Lechia Gdańsk zremisowała na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 1:1 w pierwszym meczu sezonu 2021/22 w PKO Ekstraklasie.

Należy bowiem zganić Lechię, bo gdy w 49. minucie Łukasz Zwoliński strzelił gola na 1:0 wydawało się, że wszystko zaczyna układać się po myśli biało-zielonych. Powalczył o piłkę Bartosz Kopacz, Joseph Ceesay miał dużo miejca z prawej strony, zagrał wzdłuż pola karnego, a "Zwolak" tylko dopełnił formalności z pięciu metrów. Cóż jednak z tego, skoro praktycznie po chwili gdańszczanie zagapili się w defensywie i Jesus Imaz doprowadził do remisu.

Wracając jednak do akcji bramkowej Lechii. Cóż, była to jedna z niewielu sytuacji, którą udało się wypracować prawą stroną boiska. Wcześniej i później zdecydowanie większe zagrożenie sunęło z przeciwległego skrzydła, a pierwszoplanową postacią w gdańskiej drużynie był lkay Durmus. Obserwowaliśmy go w sparingach i w Białymstoku tylko potwierdził swoje umiejętności. Nie bał się wejść w drybling, jego dośrodkowania były w większości przypadków niebezpieczne. Zanotował bardzo udany debiut, choć nie został on okraszony ani golem, ani asystą.

Drugą osobą zasługującą na wyróżnienie jest... sędzia Tomasz Kwiatkowski. Pozwalał grać, nie używał gwizdka przy każdym kontakcie. Dzięki temu spotkanie było toczone w płynnym tempie, choć niekoniecznie bardzo szybkim. Z drugiej jednak strony, momentami pozwalał aż na zbyt wiele, szczególnie zawodnikom Jagiellonii.

Początek zdecydowanie należał do gospodarzy. Lechia przez pierwsze pięć minut nie potrafiła wydostać się z własnej połowy, jednak im dalej w mecz, tym spotkanie było coraz bardziej wyrównane. Raz bliski strzelenia gola był Jesus Imaz, Jagiellonia miała jeszcze parę innych okazji, ale do końca pierszej połowy nie potrafiła znaleźć recepty na pokonanie Zlatana Alomerovicia. Lechia była groźna głównie ze stałych fragmentów gry, które doskonale wykonywał wspomniany wcześniej Ilkay Durmus. 

Ten mecz miał różne fazy. Raz atakowali jedni, raz drudzy. Zdarzały się momenty przestoju, ale nie było ich aż tak dużo, by jakoś przesadnie narzekać. Należy też docenić Alomerovicia, który w trudnym momencie popisał się kapitalną interwencją po strzale Jesusa Imaza zza pola karnego, a już w doliczonym czasie gry zanotował prawdopodobnie interwencję kolejki po uderzeniu rezerwowego Andrzeja Trubehy.

Spotkanie zakończyło się remisem 1:1 i raczej żadna z drużyn nie ma prawa narzekać.

Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 1:1 (0:0)
Bramki: Jesus Imaz (55.) - Zwoliński (49.)

Jagiellonia: Dziekoński - Augustyn, Israel Puerto, Pazdan - Prikryl Ż, Romanczuk, Pospisil, Nastić - Mystkowski (56. Struski), Cernych Ż (56. Trubeha), Jesus Imaz.

Lechia: Alomerović - Kopacz, Nalepa, Maloca, Conrado Ż - Ceesay (68. Żukowski), Makowski, Kubicki, Kałuziński (61. Biegański), Ilkay Durmus (81. Gajos) - Zwoliński (81. Flavio Paixao).

źródło: własne