Koniec sezonu niemal zawsze niesie za sobą różnorakie zmiany kadrowe. Nie inaczej jest w przypadku Lechii, która latem również stanie przed koniecznością dokonania roszad w zespole. Oczy skierowane będą także na zawodników, którzy aktualnie przebywają w Gdańsku na zasadzie wypożyczenia. Jaka przyszłość ich czeka?
Letnie okno transferowe od lat uchodzi za jeden z najbardziej ekscytujących okresów w piłkarskim kalendarzu. Kibice bacznie przyglądają się, w jaki sposób ich drużyny zbroją się na nadchodzący sezon. Choć czeka nas jeszcze stosunkowo długa droga, zanim kluby wyruszą na zakupy, to warto powoli zacząć analizować sytuację kadrową pod kątem przyszłorocznych rozgrywek. Na dobry początek należałoby zerknąć na to, co może przynieść przyszłość zawodnikom wypożyczonym do gdańskiej Lechii, bowiem zakończenie ligowej kampanii niekoniecznie musi wiązać się z ich powrotem do macierzystego klubu.
Aleksandar Cirković
W kontekście Serba mówi się w Gdańsku aktualnie najgłośniej spośród całego zestawienia, które poznamy w dalszej części. Skrzydłowy okazał się wiodącą postacią Biało-Zielonych na wiosnę, co naturalnie rozpaliło dyskusję na temat jego przyszłości. Jesienią Cirković mógł imponować głównie w rozgrywkach pucharowych, gdzie w trzech spotkaniach zanotował dwa trafienia, odgrywając kolosalną rolę w tegorocznej edycji, która dla Lechii jednak zakończyła się dość szybko. Zwrot akcji nastąpił wraz z wyruszeniem rewanżowej rundy Ekstraklasy. Od tego momentu Cirković zaczął regularnie dostarczać liczby na krajowym podwórku. Wyłącznie w drugiej fazie rozgrywek - licząc grudniowe starcie z Górnikiem Zabrze - trzykrotnie trafił do siatki, a także pięć razy wpisał się na listę asystentów. Niewątpliwie cieszy fakt, że serbski skrzydłowy wreszcie spełnia oczekiwania kibiców, jednak tu pojawia się nurtujące wszystkich pytanie: co dalej?
Wszystko wydaje się wyglądać obiecująco, aczkolwiek musimy pamiętać, że Cirković w Lechii przebywa na zasadzie wypożyczenia z węgierskiego Ferencvarosu. Poprzeczka postawiona 24-latkowi na Węgrzech okazała się zbyt wysoka, wskutek czego klub zdecydował się wysłać zawodnika do Gdańska. Z negatywnych informacji wiemy, że w zawartej między zespołami umowie nie znalazło się miejsce dla prawa pierwokupu piłkarza przez Biało-Zielonych. Innym kontrargumentem jest wartość samego zainteresowanego, którego Transfermarkt wycenia obecnie na dwa miliony euro. Identyczną kwotę za Serba na stół wyłożył również wyżej wspomniany Ferencvaros w momencie jego transferu do Budapesztu.
W grę może wchodzić więc ewentualne przedłużenie wypożyczenia o kolejny rok. Wiele zależy tu jednak zarówno od stanowiska klubów, jak i samego zawodnika. Gdy zapytano go o to dwa miesiące temu, jasno odparł, że “wszystko może się zdarzyć”. Od tamtej pory jego forma wyraźnie zwyżkowała, co z pewnością może napawać optymizmem.
Alex Paulsen
Przenosiny Nowozelandczyka nad Motławę również zapowiadały się ekscytująco. Dwa lata temu golkipera na boiskach australijskiej ekstraklasy dostrzegło Bournemouth, które sprowadziło go w swoje szeregi. Na regularne występy na Wyspach nie mógł jednak liczyć, dlatego został wypożyczony z powrotem do ligi, z której trafił na radar angielskiego klubu. Choć jego rozwój szybował w górę, to rok później Bournemouth zdecydowało się na podobny ruch, co przedtem. Paulsen trafił do Gdańska, gdzie z miejsca wskoczył między słupki Lechii, wygrywając rywalizację z Szymonem Weirauchem. Forma 23-latka bywa chwiejna, gdyż - zresztą jak cały blok defensywny Biało-Zielonych - miewa on o wiele gorsze dni. Zdarzają się również jednak sytuacje i spotkania, po których Alex zasługuje na wyraźne wyróżnienie. Jako przykład możemy posłużyć się marcowym meczem z Pogonią, kiedy to nowozelandzki bramkarz rozegrał znakomite zawody i odegrał gargantuiczną rolę w triumfie nad rywalem z Pomorza.
