Pozyskany przez Lechię Gdańsk z PGE GKS-u Bełchatów, Michał Mak przyznał w swoim ostatnim wywiadzie, iż jego zdaniem kluczem do sukcesów Biało-Zielonych jest pozytywna atmosfera wewnątrz szatni.

- Od początku mojego pobytu w Lechii widać, że szatnia jest zgrana. Koledzy są dla mnie bardzo otwarci, a w aklimatyzacji pomaga mi mój przyjaciel Łukasz Budziłek. Wiadomo, że dobra atmosfera pomaga w odnoszeniu zwycięstw, a wygrane spotkania umacniają z kolei pozytywne nastawienie w zespole. Fajnie byłoby stworzyć w Lechii takie napędzające się koło, tym bardziej, że przed nami bardzo ważny sezon, bo chcemy zagrać o europejskie puchary - mówi Mak. - Ja do Lechii przyszedłem po to, żeby spełnić te marzenia i zrobić krok do przodu także we własnej karierze. Na pewno możliwość gry i treningów z zawodnikami reprezentacji Polski bardzo mi w tym pomoże - dodaje pomocnik Biało-Zielonych.

Cele, jakie Mak stawia sobie na początek nowego sezonu Ekstraklasy, to wywalczenie miejsca w pierwszym składzie Lechii i rozpoczęcie strzelania bramek dla nowej drużyny.

- Póki co gole dla Lechii strzelałem tylko w konkursie rzutów karnych podczas turnieju w Lublinie, ale to nie to samo, co bramki w lidze. Bardzo na nie czekam i jeśli dane będzie mi zagrać przeciwko Cracovii, to już w piątek uda mi się coś strzelić. Tym bardziej, że mój brat Mateusz już trochę mi docina, że dawno nic nie trafiłem w Ekstraklasie [ostatnią bramkę Mak strzelił 9 sierpnia ubiegłego roku], więc chciałbym zdobyć gola dla Lechii jak najszybciej i utrzeć mu trochę nosa - kończy ze śmiechem Mak.

Źródło: lechia.pl