Ariel Borysiuk przed meczem Lechia - Lech. Z respektem do rywala, ale z wiarą we własne umiejętności. Początek spotkania już dziś o godz. 18!

 

- Wiemy o co gramy. Wytworzyła się fajna szansa na podium. Od jakiegoś czasu złapaliśmy wiatr w żagle. Każdy chce grać i nie może się doczekać niedzielnego meczu. Dobrze wygląda nasza gra, zwłaszcza u siebie.

 

Po rundzie jesiennej mało kto spodziewał się, że Lechia jeszcze w tym sezonie powalczy o europejskie puchary.

 

- W grudniu byliśmy na trzynastym miejscu. Wtedy naszym marzeniem było jakimś cudem awansować do czołowej ósemki. Wiedzieliśmy, że w poprzedniej rundzie graliśmy fatalnie - nie ma co ukrywać. Można mówić o sporym zaskoczeniu, ale też wykonaliśmy bardzo dobrą robotę. Od kiedy przyszedł trener Brzęczek, Lechia zmieniła się o 180 stopni i myślę, że każdy z zawodników daje jeszcze więcej od siebie. W zeszłym roku nie można było nikogo wyróżnić. Teraz nie mamy słabego punktu, ale dalej mamy pokorę i jeszcze niczego nie osiągnęliśmy.

 

Niedzielny mecz obejrzy ponad dwadzieścia tysięcy kibiców. 

 

- Wiemy, że będzie fajna atmosfera na stadionie, przyjdzie dużo ludzi. Jesteśmy pewni siebie. Oczywiście mamy szacunek do Lecha, bo jest liderem i na to zasługuje. My możemy jednak spokojnie powalczyć o pełną pulę.

 

- Na pewno bardzo przyjemnie jest grać przy takiej publiczności. Myślę, że od lutego daliśmy dużo radości kibicom. Nie ma co ukrywać, w zeszłym roku przychodziło po siedem tysięcy i głównie po to, by na nas pogwizdać. Teraz to się zmieniło. Myślę, że kibice mogą być zadowoleni, mogą utożsamiać się z drużyną. My tak naprawdę po to gramy. Żeby ludzie przychodzili i zapełniali ten piękny stadion. Jak na razie wszystko idzie w dobrym kierunku.

Obserwuj autora na Twitterze