Pierwszy remis w Gdańsku od września -  musiał się zdarzyć. Lechia przed meczem przypomniała, że w tym roku na jej stadionie nie padł jeszcze podział punktów, więc ekstraklasowa logika zrobiła swoje. Jeden punkt dopisany, ale wciąż trzy „na minusie” i sytuacja w tabeli nadal daleka od komfortowej. Spotkanie z trybun oglądał Prezydent Karol Nawrocki!

Szybko rozpoczęli biało-zieloni, już w 4 minucie spotkania, Tomas  Bobcek, po dobrym dośrodkowaniu od Matusa Vojtko postanowił sprawdzić bramkarza gości - gola nie zdobył, ale wyszła z tego asysta - wynik spotkania otworzył Bohdan Viunnyk. Chwilę później, mogło być 2-0 gdy piłka po strzale Kapicia, skozłowała, i zmierzała w okolice okienka, Ivan Brkić popisał się jednak udaną interwencją.

Lechia korzystając z prowadzenia, delikatnie się cofnęła, ale nie przełożyło się to na żadne większe sytuacje dla piłkarzy z Lublina.
Na następne emocje musieliśmy czekać do 19 minuty, gdy piłkę z bramki po strzale Karola Czubaka, musiał wyciągać Szymon Weirauch, na szczęście były napastnik Arki Gdynia, był na pozycji spalonej, dwie minuty później , ładnym choć niecelnym strzałem z woleja popisał się jeszcze Jakub Łabojko.
Po 20 minutach gry inicjatywę zaczęła przejmować znów Lechia - w 23 minucie o kolejnego gola w ekstraklasie starał się Tomas Bobcek strzałem głową - znów udanie interweniował golkiper gości. Strzał głową chwilę później oddał także Sezonieko - tym razem po podaniu od Tomasa - ale uderzył delikatnie nad bramką.
Kwadrans później z kontratakiem zakończonym groźnym strzałem wyszedł motor - strzelał Michał Król, ale Wierauch zdołał sięgnąć piłkę i wybić na rzut rożny.
W 38 minucie, wyrównującym trafieniem popisał się Karol Czubak, który zdecydowanie zbyt łatwo obrócił się z piłką w polu karnym i posłał piłkę do siatki.
Lechia chyba nie zdążyła ochłonąć po wyrównaniu - a na pewno nie zdążył Vojtko, który 3 minuty później zagrał katastrofalnie pod nogi rywala, ten dosyć szczęśliwie dograł do Czubaka, który wycofał do Ivo Rodrigues'a a on pięknym strzałem pokonał bramkarza Lechii.
Gdy zanosiło się już na to,że Lechia będzie schodzić do szatni w ponurych nastrojach, ostatnie słowo w tej części spotkania postanowił powiedzieć, nie zawodny w tym sezonie Tomas Bobcek, - Słowak agresywnie doskoczył do Matthysa - odebrał mu piłkę, popędził w stronę bramki, po drodze mijając jeszcze oraz posyłając na ziemię Brighta Ede  i zrobił to co umie najlepiej!

Po rozpoczęciu drugiej połowy wynik remisowy, nie utrzymał się za długo - w 53 minucie nieprzepisowo gracza z Lublina zatrzymywał przed polem karnym Zhelizko - za co obejrzał żółty kartonik. Do piłki podszedł Wolski i pięknym uderzeniem ściągnął pajęczynę z okna.
W 58 minucie groźną kontrę wyprowadził Camilo Mena, dograł do Sezonienki, ale strzał Kacpra z linii pola karnego został zablokowany. Nie minęło 10 minut, a po niezłej - choć trochę szczęśliwej akcji Lechii, uderzał Bobcek, ale kapitalnie interweniował Brkić!
Słowak próbował jeszcze chwilę później, ale po jego strzale, piłka zatrzymała się na bocznej siatce.
Co nie udało się Bobckowi, udało się Camilo Menie , który postanowił wziąć sprawy w swoje ręce - w 79 minucie, po przytomnym podaniu od Jaunzemsa ruszył z akcją, najpierw jak tyczkę minął Brighta Ede, po czym założył siatkę bramkarzowi gości! Coś pięknego!

Zarówno Lechia jak i Motor, miały jeszcze kilka mniej groźnych okazji, jak choćby rzut wolny wykonywany przez Zhelizke w doliczonym czasie gry, ale finalnie taki wynik utrzymał się już do końca. Lechia jak już nas przyzwyczaiła zaserwowała nam bardzo ciekawe spotkanie, ale jeśli chce się utrzymać musi zacząć wygrywać.
Warto nadmienić, że podczas spotkania na trybunach zasiadał Karol Nawrocki - choć zasiadał to może nieadekwatne słowo, bo Prezydent w trakcie meczu, postanowił odwiedzić sektor zielony i osobiście podziękować kibicom, za wsparcie.

 

 

źródło: własne