- Uważam, że Akademia Piłkarska Lechii prezentuje wysoki poziom i poprzez program prowadzony razem z LOTOSEM jest na dobrej drodze, żeby znaleźć talenty i poprowadzić je ku zawodowej karierze – mówi Franz Josef Wernze, nowy główny udziałowiec Lechii Gdańsk.

23 kwietnia w siedzibie Grupy Lotos gościli przedstawiciele Lechii Gdańsk, z nowym głównym udziałowcem klubu Franzem Josefem Wernze na czele. Podczas spotkania omówione zostały podstawy dalszej współpracy pomiędzy Lechią, a LOTOSEM, który jest głównym sponsorem gdańskiego klubu.

Łukasz Pałucha: Dlaczego pan i pana grupa kapitałowa zdecydowaliście się przejąć Lechię Gdańsk?

Franz Josef Wernze: Odpowiedź jest prosta. W Gdańsku jest pięknie, spotkałem tu wielu miłych i sympatycznych ludzi.

To wystarczyło? A Lechia, jakie atuty ma gdański klub?

- Wystarczyło jeszcze, że zobaczyłem PGE Arenę. Dla mnie PGE Arena to najpiękniejszy stadion na świecie, prawdziwa perła. Zakochałem się w nim od pierwszego wejrzenia i od razu poczułem też sympatię do klubu i drużyny, która rozgrywa na nim mecze.

Jak pan ocenia aktualną drużynę Lechii?

- Moja ocena opiera się tylko na podstawie kilku meczów, które widziałem. Uważam, że jej siła odzwierciedla się w obecnej pozycji w tabeli, choć oczywiście liczę jeszcze na marsz w górę w ostatniej fazie sezonu.  Tak naprawdę myślę już jednak o kolejnym, bo zaktywizowałem moich współpracowników do działania i efekty powinny być wkrótce widoczne.

Czy oznacza to, że do Lechii przyjedzie wielu nowych piłkarzy?  

- Jest już kilku piłkarzy, których możemy uważać praktycznie za zakontraktowanych na przyszły sezon. Cały czas będziemy jeszcze jednak uzupełniać skład. Mam mnóstwo przyjaciół, którzy obracają się w świecie futbolu, mam przyjaciół wśród samych piłkarzy i Lechia na pewno na tym skorzysta.   

Czy wśród zawodników, którzy w przyszłości wzmocnią Lechią, będą także gwiazdy światowego futbolu?

- Dzwoniłem już do Lukasa Podolskiego, rozmawiałem z nim także podczas otwarcia loży na stadionie FC Koeln [Wernze zasiadał w zarządzie kolońskiego klubu i był jednym z jego sponsorów, Podolski był natomiast jego piłkarzem - red]. Jesteśmy zaprzyjaźnieni, więc choć sam jest zdeklarowanym fanem Górnika Zabrze, to myślę, że mam spore szanse, aby przekonać go do przyjścia do Lechii.

Jaką rolę w klubie powinni odgrywać jego wychowankowie?  

- Jedną z głównych i myślę, że będą ją odgrywać wychowankowie Akademii Piłkarskiej i podopieczni programu „Biało-zielona przyszłość z LOTOSEM”. W Polsce i w gdańskim regionie są niesamowite talenty i po prostu musimy zrobić wszystko, żeby ich odpowiednio wyszkolić i zatrzymać u siebie. To bardzo ważne, żebyśmy mieli piłkarzy z naszego regionu, ale nie możemy też zapominać, że będą mogli się oni w pełni rozwijać tylko wtedy, gdy będą mieli w drużynie kolegów, także zza granicy, od których będą mogli się uczyć.

Jak więc powinny wyglądać proporcje w drużynie? Ilu powinno być wychowanków, ilu polskich piłkarzy, a ilu zagranicznych?  

- Nie ma na to jakiegoś wzoru, algorytmu. Trzeba działać cierpliwie i z wyczuciem. Dużo zależy od trenera pierwszego zespołu, a myślę, że z obecnym - Ricardo Monizem - uda nam się wprowadzić Lechią na europejski poziom. Chcę, żeby Lechia grała atrakcyjną, ofensywną piłkę, bo taką lubią kibice.

Co zrobić, aby nie zmarnować talentów?

- Nie ma to prostej recepty. Trzeba być jednak na pewno cierpliwym, bo młodzi ludzie rozwijają się, ale nie tak hop siup, z dziś na jutro. Cenię polskich trenerów, ufam im, ale też mocno wierzę, że poprzez udział w międzynarodowych szkoleniach i współpracę z kolegami zza granicy ich warsztat pracy będzie jeszcze bogatszy. Myślę, że w Niemczech jesteśmy o ten jeden krok dalej, co pokazują wyniki rozgrywek międzypaństwowych. Uważam, że Akademia Piłkarska Lechii prezentuje wysoki poziom i poprzez program prowadzony razem z LOTOSEM jest na dobrej drodze, żeby znaleźć talenty i poprowadzić je ku zawodowej karierze.  

Czy może pan zadeklarować, kiedy Lechia włączy się do walki o mistrzostwo Polski?

- Moja grupa kapitałowa zaangażowała się w Lechię, aby stworzyć odpowiednie warunki piłkarzom, aby stale rozwijać klub. Związaliśmy się z fachowcami, takimi jak Andrzej Juskowiak, który był w wielkiej piłce, zna futbol od podszewki i jestem pewien, że stworzy mocną drużynę. Ale kiedy będzie ona na tyle mocna, aby zdobyć mistrzostwo? Jest za wcześnie, aby składać takie deklaracje.

Źródło: pilkalotos.pl