Bramkarz Lechii Gdańsk Mateusz Bąk znów chciałby poczuć atmosferę trójmiejskich derbów.

W "Rozmowie tygodnia" portalu PolskieRadio.pl szczerze życzy Arce Gdynia awansu do Ekstraklasy.

Mateusz Bąk od 13. roku życia jest piłkarzem Lechii Gdańsk, gdzie ściągnął go trener Michał Globisz. Klub z Trójmiasta wkrótce po przyjściu popularnego "Bączka" rozpadł się i musiał rozpocząć rozgrywki od A-klasy (siódma liga). Nie zraziło to młodego bramkarza, który pozostał w drużynie i znacząco pomógł jej swoimi występami w awansie do Ekstraklasy.

Do dziś wśród kibiców "Biało-zielonych" Mateusz Bąk uchodzi za symbol klubu, który potrafił odrodzić się po latach niepowodzeń i od sezonu 2008/09 występuje nieprzerwanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po krótkim rozbracie z Lechią (2010-13) 31-letni bramkarz wrócił pomiędzy słupki gdańskiego klubu. W zeszłym sezonie został wybrany najlepszym golkiperem Ekstraklasy według "Przeglądu Sportowego". W obecnym pełni rolę kapitana drużyny i jest pierwszym bramkarzem zespołu.

W miniony weekend Lechia Gdańsk przyjechała do Warszawy by zmierzyć się z mistrzem Polski - Legią. Po zaciętym boju stołeczna drużyna wygrała 1:0, choć w opinii wielu obserwatorów "Biało-zieloni" zasługiwali na co najmniej remis.

Polskieradio.pl: Wypada Wam pogratulować postawy z Legią Warszawa, bo zagraliście chyba najlepszy mecz w tym sezonie. Jednak bramka w 88. minucie musi strasznie boleć Ciebie i kolegów z drużyny, szczególnie po takim spotkaniu. Jesteście podbudowani grą, czy zawiedzeni wynikiem?

Mateusz Bąk, Lechia Gdańsk: W szatni były mieszane uczucia. Jest żal, że nie strzeliliśmy na Legii bramek, bo były ku temu okazje. Żal, że nie wywozimy stąd nawet punktu, żal, że straciliśmy tę bramkę w ostatnich minutach i to zdaje się, że jeszcze po błędzie sędziego, bo chodzą plotki, że był spalony. A z drugiej strony jeśli mamy się pocieszać to gra w drugiej połowie wyglądała dobrze, solidnie - szczególnie jeśli chodzi o kreatywność, grę do przodu i niwelowanie atutów Legii, więc z tego należy wyciągnąć plusy i kontynuować taką pracę dalej.

Czy to zasługa nowego trenera Lechii - Tomasza Untona (wraz z Maciejem Kalkowskim prowadzi drużynę jako trener tymczasowy po zwolnieniu we wrześniu Portugalczyka Quima Machado - przyp. red.)? Macie poczucie, że jego wizja drużyny może poprawić wyniki zespołu?

Po zmianie na trenera Untona z Maciejem Kalkowskim u boku widać, że coś się zmieniło na plus. Chcemy swoją dobrą postawą pomóc temu sztabowi. Jest to sztab "lechijny", gdańska krew (Tomasz Unton i Maciej Kalkowski grali jako piłkarze w Lechii - przyp. red.). Jeżeli zespół gra lepiej, każdy kiedyś musi dostać szansę i trzymamy kciuki

A więc nie traktujecie Tomasza Untona jako tymczasowego trenera - drużyna chciałaby mu dać szansę? Nie interesują Was plotki, iż zarząd klubu poszukuje na to miejsce innego szkoleniowca?

To są nasze wewnętrzne sprawy. Mieliśmy rozmowy ze sztabem na ten temat. Niekoniecznie chcemy to upubliczniać. Sztab miał też rozmowy z kierownictwem. To są tematy poza nami. Komentowanie takich spraw nie jest naszą rolą. Jedyne co my, jako piłkarze możemy zrobić - to ciężko pracować i grać jak najlepiej.

Przeczytaj cały wywiad na polskieradio.pl

Źródło: polskieradio.pl