Lekko, łatwo i przyjemnie. Piłkarze Lechii zafundowali miły wieczór swoim kibicom, pewnie wygrywając z Podbeskidziem Bielsko-Biała (4:0) w meczu 5. kolejki PKO Ekstraklasy. Dwa gole zdobył niezawodny Flavio Paixao.

O zwycięstwo było o tyle łatwiej, że przeciwnik w ogóle nie był zainteresowany grą w defensywie. Coś takiego jak krycie, dobre ustawienie czy agresywność nie należy do mocnych stron Podbeskidzia. Ujmijmy sprawę tak - nie jest to monolit w tyłach niczym Atletico za swoich najlepszych czasów. Tydzień temu wydawało nam się, że to Stal Mielec jest najgorzej grającą w obronie drużyną w PKO Ekstraklasie. Teraz mamy inną optykę.

Lechia strzelała gole z dziecinną wręcz łatwością. W pierwszej połowie mieliśmy trzy dośrodkowania (rzut wolny, rzut rożny, krótkie rozegranie autu) i za każdym razem piłka lądowała w siatce Podbeskidzia. Dwukrotnie trafił Flavio Paixao, raz Aleksandar Komor, który otworzył wynik strzałem samobójczym. Mogło być nawet wyżej, ale po pięknym strzale Jarosława Kubickiego futbolówka obiła jedynie spojenie słupka z poprzeczką.

Po przerwie emocji za wiele nie było, natomiast spodziewaliśmy się, że tak może być. Na tablicy wyników 3:0, rywal na łopatkach. Nie było potrzebny przesadnego forsowania tempa.  Oczywiście nie oznacza to, że piłkarze Lechii położyli się na murawie i tylko czekali na końcowy gwizdek. Goście w dalszym ciągu nie mieli nic do powiedzenia. Gdańszczanie atakowali, ale już nie byli tak skuteczni, jak przed przerwą. Najlepszą okazję zmarnował Maciej Gajos (piłkę z linii bramkowej wybił obrońca). Było jeszcze parę akcji bocznymi sektorami, lecz przyjezdnym jakimś cudem udało się wybronić. W doliczonym czasie gry świetnym rajdem popisał się rezerwowy Mateusz Żukowski, jednak bramkarz z najwyższym trudem zdołał odbić piłkę na rzut rożny. W ostatniej akcji meczu drugą asystę tego dnia dorzucił Rafał Pietrzak, a wynik ustalił strzałem głową Łukasz Zwoliński.

Co ciekawe, biało-zieloni wcale nie grali wielkiego meczu, ale na tle tak fatalnego przeciwnika i tak wyglądali jak zespół z zupełnie innej ligi. To było przekonujące i niezwykle spokojne zwycięstwo. I to nawet pomimo faktu, że ostatecznie nie zagrał Kenny Saief.

Lechia Gdańsk - Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:0 (3:0)
Bramki: Komor (13. - samobójcza), Flavio Paixao (30., 42.), Zwoliński (90.)

Lechia: Kuciak - Fila, Nalepa, Kopacz, Pietrzak - Haydary (86. Żukowski), Makowski Ż (70. Sopoćko), Kubicki Ż, Gajos (79. Kryeziu), Conrado (79. Egy MV) - Flavio Paixao (70. Zwoliński).

Podbeskidzie: Polacek - Modelski Ż, Komor, Rundić, Gach - Danielak (56. Sierpina), Bieroński (56. Laskowski), Kocsis, Nowak (71. Ubbink), Roginić Ż (70. Marzec) - Biliński Ż.

źródło: własne