Marcin Pietrowski wypowiada się na łamach trojmiasto.sport.pl m.in. o rozgrywaniu sparingów na stadionie PGE Arena.

Marcin Pietrowski jako jeden z nielicznych piłkarzy Lechii z poprzedniego sezonu pozostał w klubie. Na jego pozycję przyszło trzech nowych zawodników, jednak wychowanek biało-zielonych zapewnia, że ciężką pracą zapewni sobie miejsce w składzie. - Przy zdrowej rywalizacji nie będzie dla mnie żadnego problemu, bo wiem, że swoje wywalczę na boisku i to ja będę grał na środku pomocy.

Profil Marcina Pietrowskiego

Kacper Suchecki: Skończyły się urlopy. Wypocząłeś?
Marcin Pietrowski: Mieliśmy bardzo ciężki sezon. Do terminarza doszło siedem kolejnych meczów. Kadra nie była za szeroka, więc każdy z zawodników ze składu rozegrał bardzo dużo minut. Dało się to we znaki, dlatego trenerzy wręcz kazali nam, aby przez te dwa tygodnie praktycznie nie wykonywać żadnej większej aktywności fizycznej. Teraz wracamy głodni piłki, głodni gry. Po tych dwóch tygodniach odpoczynku z ogromną przyjemnością wznawia się treningi.

Jesteś jednym z nielicznych, który pozostał ze starej Lechii (sezon 2013/2014). Jest to dla ciebie nobilitacja?
- Czy pozostanie w zespole przy tych zmianach to nobilitacja? Można to też tak odebrać. Cieszę się, że mi zaufano i mogę tworzyć coś nowego, lepszego. Jednak jest też druga strona medalu. Ściągając tylu nowych zawodników i rezygnując z większości piłkarzy, którzy zajęli to historyczne czwarte miejsce, może oznaczać, że nie było w pełni zadowolenia z gry i miejsca. Także apetyt jest chyba dużo większy, co dla nas piłkarzy jest odpowiednią motywacją. Mam nadzieję, że będę w tym wszystkim uczestniczył do końca.

Doszło dużo zawodników. Na mojej pozycji pojawiło się w sumie trzech nowych. Z pewnością wzmogło to rywalizację, co zawsze przynosi pozytywne efekty. Przy zdrowej konkurencji nie będzie dla mnie żadnego problemu, bo wiem, że swoje wywalczę na boisku i to ja będę grał na środku pomocy.

A może powinieneś zagrać na prawej obronie?
Czy miałbym grać w linii defensywnej czy na środku pola, decyduje o tym jak zawsze trener. Jeżeli będę potrzebny na którejś z pozycji, to oczywiście tam z wielką przyjemnością wystąpię.

Przeczytaj cały wywiad

Źródło: trojmiasto.sport.pl