Już w sobotę mecz w ramach 31. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, w którym Lechia zmierzy się na wyjeździe z Pogonią Szczecin. Tradycyjnie przed spotkaniem wypowiedział się trener Jerzy Brzęczek.

- Cel, jakim był awans do pierwszej ósemki, wykonaliśmy. Teraz czas na postawienie sobie kolejnego celu, czyli walka o pierwszą czwórkę. Patrząc na naszą kadrę, na umiejętności, na pewno nie są one gorsze od pozostałych siedmiu zespołów, które walczą o czołówkę. To jest cel nas wszystkich, piłkarzy, trenerów, właścicieli, zarządu i wydaje mi się, że tak samo kibiców. Jeżeli dobrze pamiętam, Lechia ostatni raz grała w pucharach w 1983 roku. Wielu zawodników z obecnej kadry nie było wtedy na świecie, zatem każdy sobie zdaje sprawę, że to byłaby wielka rzecz, gdybyśmy ten cel osiągnęli.

 

- Z analizami jest zawsze trudno, bo zawsze jest przy tym wiele uwarunkowań. Patrząc na małe różnice punktowe między drużynami, runda finałowa będzie bardzo wyrównana. Z jednej strony 11-12 punktów powinno dać miejsce trzecie lub czwarte, ale zobaczymy po każdej następnej kolejce, jak to się będzie układać. Na ten moment myślę, że Legia, Lech, może Jagiellonia będą walczyć o mistrzostwo, a pozostałe zespoły skupią się na rywalizacji o miejsca 4-8.

 

Pozostaje pytanie, czy Lechia jest gotowa na grupę "mistrzowską". Ostatnie mecze wyjazdowe pokazały, że bywa różnie.

 

- Dla mnie to jest duża różnica, słaby mecz, a słaby wynik. Słaby mecz zagraliśmy we Wrocławiu, ale pomimo tego w pierwszej połowie mieliśmy dwie, trzy dobre sytuacje. W Krakowie nie uważam, że graliśmy słabo. Grając na boisku przeciwnika to my praktycznie cały czas kontrolowaliśmy spotkanie, stwarzaliśmy sytuacje. Jednak bramki, które straciliśmy - i to jest największy problem - padały po indywidualnych błędach, z braku koncentracji.

 

Tak samo wszyscy zastanawiają się, jak Lechia poradzi sobie pod względem mentalnym. Czy brak widma spadku pozwoli grać na większym luzem, bez dodatkowej presji.

 

- Uważam, że presja i oczekiwania będą znacznie większe w myśl powiedzenia, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. To jest test dla nas wszystkich, czy jesteśmy już taką drużyną, która potrafi walczyć w ważnych spotkaniach, by osiągnąć sukces. Myślę, że każdy z nas, trenerzy i zawodnicy, zdają sobie sprawę z tego, że mamy wielką szansę. Pozostaje tylko pełna mobilizacja i koncentracja do każdego meczu. Jeżeli to będzie, plus - w samym meczu - wykonywanie zadań taktycznych, to na pewno mamy szansę, by ten cel osiągnąć.

 Historia spotkań z Pogonią Szczecin

- Powoli wyrabiamy swój styl gry i nie będziemy tego zmieniać, a raczej go udoskonalać. Przede wszystkim postaramy się grać bardziej konsekwentnie na wyjeździe, jeżeli chodzi o sytuacje, w których traciliśmy bramki.

 

Trener odniósł się także do kwestii systemu rozgrywek, tj. podziału punktów.

 

- To jest na pewno kontrowersyjne. Patrząc jednak z punktu widzenia kibiców, zainteresowania i emocji, to uważam, że jest to sluszna decyzja. My również to przeżyliśmy, że w 29. i 30. kolejce nie można sobie było pozwolić na moment dekoncentracji, czy pomyślenia: "niezależnie jaki będzie wynik, nic się już nie wydarzy". Wydaje mi się, że to powoduje dodatkową koncentrację, mobiliację wśród wszystkich, którzy są w to zamieszaniu. Można mówić, że to trochę niesprawiedliwe, że punkty są dzielone, ale to jednak dodaje zdecydowanie więcej emocji i powoduje, że liga w każdym momencie jest ciekawa i interesująca. Nie ma praktycznie meczów bez stawki.

 

- Pokora uczy, że każdy następny mecz - niezależnie, czy dla trenera, czy zawodnika - jest najważniejszy. Dla mnie to jest wielka szansa i wyróżnienie, że mogę pracować w takim klubie. Jako młody trener, który wcześniej nie pracował w ekstraklasie, to wyzwanie. Oczekiwania będą coraz większe. Patrząc na to, co wydarzyło się w Gdańsku na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy, myślę, że perspektywy są takie, że ten klub może na stałe włączyć się do elity ekstraklasowej i w każdym sezonie walczyć o najwyższe miejsca.

 

Na koniec tradycyjne przedstawienie stanu zdrowotnego. Za kartki pauzować będzie Kevin Friesenbichler, a Adam Buksa... ;)

 

- Poza Kevinem, w Szczecinie zabraknie również Adama Buksy, który ma matury. Poza tym, większość zawodników jest do mojej dyspozycji na sobotnie spotkanie.

 

Obserwuj autora na Twitterze