Pozostałe Wiadomości

    Multimedia

    Urodziny Lechistów

    Zdzisław Michalski
    Zdzisław Michalski
    Dzisiaj obchodzi 75. urodziny.
    Rafał Ruta
    Rafał Ruta
    Dzisiaj obchodzi 46. urodziny.
    Michał Kowalkowski
    Michał Kowalkowski
    Dzisiaj obchodzi 29. urodziny.

    Już od lutego 1945 tereny Wolnego Miasta Gdańska były przygotowywane do odparcia ataków wojsk radzieckich i polskich. Trzeciego marca 1945 roku wszystkie szlaki komunikacyjne prowadzące do Gdańska zostały opanowane przez oddziały Armii Czerwonej. Grupa armii "Weichsel" znalazła się w beznadziejnej sytuacji. Odcięta od zaopatrzenia była skazana na unicestwienie. Wycofujące się oddziały drugiej armii polowej ponosiły ogromne straty. Bez paliwa jednostki pancerne stały się tylko zbędnym balastem. Przez drogi prowadzące w stronę Zatoki Gdańskiej przetaczały się wraz z wojskiem rzesze uchodźców dla których jedyną drogą ucieczki stały się nadmorskie porty. Ziemia Gdańska stała się ostatnim punktem oporu 2 armii, opór ten wojska radzieckie zamierzały złamać za wszelką cenę. Do 28 marca Rosjanie zdobyli Sopot, Oliwę, Osowę, wkroczyli do Wrzeszcza niszcząc po drodze wszystko co napotkali i zajęli Górę Gradową z widokiem na Główne Miasto.

    Gdańsk 1945 ul. Długa - po lewej widoczny Ratusz - fot. 30 Dni Jednocześnie Miasto było cały czas bombardowane i ostrzeliwane z ciężkiej artylerii oraz katiusz. W tym czasie Gdańsk był już wyludniony z mieszkańców Wolnego Miasta, a resztki niedobitków, którzy nie zdołali uciec zatopionymi później statkami z tysiącami uchodźców (Wilhelm Gustloff, Goyia, Steuben) ukrywali się w schronach. Z niektórych z nich, jak na przykład z tego pod Placem Dominikańskim, już nigdy nikt nie wyszedł… Nad Gdańskiem zawisła wszechobecna śmierć. Niemcy – żołnierze którzy próbowali dezerterować lub Gdańszczanie, którzy niechętnie przystępowali do beznadziejnej obrony byli wieszani na drzewach i słupach telegraficznych przez hitlerowców.

    Gdańsk 1945 ul. Wały Jagiellońskie – Po prawej widoczna Brama Wyżynna - fot. 30 DniZniszczenia w Gdańsku były stosunkowo małe, nieliczne naloty alianckie, nie przyniosły dużych strat. 30 marca 1945 r. Gdańsk został "wyzwolony" przez Armię Czerwoną i Wojsko Polskie. Już podczas ostrzału Gdańska wiele cennych zabytków zostało uszkodzonych lub zniszczonych, a walki uliczne doprowadziły do zniszczenia kolejnych budynków. Gdańsk został przez Armię Czerwoną potraktowany jak miasto zdobyczne.
    Po ustaniu oporu niemieckiego "wyzwoliciele" zaczęli miasto grabić, plądrować i palić te domy, które ocalały.

    Krasnoarmiejcy dopuszczali się niewyobrażalnych okrucieństw wrzucając granaty do niezniszczonych, zamieszkanych domostw, okradali napotkanych i gwałcili kobiety na niesamowitą skalę. Jeszcze w końcu kwietnia nad miastem unosiły się łuny pożarów. Dotychczasowi mieszkańcy Gdańska zostali przez nowe władze wypędzeni do Niemiec a Ci którzy chcieli zostać zmuszani byli do podpisania deklaracji wierności nowej władzy.

    Gdańsk 1945 Główne Miasto – widoczna Motława i Wyspa Spichrzów - fot. 30 DniDopiero w ostatnich latach, we współczesnej już literaturze poruszającej zagadnienie zniszczeń Śródmieścia, w tym Starego Miasta w Gdańsku, wskazuje się, że tylko 40 do 50 proc. było wynikiem wcześniejszych nalotów lotniczych, ostrzału sowieckiej artylerii i z niemieckich okrętów wojennych, a także bezpośrednich walk wyzwoleńczych. Coraz częściej za przyczynę ostatecznego, ponad 90-procentowego stanu zniszczeń uznaje się późniejsze celowe, świadome i niemal planowe burzenie i palenie miasta przez żołnierzy sowieckich. Resztki tego, co zostało po przejściu Armii Radzieckiej i dobytek pozostawiony przez przegnanych mieszkańców zostały rozkradzione przez szabrowników.

    Günter Grass opisał w "Blaszanym bębenku" śmierć miasta w następujących słowach: "Główne Miasto, Stare Miasto, Korzenne Miasto, Stare Przedmieście, Młode Miasto, Nowe Miasto i Dolne Miasto, budowane łącznie ponad siedemset lat, spłonęły w trzy dni. Nie był to pierwszy pożar Gdańska. Pomorzanie, Brandenburczycy, Krzyżacy, Polacy, Szwedzi i znów Szwedzi, Francuzi, Prusacy i Rosjanie, także Sasi już przedtem, tworząc historię, co parę dziesiątków lat uznawali, że trzeba to miasto spalić - a teraz Rosjanie, Polacy, Niemcy i Anglicy wspólnie wypalali po raz setny cegły gotyckich budowli, nie uzyskując w ten sposób sucharów. Płonęła Straganiarska, Długa, Szeroka, Tkacka i Wełniarska, płonęła Ogarna, Tobiasza, Podwale Staromiejskie, Podwale Przedmiejskie, płonęły Wały i Długie Pobrzeże. Żuraw był z drzewa i płonął szczególnie pięknie. Na ulicy Spodniarzy ogień kazał sobie wziąć miarę na wiele par uderzająco jaskrawych spodni. Kościół Najświętszej Marii Panny płonął od środka i przez ostrołukowe okna ukazywał uroczyste oświetlenie. Pozostałe, nie ewakuowane jeszcze dzwony Świętej Katarzyny, Świętego Jana, Świętej Brygidy, Barbary, Elżbiety, Piotra i Pawła, Świętej Trójcy i Bożego Ciała stapiały się w dzwonnicach i skapywały bez szmeru. W Wielkim Młynie mielono czerwoną pszenicę. Na Rzeźnickiej pachniało przypaloną niedzielną pieczenią. W Teatrze Miejskim dawano prapremierę "Snów podpalacza" dwuznacznej jednoaktówki. Na ratuszu Głównego Miasta postanowiono podwyższyć po pożarze, z ważnością wstecz, pensje strażaków. Ulica Świętego Ducha płonęła w imię Świętego Ducha, Radośnie płonął klasztor franciszkanów w imię Świętego Franciszka, który przecież kochał i opiewał ogień. Ulica Mariacka płonęła równocześnie w imię Ojca i Syna. Że spłonął Targ Drzewny, Targ Węglowy, Targ Sienny, to samo przez się zrozumiałe. Na Chlebnickiej chlebki już nie wyszły z pieca. Na Stągiewnej kipiało w stągwiach. Tylko budynek Zachodniopruskiego Towarzystwa Ubezpieczeń od Ognia z czysto symbolicznych względów nie chciał spłonąć."