Już w niedzielę mecz w ramach 34. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, w którym Lechia zmierzy się na PGE Arenie z Lechem Poznań. Tradycyjnie przed spotkaniem wypowiedział się trener Jerzy Brzęczek.

 

Po raz ostatni Lechia i Lech mierzyły się ze sobą 13 grudnia 2014 roku. Były to początki Jerzego Brzęczka jako trenera Lechii. Mecz odbywał się w Poznaniu i gospodarze wygrali 1-0, choć ich przewaga była bardzo duża.

 

- Oczywiście chciałbym, żeby niedzielny mecz wyglądał zupełnie inaczej. To grudniowe spotkanie mogło się zakończyć nawet wyższą naszą porażką. Wtedy jednak byliśmy na zupełnie innym poziomie, niż teraz. Przyjeżdża do nas lider i główny kandydat do zdobycia mistrzostwa. Jedno jest pewne - droga do tytułu wiedzie przez Gdańsk. Przyczynimy się do tego, by było ciekawie w ostatnich czterech kolejkach.

 

- Przede wszystkim chcemy się dobrze zaprezentować i w każdym meczu walczyć o zwycięstwo, bez względu na to z kim zagramy. Końcówka sezonu niejako sprawdzi nas pod kątem tego, co do tej pory zrobiliśmy. Na pewno nie mamy się czego obawiać. 

 

"Pomysł" na Zaura Sadajewa.

 

- To nie będzie jakiś nowy pomysł. Wszyscy podchodzą do Sadajewa tak samo i go prowokują (śmiech). My przede wszystkim będziemy koncentrować się na naszej grze, bo to jest rzecz najważniejsza. Poza tym, w czasie meczu wydarza się wiele rzeczy, które są niekontrolowane i na które nie do końca mamy wpływ. Zaura wszyscy znają, był w Gdańsku przez jakiś czas. Jest impulsywny, ale to na pewno nie będzie nasza taktyka. Naszą taktyką będzie próba dobrej gry i walka z Lechem jak równy z równym.

 

 Historia spotkań z Lechem Poznań

 

Lechia nie musi obawiać się Lecha.

 

- My nie mamy problemu z tym, że ktoś uważa, że w Polsce są dwie drużyny (Lech, Legia), a pozostałe mają niższy potencjał. My zdajemy sobie sprawę w jakim miejscu jesteśmy, jakich mamy zawodników, co na dzień dzisiejszy tworzymy i gdzie chcemy dojść w przyszłości. Gramy na własnym stadionie. Oczywiście - z bardzo dobrą drużyną, która walczy o mistrzostwo. Podejdziemy do meczu z respektem, ale będziemy walczyć o swoje.

 

W spotkaniu z "Kolejorzem" Lechia będzie musiała radzić sobie bez dwójki podstawowych lewych obrońców. Nikola Leković otrzymał w poprzednim meczu czerwoną kartką, a Jakub Wawrzyniak jest kontuzjowany.

 

- Niestety nasze odwołanie nie zostało przyjęte. Na pewno Nikola Leković i Kuba Wawrzyniak nie będą do naszej dyspozycji na mecz z Lechem. Mamy jeszcze czterdzieści osiem godzin i będziemy się zastanawiać. Jest zawsze opcja Vranjesa, który jest uniwersalny (śmiech). Na tej pozycji jeszcze nie grał.

 

Obserwuj autora na Twitterze