Pozostałe Wiadomości

    Wspomnienia

    Multimedia

    Urodziny Lechistów

    Marek Walczak
    Marek Walczak
    za 3 dni obchodzi 58. urodziny.
    Rafał Kosznik
    Rafał Kosznik
    za 3 dni obchodzi 35. urodziny.
    Adrian Dałek
    Adrian Dałek
    za 3 dni obchodzi 26. urodziny.

    Już od lutego 1945 tereny Wolnego Miasta Gdańska były przygotowywane do odparcia ataków wojsk radzieckich i polskich. Trzeciego marca 1945 roku wszystkie szlaki komunikacyjne prowadzące do Gdańska zostały opanowane przez oddziały Armii Czerwonej. Grupa armii "Weichsel" znalazła się w beznadziejnej sytuacji. Odcięta od zaopatrzenia była skazana na unicestwienie. Wycofujące się oddziały drugiej armii polowej ponosiły ogromne straty. Bez paliwa jednostki pancerne stały się tylko zbędnym balastem. Przez drogi prowadzące w stronę Zatoki Gdańskiej przetaczały się wraz z wojskiem rzesze uchodźców dla których jedyną drogą ucieczki stały się nadmorskie porty. Ziemia Gdańska stała się ostatnim punktem oporu 2 armii, opór ten wojska radzieckie zamierzały złamać za wszelką cenę. Do 28 marca Rosjanie zdobyli Sopot, Oliwę, Osowę, wkroczyli do Wrzeszcza niszcząc po drodze wszystko co napotkali i zajęli Górę Gradową z widokiem na Główne Miasto.

    Gdańsk 1945 ul. Długa - po lewej widoczny Ratusz - fot. 30 Dni Jednocześnie Miasto było cały czas bombardowane i ostrzeliwane z ciężkiej artylerii oraz katiusz. W tym czasie Gdańsk był już wyludniony z mieszkańców Wolnego Miasta, a resztki niedobitków, którzy nie zdołali uciec zatopionymi później statkami z tysiącami uchodźców (Wilhelm Gustloff, Goyia, Steuben) ukrywali się w schronach. Z niektórych z nich, jak na przykład z tego pod Placem Dominikańskim, już nigdy nikt nie wyszedł… Nad Gdańskiem zawisła wszechobecna śmierć. Niemcy – żołnierze którzy próbowali dezerterować lub Gdańszczanie, którzy niechętnie przystępowali do beznadziejnej obrony byli wieszani na drzewach i słupach telegraficznych przez hitlerowców.

    Gdańsk 1945 ul. Wały Jagiellońskie – Po prawej widoczna Brama Wyżynna - fot. 30 DniZniszczenia w Gdańsku były stosunkowo małe, nieliczne naloty alianckie, nie przyniosły dużych strat. 30 marca 1945 r. Gdańsk został "wyzwolony" przez Armię Czerwoną i Wojsko Polskie. Już podczas ostrzału Gdańska wiele cennych zabytków zostało uszkodzonych lub zniszczonych, a walki uliczne doprowadziły do zniszczenia kolejnych budynków. Gdańsk został przez Armię Czerwoną potraktowany jak miasto zdobyczne.
    Po ustaniu oporu niemieckiego "wyzwoliciele" zaczęli miasto grabić, plądrować i palić te domy, które ocalały.

    Krasnoarmiejcy dopuszczali się niewyobrażalnych okrucieństw wrzucając granaty do niezniszczonych, zamieszkanych domostw, okradali napotkanych i gwałcili kobiety na niesamowitą skalę. Jeszcze w końcu kwietnia nad miastem unosiły się łuny pożarów. Dotychczasowi mieszkańcy Gdańska zostali przez nowe władze wypędzeni do Niemiec a Ci którzy chcieli zostać zmuszani byli do podpisania deklaracji wierności nowej władzy.

    Gdańsk 1945 Główne Miasto – widoczna Motława i Wyspa Spichrzów - fot. 30 DniDopiero w ostatnich latach, we współczesnej już literaturze poruszającej zagadnienie zniszczeń Śródmieścia, w tym Starego Miasta w Gdańsku, wskazuje się, że tylko 40 do 50 proc. było wynikiem wcześniejszych nalotów lotniczych, ostrzału sowieckiej artylerii i z niemieckich okrętów wojennych, a także bezpośrednich walk wyzwoleńczych. Coraz częściej za przyczynę ostatecznego, ponad 90-procentowego stanu zniszczeń uznaje się późniejsze celowe, świadome i niemal planowe burzenie i palenie miasta przez żołnierzy sowieckich. Resztki tego, co zostało po przejściu Armii Radzieckiej i dobytek pozostawiony przez przegnanych mieszkańców zostały rozkradzione przez szabrowników.

    Günter Grass opisał w "Blaszanym bębenku" śmierć miasta w następujących słowach: "Główne Miasto, Stare Miasto, Korzenne Miasto, Stare Przedmieście, Młode Miasto, Nowe Miasto i Dolne Miasto, budowane łącznie ponad siedemset lat, spłonęły w trzy dni. Nie był to pierwszy pożar Gdańska. Pomorzanie, Brandenburczycy, Krzyżacy, Polacy, Szwedzi i znów Szwedzi, Francuzi, Prusacy i Rosjanie, także Sasi już przedtem, tworząc historię, co parę dziesiątków lat uznawali, że trzeba to miasto spalić - a teraz Rosjanie, Polacy, Niemcy i Anglicy wspólnie wypalali po raz setny cegły gotyckich budowli, nie uzyskując w ten sposób sucharów. Płonęła Straganiarska, Długa, Szeroka, Tkacka i Wełniarska, płonęła Ogarna, Tobiasza, Podwale Staromiejskie, Podwale Przedmiejskie, płonęły Wały i Długie Pobrzeże. Żuraw był z drzewa i płonął szczególnie pięknie. Na ulicy Spodniarzy ogień kazał sobie wziąć miarę na wiele par uderzająco jaskrawych spodni. Kościół Najświętszej Marii Panny płonął od środka i przez ostrołukowe okna ukazywał uroczyste oświetlenie. Pozostałe, nie ewakuowane jeszcze dzwony Świętej Katarzyny, Świętego Jana, Świętej Brygidy, Barbary, Elżbiety, Piotra i Pawła, Świętej Trójcy i Bożego Ciała stapiały się w dzwonnicach i skapywały bez szmeru. W Wielkim Młynie mielono czerwoną pszenicę. Na Rzeźnickiej pachniało przypaloną niedzielną pieczenią. W Teatrze Miejskim dawano prapremierę "Snów podpalacza" dwuznacznej jednoaktówki. Na ratuszu Głównego Miasta postanowiono podwyższyć po pożarze, z ważnością wstecz, pensje strażaków. Ulica Świętego Ducha płonęła w imię Świętego Ducha, Radośnie płonął klasztor franciszkanów w imię Świętego Franciszka, który przecież kochał i opiewał ogień. Ulica Mariacka płonęła równocześnie w imię Ojca i Syna. Że spłonął Targ Drzewny, Targ Węglowy, Targ Sienny, to samo przez się zrozumiałe. Na Chlebnickiej chlebki już nie wyszły z pieca. Na Stągiewnej kipiało w stągwiach. Tylko budynek Zachodniopruskiego Towarzystwa Ubezpieczeń od Ognia z czysto symbolicznych względów nie chciał spłonąć."