Lot Alexa Paulsena wybrany obroną miesiąca 🔝✈️
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) April 2, 2026
🤝 DrWitt | @LechiaGdanskSA pic.twitter.com/kKKk7Ngt9U
Na dzień dzisiejszy trudno powiedzieć, jakie plany wobec Paulsena w najbliższym czasie ma Bournemouth. Wobec tego nie sposób przesądzić, co stanie się z Alexem po zakończeniu trwającej kampanii Ekstraklasy. Należy także mieć wzgląd na sytuację finansową oraz to, na ile będzie mogła pozwolić sobie Lechia. W tym przypadku da się natomiast usłyszeć, że wynagrodzenie golkipera w trakcie wypożyczenia pokrywa klub z Anglii, co znacząco ułatwia całą operację. Z tyłu głowy trzeba też mieć Szymona Weiraucha, który z czasem może zacząć domagać się większej liczby minut, co z kolei mogłoby zwiększyć ból głowy sztabu szkoleniowego Lechii.
Na sprowadzenie Paulsena do Polski na stałe raczej nie ma co liczyć, aczkolwiek - analogicznie do sytuacji Cirkovicia - nie można całkowicie wykluczyć potencjalnych rozmów w związku z przedłużeniem wypożyczenia. Drugim, równie realnym scenariuszem pozostaje po prostu powrót zawodnika do macierzystego klubu.
Maksym Diaczuk
To trzeci i zarazem przedostatni z naszego zestawienia zawodnik. W pewnym momencie w szeregach Lechii jednocześnie znajdowało się aż trzech piłkarzy wypożyczonych z Dynama Kijów. Poza Diaczukiem do tego towarzystwa należeli Kyryło Paszko oraz Anton Carenko. Pierwszy z nich zupełnie nie odnalazł się w Gdańsku i po kilku miesiącach wrócił na Ukrainę, natomiast sytuację Carenki omówimy jeszcze w dalszej części. Skupmy się na Diaczuku, bowiem jest to kolejna osoba, której przyszłość nie jest stuprocentowo przesądzona. Rywalem 22-letniego stopera o miejsce w wyjściowej jedenastce pozostaje Bujar Pllana, lecz z reguły to Maksym częściej przekonuje do siebie Johna Carvera. W obecnym sezonie Diaczuk zaliczył po jednej bramce oraz asyście, choć trudno oprzeć się wrażeniu, że oczekiwania wobec niego były nieco większe.
Należy mieć na uwadze, że Dynamo może uwzględniać stopera w swoich planach na nadchodzące miesiące. W takiej sytuacji wiele zależałoby od samego zawodnika, który mógłby zdecydować się na rywalizację o regularne występy w ojczyźnie. Brak Diaczuka w zespole Lechii nie byłby kataklizmem, choć sprowadzenie nowego stopera latem wydawałoby się wręcz priorytetem. Z drugiej strony Biało-Zieloni mają już doświadczenie w przedłużaniu wypożyczeń zawodników z kijowskiego klubu, gdyż dokonali tego w przypadku Antona Carenki.
Anton Carenko
Tym akcentem przechodzimy do ostatniego z wypożyczonych, czyli wspomnianego Carenki. Ukrainiec nosi miano wychowanka Dynama Kijów, a Lechia jest dla niego pierwszym zagranicznym doświadczeniem w karierze. W przeciwieństwie do Diaczuka jednak nad Motławę przeprowadził się rok wcześniej, a więc tuż po awansie Gdańszczan do Ekstraklasy. Początkowo 21-latek regularnie meldował się na murawie, głównie wchodząc z ławki rezerwowych, jednakże w tegorocznych rozgrywkach sytuacja uległa zmianie. Kibice oczekują więcej, choć nie tyle od samego zawodnika, co od sztabu szkoleniowego. Carenko przestał łapać minuty jak przedtem, co wywołuje wśród fanów zarówno zdziwienie, jak i swego rodzaju rozgoryczenie. W powszechnej opinii mówi się, że Anton mógłby realnie wspomóc Lechię na boisku, a rola rezerwowego jedynie spowalnia jego rozwój. Taki układ niekoniecznie musi też odpowiadać władzom Dynama.
I tutaj po raz pierwszy mamy do czynienia z sytuacją, w której rozwiązanie wydaje się dość klarowne i w dużej mierze przewidywalne. Szanse na pozostanie Carenki w Gdańsku zbyt duże nie są, na co składa się kilka czynników. Po pierwsze, ograniczona liczba minut i brak możliwości rozwoju w obecnym układzie. Po drugie, fakt, że jego wypożyczenie było już wcześniej przedłużane, a trzyletnie pobyty w jednym klubie, bez pełnego związania się z nim kontraktowo nie są spotykane w świecie futbolu zbyt często. Wydaje się więc, że najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem będzie podziękowanie za wspólny czas, podanie sobie ręki i powrót zawodnika do Kijowa.
źródło: własne