Piłkarze Lechii wygrali na wyjeździe z Cracovią 3:0, przełamując tym samym fatalną serię czterech kolejnych porażek. Błysnął przede wszystkim Rafał Pietrzak, autor gola bezpośrednio z rzutu wolnego i asysty przy trafieniu Macieja Gajosa w drugiej połowie. Cracovia od 80. minuty grała w osłabieniu, gdyż po drugiej żółtej kartce boisko opuścić musiał Michael Gardawski. W doliczonym czasie gry wynik ustalił Jaroslav Mihalik.

Podobno był to dobry mecz, chociaż jednoznacznie stwierdzić tego nie potrafimy, bo jednak oglądanie meczu było mocno utrudnione ze względu na mgłę. 

Zastanawialiśmy się jak wypadnie zespół biało-zielonych po czterech kolejnych porażkach, ale już po paru minutach zobaczyliśmy, że jest to inna drużyna niż ta z poniedziałkowego spotkania z Wisłą Płock. Widzieliśmy Lechię biegającą, walczącą, wreszcie stwarzającą zagrożenie pod polem karnym przeciwnika. Cracovia nie za bardzo mogła coś wskórać.

Poza jedną, może dwoma pomyłkami w defensywie bardzo dobrze zagrała cała formacja obronna. O ile jednak możemy chwalić duet stoperów za niemalże wzorową współpracę, o tyle zdecydowanym bohaterem został Rafał Pietrzak. Najpierw w 15. minucie popisał się precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego, po którym bramkarz gospodarzy musiał wyciągać piłkę z siatki, a w drugiej połowie do gola dołożył asystę - wrzucał z rzutu wolnego, a celnie główkował Maciej Gajos.

- Dla mnie jako "Wiślaka" ta bramka smakuje podwójnie - powiedział Pietrzak.

Gospodarze od 80. minuty grali w osłabieniu, bo drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Michael Gardawski. Wtedy Cracovia nie miała już absolutnie żadnych argumentów, żeby zagrozić bramce Dusana Kuciaka. Zresztą, z trudem przychodziło im to w pełnym składzie, a co dopiero grając o jednego zawodnika mniej.

Biało-zieloni zagrali dojrzały futbol. Był dobry pressing, szybka gra na jeden czy dwa kontakty. Dobrze się to oglądało (choć z trudem - przez mgłę), a spora w tym zasługa linii pomocy. Widać, że zespół odżył, gdy do składu wrócił Jarosław Kubicki, a równie dobre zawody rozegrali Jakub Kałuziński i wspomniany już Gajos. Tytaniczną pracę wykonał również Flavio Paixao. Z minuty na minutę rosła pewność siebie gdańskich piłkarzy. Szczególnie widoczne to było po golu na 1:0. Wtedy jakby z gdańszczan zeszło ciśnienie. Zwieńczeniem była bramka na 3:0 w doliczonym czasie gry po pięknej, zespołowej akcji. Gospodarzy dobił jej były piłkarz, a więc Jaroslav Mihalik, który pojawił się na boisku kilkanaście sekund wcześniej.

Cracovia - Lechia Gdańsk 0:3 (0:1)
Bramki: Pietrzak (15.), Gajos (81.), Mihalik (90.)

Cracovia: Niemczycki - Rapa, Szymonowicz Ż, Ivan Marquez, Gardawski Ż Ż CZ - Thiago (46. Fiolić), Sadiković, Dimun (70. Pik), van Amersfoort (90. Kapek), Zaucha (46. Loshaj) - Rivaldinho (46. Piszczek).

Lechia: Kuciak - Fila Ż (90. Mihalik), Tobers, Nalepa, Pietrzak - Haydary (90. Kopacz), Kubicki Ż, Gajos, Kałuziński, Saief (88. Conrado) - Flavio Paixao Ż.

źródło: własne