Legia Warszawa zagrała w Gdańsku na pół gwizdka, a mimo to Lechia i tak nie była w stanie nic zrobić. Goście byli zdecydowanie lepsi, ale gola zdobyli dopiero wtedy, gdy rzut karny podarował im Mario Maloca.

Można było odnieść wrażenie, że to była kontynuacja meczu w Poznaniu. Lechia dalej grała bardzo słabo i na palcach jednej ręki można było policzyć nie tyle sytuacje biało-zielonych, co próby przedostania się na połowę Legii. Smutny to był obrazek. Wiadomo, problemy kadrowe zrobiły swoje, natomiast mimo to biało-zieloni powinni grać zdecydowanie lepiej.

Legia grała w Gdańsku bardzo swobodnie, a też należy podkreślić, że nie forsowała tempa jakoś bardzo mocno. Mimo to w samej pierwszej połowie wypracowała sobie przynajmniej trzy sytuacje, które spokojnie mogły zakończyć się golem. Strzelali Filip Mladenović, Tomas Pekhart czy Luquinhas, ale brakowało precyzji przy wykończeniu. Goście mieli dużą przewagę w środku pola.

I paradoksalnie, po przerwie gdańszczanie zagrali lepiej, stworzyli sobie nawet dwie niezłe sytuacje, ale najpierw Tomasz Makowski nieznacznie pomylił się z rzutu wolnego, a później po błędzie obrony Legii w słupek strzelił Flavio Paixao. Legia nie miała już tyle do powiedzenia, ale... no właśnie. Bezsensowny wślizg we własnym polu karnym wykonał Mario Maloca, a sędziowie po analizie VAR przyznali gościom rzut karny, który pewnie wykorzystał Pekhart.

Legia nie zagrała wielkiego spotkania, a mimo to dość spokojnie wywiozła z Gdańska komplet punktów. Inna sprawa, że wcale nie musiała, bo w ostatniej minucie doliczonego czasu gry wyborną sytuację miał Karol Fila, ale nie trafił z paru metrów, gdy miał przed sobą tylko Artura Boruca.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 0:1 (0:0)
Bramki: Pekhart (71. - karny)

Lechia: Kuciak - Fila, Kopacz, Maloca Ż, Conrado (65. Udovicić) - Zwoliński, Makowski, Biegański Ż (74. Gajos), Kubicki, Ceesay (46. Musolitin) - Flavio Paixao (74. Saief).

Legia: Boruc - Jędrzejczyk, Wieteska, Hołownia Ż - Juranović, Slisz, Andre Martins (46. Rafael Lopes), Kapustka (61. Gwilia), Luquinhas (90. Wszołek), Mladenović - Pekhart Ż. 

źródło: własne