I zacząć wszystko od nowa?!

W cyklu "Okiem Kibica" prezentujemy dziś tekst fantastyczno-nienaukowy, oparty o własne mocno subiektywne odczucia autora.

Prezes Mandziara (bo już chyba nikt nie ma wątpliwości, że Niemiec jest tylko front menem, a Mandziara faktycznie ma władzę) zapomina, że może być kolejnym Królem, Ptakiem, Walterem czy Osuchem.
To że Lechia jest finansową wydmuszką dowiadujemy się cyklicznie gdy przychodzi do komisji licencyjnych. Pożyczki, spłaty, nieregularne wypłaty, frazesy o spóźnionych przelewach, pożyczki od Kuchara. Teraz kolejna akcja z niemieckim bankiem i kolejną pożyczką od właściciela.  Przy tym brak inwestycji w infrastrukturę, majątek stały spółki, boiska, akademie czy inne możliwości zarobku w przyszłości.

Wyobraźmy sobie, teraz mając wiedzę o problemach finansowych w klubie, czysto hipotetycznie, oczywiście ;) sytuację bojkotu jaki miał miejsce np. za ITI na Legii lub w Bydgos(Z)czy. Konflikt właściciel – Kibice.

Spadają wpływy z dnia meczowego, pusty stadion będzie się równał brakiem zainteresowania sponsorów, wynajem lóż będzie jeszcze bardziej  dramatyczny. Gdyż niebawem  prawdopodobnie skończy urzędowanie prezydent Adamowicz i nie wiadomo jaki jego następca będzie miał stosunek do wynajmu lóż przez spółki miejskie.

Jeżeli nie dostaniemy się w tym sezonie do ligi mistrzów, lub nie znajdzie się chętny w lidze chińskiej na wykup Sebka Mili za 20 mln Euro ;) ten Klub upadnie.

Rażąca niegospodarność obecnego prezesa jest już coraz trudniejsza. Wręcz niemożliwa do ukrycia. Starałem się znaleźć gdziekolwiek w sieci statut spółki Lechia Gdańsk SA. Niestety nie udało mi się to. Tu prośba do Ciebie czytelniku, jeżeli jesteś w posiadaniu takiego dokumentu lub po prostu wiesz gdzie można go znaleźć, powiedz/napisz – w jaki sposób można odwołać prezesa spółki Lechia Gdańsk SA, bez jego zgody.

Spadają wpływy z dnia meczowego, pusty stadion będzie się równał brakiem zainteresowania sponsorów, wynajem lóż będzie jeszcze bardziej  dramatyczny. Gdyż niebawem  prawdopodobnie skończy urzędowanie prezydent Adamowicz i nie wiadomo jaki jego następca będzie miał stosunek do wynajmu lóż przez spółki miejskie.

Jeżeli nie dostaniemy się w tym sezonie do ligi mistrzów, lub nie znajdzie się chętny w lidze chińskiej na wykup Sebka Mili za 20 mln Euro ;) ten Klub upadnie.

Rażąca niegospodarność obecnego prezesa jest już coraz trudniejsza. Wręcz niemożliwa do ukrycia. Starałem się znaleźć gdziekolwiek w sieci statut spółki Lechia Gdańsk SA. Niestety nie udało mi się to. Tu prośba do Ciebie czytelniku, jeżeli jesteś w posiadaniu takiego dokumentu lub po prostu wiesz gdzie można go znaleźć, powiedz/napisz – w jaki sposób można odwołać prezesa spółki Lechia Gdańsk SA, bez jego zgody.

Abstrahując od wyników osiąganych od jakiegoś czasu przez pierwszy zespół, w mojej głowie kiełkuje pewna myśl. Jak by to wszystko wyglądało gdyby kilka lat temu ludzie związani z OSP Lechia, nie dali się omamić pięknym słowom Kuchara i roztaczanym przez niego obrazkom  przyszłej chwały i blasku Europy nad Motławą.

