniu słowami:

"To bardzo dobre pytanie. Karl w Gdańsku za dużo nie grał, a odkąd poszedł na wypożyczenie, to wreszcie zbiera minuty. Ma ich około 80. To dla niego ważne. On jest tam do świąt, więc ocenimy jego przydatność i ewentualny powrót do klubu już niebawem. Uznaliśmy, że dla niego lepiej jest, aby pójść i grać. Przez to, jaka jest nasza sytuacja, tutaj było mu trudno o skład."

I choć wydaje się, że dziś przydałby się w Gdańsku, dla 20-latka rzeczywiście może być to dobra decyzja. W Szwecji od razu zaczął łapać minuty - już dzień po ogłoszeniu wypożyczenia wszedł na boisko w 62. minucie, tydzień później dostał całą drugą połowę, a dobrą postawą wywalczył miejsce w wyjściowym składzie na sobotni mecz.

I tam pokazał wszystko, co najlepsze i najgorsze jednocześnie. Zostało mu coś z Lechii: odważnie do przodu, beztrosko z tyłu. Zdobył ładną bramkę, ale w defensywie zgubił krycie przy dwóch bramkach gospodarzy.

 

Jego Trelleborg przegrał 3-1 i wydaje się , że może mieć problemy z utrzymaniem na szczeblu cetralnym. Mimo to, Karl zakończył spotkanie z notą 7,3 (Sofascore) - najwyższą w drużynie. Do tego przebiegł 11,5 km, czyli najwięcej na boisku. 

Warto podkreślić, że Wendt daje się poznać od strony, której w Gdańsku nie zdążyliśmy zobaczyć. W sobotnim meczu podjął aż 6 prób dryblingu, z czego 5 zakończyło się powodzeniem, a Szwedzi ustawiają go jako lewego pomocnika , co potwierdza jego heatmapa z wczorajszego meczu.

20250921 heatmap wendt

(źródło: sofascore)

Jeśli dalej będzie grał regularnie, jego ewentualny powrót zimą do Lechii, może być dla nas pomocny.

źródło: własne