Lechia wygrała z Koroną Kielce 4:2. Na konferencji pomeczowej John Carver pochwalił swoich podopiecznych i przyznał, że zmiany graczy wracających po kontuzji były częścią planu.
- Jestem zachwycony końcowym wynikiem. Przez pierwszą godzinę byliśmy fantastyczni, na trudnym boisku. Byłem zaniepokojny jak wyglądała murawa. Daliśmy radę i wykorzystaliśmy swoje atuty. Musiałem podjąć kilka trudnych decyzji na temat zawodników, którzy wrócili po kontuzji. Bobcek i Mena nie daliby rady zagrać więcej niż 60 minut. To jest właśnie czas, kiedy trzeba skorzystać z zawodników rezerwowych. Czasami jak się wygrywa 3:0 z bardzo trudnym rywalem może pojawić się trochę arogancji. Ja postrzegam to jako kolejna szansa na rozwój dla młodego zespołu. Musimy zachowywać chłodną głowę. Przy wyniku 3:2 Korona nie miała nic do starcenia i wysłali wielu garczy w pole karne. Byliśmy pod presją przy stałych fragmentach gry. Cieszę się, że przy bramce na 4:2 pokazaliśmy charkter. Podsumowując, było wiele pozytywnych momentów, ale też kilka rzeczy, które musimy poprawić. Najważniejsze w tym momencie są jednak punkty, które zdobyliśmy - rozpoczął.
Zmiany Bobcka i Meny były zaplanowane? - Tak, rozmawiałem z nimi, że zagrają prawdopodobnie 45 minut. mamy na względzie mecz piątkowy, który jest niebawem. Podjęliśmy decyzję po konsultacji wewnątrz sztabu. Mamy na żywo wyniki pod względem motorycznym. Mena musiał zejść w przerwie, a Bobcek grał do 60 minuty. Nie ma żadnych kontuzji i jedziemy ze wszystkimi zawodnikami do Płocka - przyznał.
Co spowodowało rozprężenie, które dało dwie bramki Koronie? - To była nonszalancja w trakcie posiadania piłki. Zaczęliśmy robić takie rzeczy, których nie robliśmy wcześniej. Zmieniliśmy nasze nawyki. To czas, by się nauczyć, by nie popełniać takich błędów. Nie będę oceniał dzisiejszego meczu przez pryzmat 20 minut, szczególnie dlatego, że wygraliśmy. Przekaz dla innych kibiców: jeśli chcecie się dobrze bawić oglądajcie Lechię! Myślę, że cieszyła się z tego spotkania Ekstraklasa i Canal + - skwitował.
Czy to był najlepszy mecz Lechii pod względem kreowania sytuacji? - To również mogło wkraść się do głów naszych zawodników. Mieliśmy już kilka takich meczów. Było dużo momentów, gdy graliśmy progresywny futbol. Widać było pomysł i ideę - zauważył.
Czy żółta kartka miała wpływ na zmianę Tomasza Wójtowicza? - Tak, w stu procentach. Nie chciałęm dać żadnego pretekstu, by mecz kończył się 10 na 10 - podkreślił.
Pewien trener kiedyś powiedział, że 2:0 to niebezpieczny wynik, czy w przypadku Lechii wygrywanie 3:0 i gra 11 na 10 bywa również trudne? - Tak, to prawda, kiedy byłem w Leeds z Kevinem Blackwellem przegrywaliśmy 0:3 do przerwy, do końca meczu było 20 minut, a ostatecznie wygraliśmy ten mecz 4:3. To było niesamowite. Będąc szczerym nic mnie już nie zdziwi w futbolu. Jeśli chodzi o grę w przewadzę, to mieliśy tsakie trzy mecze, łącznie z dzisiejszym. To jest pewnego rodzaju problem. Jeśli gra się w dziesięciu, to nadzieją są stałe fragmenty gry. Wszyscy na to liczą. Musimy się nauczyć unikać stałych fragmentów gry. Rzut karny to również była konsekwencja dalekiego wrzutu piłki z autu i drugiego momentu, gdy Dawid Kurminowski popełnił faul. Korona jest bardzo dobra w tym elemencie i było wiadomo, że na to będą liczyć - zakończył.
źródło: własne