W poniedziałkowym meczu PKO Ekstraklasy piłkarze Lechii w beznadziejnym stylu przegrali z Wisłą Płock 0:1. To była kompromitacja. Najgorsza reklama polskiego futbolu, jaką tylko można sobie wyobrazić. To czwarta z rzędu porażka biało-zielonych. W dodatku bez strzelonego gola.

Rzadko się zgadza, by mecz w polskiej lidze wyglądał dokładnie tak, jak sobie to wyobrażaliśmy przed pierwszym gwizdkiem. Tymczasem w przypadku rywalizacji Lechii z Wisłą Płock właśnie tak było. Oczekiwań nie mieliśmy żadnych, bo jak można je mieć, gdy naprzeciw siebie stają dwie drużyny, które nie wygrały i nie strzeliły ani jednego gola w trzech ostatnich kolejkach? Spodziewaliśmy się bezbramkowego remisu po bezbarwnej grze obu zespołów. Ewentualnie zwycięstwa którejś z ekip po bramce z przypadku. I dostaliśmy dokładnie coś takiego.

Była to najgorsza reklama polskiej ligi, jaką tylko można sobie wyobrazić. Antyfutbol. Nie będziemy wspominać o strzałach czy koronkowych akcjach. W tym meczu z trudem można było doszukać się celnego podania do przodu. Patrzyło się na to tragicznie. A przecież Lechia nie grała z Chelsea. Nie grała nawet z Legią Warszawa. To była Wisła Płock. I jeśli ktokolwiek prezentował jakąkolwiek kulturę gry, to byli to goście z Płocka. Biało-zieloni przodowali tylko w jednej statystyce - w faulach.

Co prawda w drugiej połowie to Lechia powinna strzelić gola jako pierwsza, ale wprowadzony z ławki Conrado w tylko sobie znany sposób nie wykorzystał dwóch fantastycznych sytuacji. Zemściło się to dość szybko, bo Wisła po jednym ze stałych fragmentów gry. Oczywiście nawet i ta sytuacja nie mogła odbyć się w sposób normalny. Była wrzutka z boku, ktoś nie wybił, od kogoś się odbiło i zawodnik Wisły z paru metrów nie dał szans Dusanowi Kuciakowi.

Słowak byłby chyba jedynym piłkarzem Lechii, którego można po tym meczu czymś pochwalić. Gdyby nie on, zwycięstwo Wisły byłoby jeszcze bardziej okazałe.

Nie wiemy nad czym trenowali gdańscy piłkarze w zeszłym tygodniu. Podobno były treningi strzeleckie. Szkoda, że nie było nam dane obejrzeć. To był obraz nędzy i rozpaczy. Gdyby na stadion mogli wejść kibice, po czymś takim mieliby pełne prawo żądać zwrotu pieniędzy za bilety. 

Święta nie będą w Gdańsku zbyt radosne.

Lechia Gdańsk - Wisła Płock 0:1 (0:0)
Bramka: Lagator (65.)

Lechia: Kuciak - Fila (80. Arak Ż), Tobers, Kopacz, Pietrzak Ż - Haydary (46. Kałuziński), Kryeziu, Gajos (72. Flavio Paixao), Saief Ż (76. Mihalik), Żukowski (46. Conrado) - Zwoliński.

Wisła: Kamiński - Cabezali, Uryga, Obradović, Tomasik Ż - Szwoch (90. Michalski), Lagator, Rasak (62. Adamczyk), Lesniak, Kocyła (71. Gjersten) - Sheridan (71. Lewandowski).

źródło: własne