Już w sobotę 21 marca o godz. 20.30 Lechia zagra na PGE Arenie z Górnikiem Zabrze. W czwartek z dziennikarzami spotkał się trener pierwszego zespołu Jerzy Brzęczek.

Jerzy Brzęczek: - Nie mam powodów, by w tę drużynę nie wierzyć. Myślę, że w każdym meczu, który do tej pory graliśmy i w tych, które będziemy grać w przyszłości naszym celem jest wyjść i grać o zwycięstwo. Z takim samym nastawieniem będzie jednak wychodził przeciwnik i wypełnienie zadań taktycznych, dyspozycja dnia będą decydowały o tym, która drużyna zwycięży.

 

Jest jakieś wyjątkowe ciśnienie przed najbliższym meczem?

- Jak przed każdym meczem. Wydaje mi się, że to ciśnienie zaczęło się od momentu, kiedy tu przyszedłem w listopadzie i zakończy się jak mnie ewentualnie zwolnią. Nie ma różnicy w jakiej jesteśmy sytuacji w tabeli i z kim gramy. Najniebezpieczniej byłoby, gdybyśmy pomyśleli, że to ciśnienie spada i nie ma pełnej mobilizacji. To jest swego rodzaju moment dekoncentracji, a tego na pewno nie chcemy. Z jednej strony zrobiliśmy trochę punktów, ale z drugiej, jeśli popatrzymy na sytuację w tabeli, jak jest ciasno, jak małe są różnice punktowe i jak małą mamy przewagę nad strefą spadkową, to każdy zdaje sobie sprawę jak ważny jest każdy kolejny mecz.

 

To asekuracja? Patrzenie w dół tabeli, a nie w górne rejony?

- Naszym celem jest gra w pierwszej ósemce, ale taki sam cel ma pozostałe piętnaście drużyn w ekstraklasie. To jest już spokój w fazie "play off". Zdajemy sobie jednak sprawę, że jesteśmy dopiero na etapie budowy. Nieźle to wygląda, ale w tym sporcie trzeba cały czas być skoncentrowanym, mieć pokorę i szanować przede wszystkim przeciwnika.

 

Sentyment do Górnika?

- Oczywiście, że tak. Grałem kiedyś w tym klubie razem z piłkarzami, którzy rozsławiali Górnika i reprezentację Polski w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych. To na pewno było dla mnie wielkim zaszczytem i wyróżnieniem. Teraz jednak jakiekolwiek sentymenty kończą się w momencie, gdy jest pierwszy gwizdek sędziego. Górnik, podobnie jak my, przyjedzie grać o punkty. To powinno być dobre i ciekawe spotkanie. Górnik na wiosnę jeszcze nie przegrał meczu, zdobył najwięcej bramek spośród wszystkich drużyn, zatem ich siła ofensywna i gra do przodu jest bardzo dobra.

 

Górnik też sporo bramek stracił. Gra bardziej tzw. radosną piłkę.

- Na pewno ta liczba straconych bramek o czymś świadczy, ale jest to drużyna grająca bardzo agresywnie. Jest to bardzo nieprzyjemny przeciwnik i wydaje mi się, że dla nas będzie to najtrudniejsze spotkanie dotychczasowych gier na wiosnę.

 

Jak daleko było, by był pan trenerem Górnika?

- Było dosyć blisko, ale tak się złożyło, że Górnik zmienił swoją koncepcję i zatrudnił innego trenera. To jest jednak normalna rzecz. Może to i dobrze, bo wtedy najprawdopodobniej bym tu dzisiaj nie stał. Wydaje mi się, że mam to szczęście być w takim klubie, który na dzień dzisiejszy ma duże perspektywy rozwoju.

 

Można powiedzieć, że na Lechii odcisnęła się pańska ręka, czy jeszcze nie?

- Myślę, że nie. Jest jeszcze za wcześnie. Jeśli chodzi o naszą grę ofensywną, to jeszcze nie jest to, czego bym oczekiwał i czego bym chciał, żebyśmy grali. Musimy jednak zacząć od solidnych podstaw, od dobrej gry w defensywie, co nie wygląda najgorzej. Teraz - oczywiście - będziemy starać się doskonalić w grę obronną, ale też przechodzić do tego, co jest najważniejsze - dobra gra ofensywna, konstruowanie akcji i stwarzanie sytuacji bramkowych. Wydaje mi się, że w ostatnich meczach stwarzamy ich już więcej, ale mamy problem z ich wykańczaniem. 

 

 Historia spotkań z Górnikiem Zabrze

 

Kadrowicze to powód do zadowolenia, czy ból głowy, bo w przyszłym tygodniu nie będzie kilku zawodników na treningu?

- Dla mnie, jak i dla klubu to jest na pewno radość, że mamy w klubie reprezentantów, nie tylko Polski. Ja się cieszę, tymbardziej patrząc na terminarz. Te mecze będą w przyszły weekend, tak więc praktycznie wszyscy zawodnicy w poniedziałek-wtorek będą już w klubie. Będziemy mieć w zasadzie cały tydzień na przygotowania do następnego bardzo ważnego meczu z Cracovią. Tak jak mówiłem, dla mnie osobiście jest to wyróżnienie i gratuluję chłopakom, że dostali powołania do reprezentacji.

 

Raport zdrowotny

- W dzisiejszym treningu nie brał udziału Rafał Janicki, ale mam nadzieję, że to nie jest nic poważnego. Tak samo liczę na to, że w przyszłym tygodniu do zajęć wróci już Nikola Leković. Pomału również Henrique Miranda i Filip Malbasić trenują indywidualne i wchodzą w pojedyncze treningi z drużyną, zatem nie wygląda to najgorzej.

 

Przygotował: Tomasz Galiński

Obserwuj autora na Twitterze