Piłkarze Lechii zagrali bardzo dobry mecz sparingowy z Dinamem Moskwa i wygrali 2:0. Bramki strzelali Lukas Haraslin i Kristers Tobers. To dobry prognostyk przed zbliżającą się wielkimi krokami rundą wiosenną w PKO Ekstraklasie. 

Dobra gra w obronie, dyscyplina taktyczna, odpowiedzialność i umiejętność wykorzystania błędów przeciwnika. Nie oszukujmy się, to nie był najlepszy mecz do oglądania, działo się niewiele, była walka w środku pola i parę zaczepnych akcji, natomiast sytuacji strzeleckich jak na lekarstwo. Wymienione na wstępie aspekty pozwoliły jednak biało-zielonym pokonać dużo lepszego (na papierze) rywala. 

 

 

Do tego momentu gdańszczanie grali dobrze, ale tylko gdzieś do 30. metra bramki Dinama. Później zaczynały się problemy, bo Rosjanie bronili bardzo dobrze. Zresztą nawet bramka padła po strzale z dystansu. Był to jedyny sposób, żeby cokolwiek zdziałać. Ale żeby nie było - w drugą stronę działało to podobnie. Dinamo nie potrafiło stworzyć nic konkretnego, a na strzały z dalszej odległości - w przeciwieństwie do Lechii - się nie decydowali. Dominowała walka, czasami nawet zbyt ostra, biorąc pod uwagę, że był to tylko mecz towarzyski.

Lechia zaskoczyła w tym sparingu pozytywnie, bo jednak grała z rywalem z innej półki (tak finansowej, jak i sportowej). 

Na drugą połowę wyszedł kompletnie inny zespół Dinama, z kolei w Lechii nastąpiła jedna korekta. Dobrze grającego Daniela Łukasika zmienił Kristers Tobers, który ponownie sprawdzany był w roli defensywnego pomocnika. Podobnie jak w przypadku gry na środku obrony i tym razem spisał się wybornie.

Rosjanie ostro przycisnęli po przerwie. Zagrali zdecydowanie wyższym i agresywniejszym pressingiem. Zaczęli też stwarzać sytuacje, jak choćby ta z 57. minuty, gdy Dusan Kuciak w kapitalny sposób odbił piłkę na rzut rożny po strzale głową z kilku metrów. To była pierwsza tak groźna akcja Dinama w tym spotkaniu. Można było dostrzec, że wzięli się mocno do pracy. Od początku myśleli, że spotkanie wygra się samo, a tymczasem biało-zieloni potrafili się postawić. I to też nie było tak, że Dinamo przycisnęło, to Lechia kopała po autach. Nic z tych rzeczy. Udawało się wychodzić spod pressingu i wyprowadzać kontrataki, natomiast długo brakowało postawienia kropki nad "i". Najbliżej trafienia był Michał Nalepa, ale główkował tuż obok słupka.

Co nie udało się Nalepie, udało się parę minut później Tobersowi, który wykorzystał świetne dośrodkowanie Filipa Mladenovicia z rzutu rożnego i głową skierował futbolówkę do siatki.

 

 

Do końcowego gwizdka wynik już się nie zmienił. Był to przedostatni sparing Lechii podczas obozu w Turcji. 31 stycznia biało-zieloni zagrają jeszcze ze słowackim ŠKF Sereď. Tym niemniej, skład ze sparingowego starcia z Dinamem powinien być bardzo zbliżony do pierwszego wiosennego meczu w PKO Ekstraklasie ze Śląskiem Wrocław. Tak się przynajmniej wydaje.

Lechia Gdańsk - Dinamo Moskwa 2:0 (1:0)
Bramki: Haraslin (41.), Tobers (73.)

Lechia: Kuciak - Fila, Nalepa Ż, Maloca, Mladenović - Haraslin Ż, Łukasik (46. Tobers Ż), Makowski, Lipski, Conrado (67. Mihalik) - Flavio Paixao Ż. 

źródło: własne