Piłkarze Lechii bez najmniejszych problemów ograli Koronę Kielce 2:0 w meczu 9. kolejki PKO Ekstraklasy. Gole dla biało-zielonych strzelali Maciej Gajos i Lukas Haraslin.

Zwycięstwo odniesione w meczu - pułapce, jak to określił parę dni wcześniej trener Piotr Stokowiec. I rzeczywiście, bo grająca z nowym szkoleniowcem Korona nie zaprezentowała się na Stadionie Energa Gdańsk źle. Goście mieli swoje szanse, jednak albo byli nieprecyzyjni albo świetnie bronił Dusan Kuciak. Takie sytuacje jak ta Ivana Jukicia z 44. minuty muszą zakończyć się golem, szczególnie na najwyższym poziomie rozgrywkowym. 

Tak się nie stało i na przerwę to Lechia schodziła z prowadzeniem. Skromnym, bo tylko 1:0, a sytuacji było znacznie więcej. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania świetną akcję przeprowadził Lukas Haraslin, ale fatalnie przestrzelił. Dobrze, że wcześniej nie pomylił się Maciej Gajos, pakując piłkę pod poprzeczkę po podaniu Filipa Mladenovicia i błędzie defensywy Korony (to pierwszy gol Gajosa w barwach Lechii). Swoją okazję po rzucie rożnym miał też Błażej Augustyn, jednak uderzył za wysoko. Biało-zieloni prowadzili w pełni zasłużenie. Gra była niezła i poza kilkoma błędami w środkowej strefie nie za bardzo było się do czego przyczepić. 

O ile można było narzekać na Haraslina za niewykorzystaną sytuację w pierwszej połowie, o tyle po przerwie można było tylko wstać i bić brawo. Tym razem Słowak zatańczył z obrońcą Korony i mierzonym strzałem w samo okienko podwyższył prowadzenie biało-zielonych. Haraslin godnie zastąpił kontuzjowanego Sławomira Peszkę. Było to bardzo ważne trafienie choćby z psychologicznego punktu widzenia. Szkoda, że chwilę później w dogodnej sytuacji nie trafił Gajos, bo byłoby już definitywnie po zawodach. 

To znaczy... i tak było po zawodach, ale spokojnie można było pokusić się o bardziej okazałą zdobycz bramkową. Gra toczyła się już w zasadzie jedynie na połowie Korony, która ograniczała się do nielicznych kontrataków. Ciekawą zmianę dał Rafał Wolski - krótko po wejściu na boisko był bliski strzelenia gola, lecz nieznacznie się pomylił. Brakowało tej kropki nad "i", natomiast taką Lechię aż miło się oglądało. Wysoki pressing, szybki odbiór, do tego gra na jeden, maksymalnie dwa kontakty. Goście nie za bardzo mieli argumenty, żeby odpowiedzieć i gdańszczanie mogą świętować trzecią z rzędu wygraną w PKO Ekstraklasie.

Lechia Gdańsk - Korona Kielce 2:0 (1:0)
Bramki: Gajos (36.), Haraslin (52.)

Lechia: Kuciak - Fila, Nalepa, Augustyn, Mladenović Ż - Haraslin (64. Wolski), Kubicki, Łukasik Ż, Gajos Ż (84. Mihalik), Udovicić - Sobiech (55. Flavio Paixao).

Korona: Kozioł - Spychała Ż, Kovacević, Ivan Marquez, Gardawski - Cebula (46. Pućko), Radin, Gnjatić Ż, Pacinda, Jukić (70. Duranović) - Papadopulos (79. Żyro).

źródło: własne