W sobotę Lechia zmierzy się w ligowym meczu z Legią Warszawa. Polecamy wywiad portalu Legia.Net z Jakubem Koseckim, który był w przeszłości wypożyczony do Gdańska.

 

Zimą mogłeś zmienić klub, miałeś ciekawą propozycje z Lechii, gdzie już raz dobrze się spisywałeś, gdzie teraz grają twoi koledzy. Zostałeś. Nie żałujesz?


- Nie, broń Boże. Wiele się na ten temat pisało, rozmowy były. Lechia Gdańsk, to poza Legią, jedyny klub w Polsce, w którym mógłbym zagrać. Jeśli miałbym odejść z Legii do innego klubu w Polsce, to tylko tam. Nie ukrywam sympatii do tego klubu, kibice mnie tam dobrze wspominają. Na trybunach i poza nimi byłem szanowany. Pochlebia mi to, że taki klub był mną zainteresowany, tym bardziej, że aspiracje w Gdańsku są coraz większe. Ale nie żałuję tego, że zostałem w Legii – mimo, że nie gram tyle, ile bym chciał.

 

Historia spotkań z Legią


A co będzie jeśli twoja sytuacja w Legii nie ulegnie zmianie do końca sezonu? Wtedy pomyślisz wraz z menedżerem o zmianie pracodawcy?


- Zobaczymy… To jest Legia Warszawa, mam kontrakt z klubem do czerwca 2017 roku i chciałbym go wypełnić. Ale jeśli sytuacja się nie poprawi, jeśli grać będę bardzo mało, to wtedy trzeba będzie coś zmienić. Dla mnie najważniejsze jest to, by grać, by się spełniać. Jeśli w klubie zostanę skreślony, jeśli usłyszę od trenerów, że mnie nie chcą, że wolą postawić na kogoś innego, to będę musiał to uszanować i poszukać innego rozwiązania. Ale póki co najważniejsza jest Legia. Ciężko pracuję i kiedyś życie mi to wynagrodzi. Umiejętności mam, myślę że pod tym względem przewyższam 90 procent polskich zawodników grających na mojej pozycji.

 

Całość wywiadu przeczytasz na Legia.Net, w tym miejscu