Lechia choć do przerwy prowadziła 1-0, ostatecznie dzieli się punktami z Wisłą Płock, Gdańszczanie do spotkania przystąpili bez pauzującego za kartki Camilo Meny i kontuzjowanego Żelizki - mimo to wyglądała całkiem przyzwoicie zarówno w ofensywie jak i w defensywie, niestety nie przełożyło się to na zwycięstwo

Obie drużyny weszły w mecz dość spokojnie, próbując wybadać się wzajemnie, przez pierwsze dziesięć minut niewiele się działo, troszkę aktywniejsza była chyba Lechia, ale nie przełożyło się to na żadne konkrety. Na te trzeba było czekać do 16 minuty, gdy piłkę przed polem karnym gości w trochę przypadkowy sposób dostał Cirković - Serb podholował ją troszkę i huknął nieźle w stronę bramki, piłka po jego strzale zmierzała w okolice okienka, ale Rafał Leszczyński wyciągnął się jak struna i zbił piłkę na rzut rożny.

Serb nie dając za wygraną, szczęścia ponownie poszukał 5 minut później, gdy po niezłym podaniu ze skrzydła od Bobcka wpadł w pole karne i znów uderzył na bramkę, tym razem szczęśliwie jednak interweniował jeden z piłkarzy Wisły, ponownie wybijając piłkę na rzut rożny.

Lechia nie odpuszczała i w 29 minucie po dalekim wrzucie z autu i lekkim zamieszaniu w polu karnym Wisły do piłki dopadł Kacper Sezenionko, i uderzył precyzyjnie przy słupku, dając Gdańszczanom prowadzenie.

 

Kolejną - rewelacyjną akcje mogliśmy oglądać w 42 minucie, gdy po prawej stronie boiska Lechiści pograli ładnie z pierwszej piłki, do Bobcka nieźle dośrodkował Kłudka a Słowak próbował kończyć akcję w pięknym stylu piętką, niestety troszkę minął się z piłką - choć trzeba oddać, że chyba był na spalonym.

Do szatni piłkarze schodzili więc dalej przy jednobramkowym prowadzeniu, które choć skromne to było w pełni zasłużone, do przerwy Lechia była po prostu drużyną dużo lepszą, miała swoje okazje, jedną udało się zamienić na gola, ale co równie ważne, wyglądało to równie nieźle w defensywie, agresywny doskok do rywala powodował, że większość zapędów ofensywnych gości była kasowana w zarodku.

W drugą połowę zdecydowanie lepiej weszli goście, wyrównując już w 49 minucie, gdy po stałym fragmencie gry i wrzutce z rzutu wolnego w pole karne, piłkę głową wybił diaczuk, ta spadła przed polem karnym - a w zasadzie nie spadła, bo świetnym strzałem z woleja popisał się Pacheco, Lechie uratowała jeszcze poprzeczka, ale przy dobitce głową z bliskiej odległości Kamińskiego, nic już nie dało się zrobić i Alex Paulsen musiał wyciągać piłkę z siatki.

Odpowiedzieć próbował kilka minut później Cirković - dostał piłkę w polu karnym i spróbował tego z czego zasłynął na serbskich boiskach, przełożenie na prawą nogę i strzał - ten jednak odbił się jeszcze rykoszetem i stracił swój impet, w skutek czego Leszczyński nie miał większych problemów ze złapaniem piłki

Swoje szanse miała też Wisła, gdy po szybkim rozegraniu rzutu wolnego, przenieśli piłkę w pole karne Lechii, gdzie strzelał Jurić ale skutecznie interweniował Tomek Neugebauer, w 69 Jurić strzelał ponownie, ale minimalnie ponad bramką.

w 79 minucie, przed dobrą okazją stanął natomiast Tomas Bobcek, który po niezłej dynamicznej akcji wpadł w pole karne, ale jego strzał obronił były golkiper Śląska Wrocław.

W ostatnich dziesięciu minutach było jeszcze trochę zrywów po obu stronach, ale żadnej z drużyn nie udało się już przechylić szali na swoją korzyść. Lechia mecz kończy więc remisem i przed przerwą reprezentacyjną zajmuje dalej ostatnie miejsce w tabeli z 7 punktami na koncie. 

WISŁA PŁOCK: 

LESZCZYŃSKI - Edmundsson, Kamiński, Sangre - Nastić(61' Lecoeuche), Djalo,(61' Custović) Pacheco(83' Mijusković), Kun, Rogelj - Jurić(74' Sekulski), Salvador (61' Pomorski)

Ławka: Pruszkowski, Lecoeuche, Kalandadze, Tavares, Mijusković, Zajac, Custović, Nowak, Pomorski, Hiszpański, Tomczyk, Sekulski

LECHIA GDAŃSK:

Paulsen - Vojtko, Rodin, Diaczuk, Kłudka - Kapić, Neugebauer - Cirković(83' Viunnyk), Kurminowski, Sezonienko - Bobcek

Ławka: Weirauch, Olsson, Pllana, Brzęk, Wójtowicz, Sczepankiewicz, Głogowski, Awadalla, Viunnyk

ŻK: 59' Salvarod; 59' Sezonienko; 67' Juric

źródło:  własne