Żeby wszyscy mnie dobrze zrozumieli, nie mam żalu czy za złe ludziom odpowiedzialnym za ten Deal. Kto mógł wiedzieć, że pod przebraniem czerwonego kapturka kryje się zwykła ku..a?! Omamieni jednak "kucharowymi świecidełkami" ktoś popełnił kiedyś błąd. Teraz ten błąd można by było naprawić.

Jakby to mogło wyglądać teraz, nie dowiemy się nigdy. Ale może jest to odpowiednia chwila aby pomyśleć czy nie zacząć wszystkiego od początku.

Mam wrażenie, że gdańscy włodarze zapominają że Gdańsk to MY, my kibice. To dzięki kibicom i ludziom dobrej woli udało się wyrwać Lechię z patologicznego tworu „Lechia Polonia”.

Brnąć przez ogórkowe ligi, sezon za sezonem, metr po metrze wygrzebywać NASZ KLUB z mułu.

W pewnym momencie projekt „Odbudowa Lechii” przerósł naszych hobbystycznych prezesów. Pojawiły się sępy krążące nad Klubem niczym reklamy providenta przed świętami.  Za pierwszym razem nie udało się przejęcie Lechii przez Mandziarę i przydupasów, pojawił się Kuchar. Reszta historii jest już niestety, bardzo dobrze znana.

Patrzę teraz oczyma wyobraźni na sytuację następującą:
Wykupujemy prawo do korzystania z herbu i barw od Klubu Lekkoatletycznego Lechia Gdańsk (ich statut jest nawet na stronie internetowej, widać transparentność działania ;)) i zaczynamy zabawę z kartofliskami od nowa, nauczeni aby się nie sprzedać za garść paciorków.

Zaczynamy od B-klasy grając np. na obiekcie GOSIR’u na Chełmie. Na pewno po rozmowie z byłymi piłkarzami Lechii, przynajmniej kilku z nich byłoby w stanie pociągnąć jako trzon drużyny, zarówno w B, jaki i A klasie. Nawet czysto hobbystycznie, uzupełnieni młodzikami i zdolnymi kibicami widzę awans rok po roku.

Za 2 lata jesteśmy w piątej lidze, przenosimy się na Traugutta, trenerem zostaje Bobo Kaczmarek. Do składu dołączają kolejni byli Lechiści jak np. Krzysiek Bąk czy Deleu, kończący już prawie kariery ale dalej mieszkający w Gdańsku lub okolicach. Przychodzą pierwsi sponsorzy jak np. Nata, czy Saur Neptun.

Wchodzimy do 4 ligi, dołączają kolejni byli Lechiści, którym nie poszło za dobrze w wyższych ligach, jak Łazaj, Hirsz, czy Jadanowski.

3 liga…..
2 liga…… podpisuje kontrakt Marcin Pietrowski, dochodzi do pierwszych derbów między Lechia Gdańsk-KL Lechia Gdańsk
1 liga …. Niemiec chce sprzedać resztę bezwartościowych akcji Lechia Gdańsk SA,  Marcin Kaczmarek obejmuje klub po ojcu i robi mocny fundament pod Ekstraklasę.

……

Akcja nastawiona na kilka ładnych lat, ale czy nie tego nam właśnie trzeba? Ostatnim pucharem w klubowym muzeum jest puchar dla OSP Lechia Gdańsk za mistrzostwo II ligi. Z 2008 roku, równo za 3 miesiące 24 maja, mija 10 lat.

10 lat z jednym śmiesznym zwycięstwem w Amber Cup.  Jesteśmy nauczeni życia bez pucharów i trofeów. Taki ośrodek tradycji kibicowskiej zasługuje na porządną drużynę lub zarządcę, który zrobi porządek po obecnym burdelu. Ale do tego trzeba transparentności i zmiany sternika, a może powrotu do nazwy BKS, OSP lub KL. Czas pokaże.