Pietrowski, podobnie jak 29 innych piłkarzy Lechii, rozpoczął w poniedziałek treningi z drużyną po przerwie świąteczno-noworocznej.

Dla pomocnika biało-zielonych to powrót do treningów po kontuzji, jakiej nabawił się w końcówce rundy jesiennej i która wykluczyła go z udziału w ostatnich pięciu meczach gdańskiego zespołu w 2013 roku. Jak przekonuje Pietrowski, po urazie nie ma już jednak śladu.

- Pod koniec rundy mój mięsień został poważnie zmiażdżony. Starałem się grać, ale nie dałem rady, gdyż ból był zbyt silny i musiałem odpuścić. Przeszedłem rehabilitację w klinice Rehasport, później ćwiczyłem indywidualnie z trenerem Robertem Dominiakiem i pod koniec grudnia byłem już zdrowy. Teraz po pierwszym treningu i pierwszej gierce wszystko jest w porządku i oby tak było już do końca sezonu - mówi Pietrowski w rozmowie z trojmiasto.sport.pl. - Przez ten okres, kiedy nie mogłem występować na boisku mój głód gry tylko się zwiększył i teraz chciałbym się pokazać jak najlepiej trenerowi Michałowi Probierzowi i wywalczyć sobie miejsce w pierwszym składzie. Ale jak zapowiedział trener, każdy z chłopaków zaczyna z czystą kartą, więc rywalizacja zapowiada się ciekawie - dodaje pomocnik Lechii.

Pietrowskiemu nie będzie łatwo odzyskać miejsce w wyjściowej jedenastce, bowiem pod jego nieobecność szkoleniowiec biało-zielonych znalazł dla niego zmienników - Wojciecha Zyskę i Macieja Kostrzewę.

- Taka jest kolej rzeczy w karierze piłkarza, że aby ktoś miał miejsce w składzie, inny zawodnik musi je stracić. Na szczęście mamy szeroką kadrę i w razie kontuzji czy kartek mamy kim zastępować nieobecnych zawodników. Ja liczę na to, że podczas dwóch obozów w Grodzisku Wielkopolskim i w Turcji dzięki dobremu przygotowaniu wrócę do pierwszego składu - przekonuje Pietrowski.

Niewykluczone, że trener Probierz właśnie w Pietrowskim znajdzie następcę dla Daisuke Matsui, który jesienią był ważnym ogniwem zespołu w ofensywie, ale zdecydował się odejść z klubu do japońskiego Jubilo Iwata. Na początku sezonu pomocnik Lechii, do tej pory znany głównie z realizacji zadań defensywnych, przez Probierza ustawiany był bliżej linii napadu gdańszczan i radził sobie bardzo dobrze. Czy wiosną opiekun biało-zielonych wróci do pomysłu z ustawieniem Pietrowskiego jako ofensywnego pomocnika?

Profil Marcina Pietrowskiego

- Na razie jesteśmy na początku okresu przygotowawczego, więc na rozmowy o taktyce przyjdzie jeszcze czas. Jeśli trener będzie mnie widział grającego bardziej z przodu, to ja postaram się te założenia wypełnić jak najlepiej. Chcę pomagać drużynie zarówno w ofensywie, jak i w destrukcji. Naszym atutem jest to, że nasze ustawienie jest elastyczne i taktykę będziemy dobierać pod danego przeciwnika, więc nikt nie jest sztywno przywiązany do jednej określonej pozycji - wyjaśnia Pietrowski.

Dla pomocnik Lechii cel numer jeden to ponowne wywalczenie miejsca w pierwszym składzie drużyny. Cel zespołowy to awans do pierwszej ósemki ekstraklasy po rundzie zasadniczej sezonu.

- To nasze podstawowe zadanie i w tym momencie nie myślimy o niczym innym, niż górna połówka tabeli. Jesienią pogubiliśmy sporo punktów w meczach, w których nasza gra wyglądała bardzo dobrze, ale np. nie potrafiliśmy utrzymać prowadzenia do końca spotkania. Niektóre nasze mecze były rzeczywiście słabe, ale i z nich zebraliśmy dużo materiału do analizy. Na podstawie doświadczeń z minionej rundy wiemy, gdzie popełnialiśmy błędy. Początek mieliśmy fantastyczny, w środku rundy wpadliśmy w dołek i u niektórych zawodników widać było zmęczenie, ale w końcówce znów wróciło sporo pozytywów w naszej grze i lepsze wyniki. Myślę, że te doświadczenia zaprocentują na wiosnę i każdy z chłopaków podniesie swój poziom i skorzysta na tym cała drużyna - podsumowuje Pietrowski.

Źródło: trojmiasto.sport.pl