Ostatnie miesiące to czas zmian w Lechii Gdańsk. Zmian jeszcze niedokończonych - zarówno jeśli chodzi o sztab szkoleniowy, ale również kadrę zarządzającą klubem.

O sytuacji, w której znajduje się klub, ale nie tylko Ekstraklasa.org rozmawia z Maciejem Bałazińskim, Przewodniczącym Rady Nadzorczej Lechii, a od niedawna Sekretarzem Rady Nadzorczej Ekstraklasy S.A.

Jak patrzę na pana dotychczasowe związki ze sportem, to wychodzi mi, że nie jest pan tylko związany z nim biznesowo, ale również jest pan kibicem i to chyba zorientowanym na piłkę?

Rzeczywiście, moje związki z piłką są wielorakie. Zajmuje się od 10 lat prawem sportowym, w szczególności związanym z piłką nożną. Niezależnie od tego uprawiam ten sport amatorsko i kibicuję Naszym. Wie pan: „Życie to piłka nożna, reszta to nieistotne szczegóły” - mówi Maciej Bałaziński.

A sam pan grał w piłkę? Jak zaczęła się pana przygoda z tym sportem?

Nigdy nie grałem w piłkę zawodowo. Od zawsze jednak grałem w piłkę z kolegami i w różnych drużynach z niższych - nawet zdecydowanie niższych - lig. Miałem zaszczyt zakładać opaskę kapitańską na dwóch imprezach międzynarodowych grając w Reprezentacji Polski Radców Prawnych (Mistrzostwa Europy w Benidorm oraz Mistrzostwa Świata w Budapeszcie), reprezentuję na Mistrzostwach Polski Okręgową Izbę Radców Prawnych w Krakowie, a dopóki mieszkałem w Krakowie również drużynę oldboy’ów Zwierzynieckiego Klubu Sportowego z Krakowa. Kilkukrotnie już Jurek Brzęczek zapraszał mnie do udziału w Piłkarskiej Gwiazdce, podczas której mogłem zagrać z moimi idolami boiskowymi. Niezwykłe przeżycie.

Był pan również członkiem Wydziału Dyscypliny PZPN i członkiem Izby do spraw Rozpatrywania Sporów Sportowych przy Polskim Związku Piłki Nożnej, na czym dokładnie polegały te role?

Moja rola w Wydziale Dyscypliny była szeregowa. Tym niemniej, był to zgrany zespół, przed którym stały bardzo trudne działania. Wtedy bowiem, rozstrzygaliśmy pierwszy duży - przepraszam za wyrażenie - „pakiet” spraw korupcyjnych klubów piłkarskich. Wraz z Mecenasem Michałem Tomczakiem oraz grupą świetnych prawników zmagaliśmy się z tymi niezwykle trudnymi prawnie i moralnie sprawami. A trzeba pamiętać, że po drugiej stronie stołu mieliśmy najlepszych obrońców. Było to bardzo pouczające, ale i trudne działania. Zawsze podziwiam członków tego grona wybieranych na kolejne kadencje. Zadaniem Izby do spraw Rozpatrywania Sporów Sportowych przy Polskim Związku Piłki Nożnej jest orzekanie o istnieniu lub nie istnieniu kontraktów piłkarskich, a także o ich ewentualnym rozwiązaniu. Są to zadania w zasadzie w stu procentach prawnicze. Ważne jest, aby postępowania przebiegały sprawnie, co najczęściej się udaje.

Zdarzyło się panu reprezentować interesy konkretnych zawodników i trenerów?

Wielokrotnie. Reprezentowałem wielu bardziej i mniej znanych zawodników oraz trenerów, zarówno w kraju, jak i za granicą. Nie tylko w sprawach o charakterze prawnosportowym. Każda z tych osób miewa zagadnienia prawne, z którymi musi się mierzyć na co dzień.

Piłkarze i pewnie też szkoleniowcy powinni częściej korzystać z konsultacji z prawnikami? A może dzieje się to już regularnie i nie polegają tylko na opinii menadżerów?

To, czy piłkarz korzysta z pomocy prawnika, czy robi to jego menedżer jest obojętne. Ważne jednak jest, aby prawnik brał udział w kluczowych wydarzeniach. Takie czasy.

