Polecamy wywiad przeprowadzony z Michałem Probierzem, trenerem Lechii Gdańsk, przez Dziennik Bałtycki.

Bardzo różne momenty miała Lechia w tej rundzie. Znakomity początek, słaby środek i dobry koniec.
Tak naprawdę to nikt nie wiedział, jak się liga potoczy. To pierwsza taka sytuacja w polskiej piłce. Było jednak wiele ciekawych rozwiązań. Wyniki pokazują, że każdy z każdym mógł wygrać. Wiele zespołów miało w trakcie rundy upadki i wzloty. U nas też to się potwierdziło. Dla naszego dorobku punktowego kluczowe było to, że w ośmiu meczach prowadziliśmy i nie umieliśmy dobić rywala. To był nasz problem.

Profl Michała Probierza

Budowa zespołu nie idzie lekko, łatwo i przyjemnie. Spodziewał się Pan tego po przyjeździe do Gdańska? 
No pewnie. Przecież to nie jest prosta sprawa, którą szybko uda się załatwić. Na to trzeba trochę czasu. Wcale się nie spodziewałem, że będzie to szło łatwiej. Zmiana jednak poszła w dobrym kierunku. Ci zawodnicy pokazują, że potrafią grać w piłkę, i to jest bardzo ważne.

Tego, że nie będzie środków na sprowadzenie do Lechii piłkarzy z Pana listy, też się Pan spodziewał? 
Rozmawiajmy o stronie sportowej. Takie były ustalenia i ten kierunek budowy zespołu obraliśmy.

Potem były Pana zapowiedzi, że Lechia gra o mistrzostwo Polski... 
I dalej gramy. Wciąż na to są szanse. Trudno grać o utrzymanie się w lidze. Trzeba mieć cele i ambicje. U nas tylko czeka się na potknięcia, żeby potem można było pewne rzeczy wygarnąć.

Nadal Pan uważa, że drużyna nie potrzebuje wzmocnień i w tym składzie świetnie sobie poradzi? 
Chcemy transferów, a jednocześnie, żeby kluby były stabilne i dobrze poukładane. Nie da się wszystkiego pogodzić. Jak są transfery, to grają piłkarze zagraniczni. Nikt nie kupuje polskich piłkarzy z naszej ligi, bo klubów zwyczajnie na to nie stać. W grę wchodzą tylko zawodnicy, którzy akurat są wolni. Jak grają zagraniczni, to młodsi nie mają szansy, a jak grają młodzi, to nie ma transferów. Taki jest odbiór w Polsce. My obraliśmy pewien kierunek i go nie zmienimy. Pokazujemy drogę innym klubom, bo takie podejście może wyjść tylko na dobre całej polskiej piłce. Nie przypominam sobie zespołu, żeby tylu młodych zawodników grało regularnie. To są fakty. O tym jednak głośno się nie mówi, bo nie wszystkim to pasuje.

Przeczytaj cały wywiad

Źródło: dziennikbaltycki.pl