Jest pan specjalistą od prawa sportowego, więc zapewne orientuje się pan, jak działają FIFA i UEFA. To trochę stary temat, ale czy Legia miała jakiekolwiek szanse na skuteczną walkę z taką organizacją jak UEFA?

W wypadku Legii Warszawa, przeciwnikiem nie do końca była UEFA. Oczywiście, kwestie szkody jaką poniósł klub i niewspółmierności kary do przewinienia można rozpatrywać. Jednak proszę pamiętać, że przy sankcjach dyscyplinarnych, To raczej zmaganie strony z przepisami i opisem popełnionego wykroczenia niż z organem rozstrzygającym. Jako kibic mam poczucie, że klub ze ścisłej czołówki europejskiej mógłby tę burzę przetrwać. Jako prawnik wiem, że Legia zrobiła co w jej mocy. Na pewno, ta brutalna lekcja nie pójdzie na marne, ale straconej szansy dla polskiej piłki żal.

Przejdźmy do Lechii Gdańsk. Jest pan Przewodniczący Rady Nadzorczej klubu, więc jest pan najlepiej zorientowany – kiedy poznamy nazwisko nowego Prezesa klubu, bo niedawno z tej funkcji zrezygnował Dariusz Krawczyk?

W Lechii Gdańsk bardzo specyficzną, ale i istotną rolę odgrywają akcjonariusze mniejszościowi. Ich współudział jest konieczny, aby wybrać trzeciego członka zarządu. Będziemy o tym rozmawiać, ale żadnego terminu nie mogę określić.

A co z nowym trenerem, czy Lechia jednak kogoś zatrudni, czy bliżej wam w tej chwili do pozostawienia na tym stanowisku Tomasza Untona?

Mecz z Legią z całą pewnością poprowadzi trener Unton wraz z trenerem Kalkowskim. Jestem pewien, że trener Berg już zdradza oznaki niepokoju...

Ja mam wrażenie, że w Lechii przede wszystkim brakuje spokoju. Mam tu na myśli politykę transferową, zamieszanie z trenerem, ale też zmiany „na górze”. Zgodzi się pan?

Lechia jest w okresie transformacji. Z całą pewnością liczba transferów była znacząca. Proszę jednak pamiętać, że wymiana kadry musi być odczuwalna, czy robi się 7 transferów przez 3 rundy, czy większą liczbę od razu. Nowi zawodnicy są bardzo zaangażowani w walkę o grę w wyjściowej jedenastce. I tak powinno być, gdyż reprezentować barwy Lechii Gdańsk to wielka sprawa!

W Radzie Nadzorczej Lechii Gdańsk jest pan przedstawicielem większościowego akcjonariusza klubu. Jak właściciel zapatruje się na sytuację w Lechii?

Właściciel bardzo wierzy w rozwój tego klubu, drużyny, ale także proces szkolenia młodzieży. Proszę zwrócić uwagę, iż Lechia Gdańsk współpracuje z koncernem LOTOS w ramach programu „Biało-Zielona Przyszłość z LOTOSEM”. Jest to precedensowy program, który objął już ponad 3.000 dzieciaków. Ma on wymiar społeczny, jednak robimy wszystko, aby powtórzyć sukces LOTOS’u ze skoczkami i również wychować mistrza olimpijskiego. Obecnie przed Lechią stawiane są nieco wyższe cele niż uprzednio. Mam nadzieję, że uda nam się utrzymać świetny rezultat z poprzedniego roku, a w kolejnym sezonie walczyć o europejskie puchary.

W nowej kadencji będzie pan również zasiadał w Radzie Nadzorczej Ekstraklasy SA…

Tak, to wielkie wyróżnienie i spora odpowiedzialność. Cieszę się, że będę mógł spoglądać na pracę osób prowadzących ligę od strony organizacyjnej, ale również przedstawiać stanowisko klubu w istotnych kwestiach. Rola Rady Nadzorczej w spółce Ekstraklasa SA jest istotna i mam nadzieję, że wraz z kolegami z Rady będziemy ją dobrze wykonywać.

Źródło: Ekstraklasa.org