Maciej Makuszewski zaliczył bardzo udany debiut w swoim nowym klubie Vitorii Setubal.

W meczu ligi portugalskiej z Maritimo wyszedł na boisko w podstawowym składzie i w 42. minucie gry zanotował asystę. Były skrzydłowy Lechii Gdańsk silnie dośrodkował z prawej strony na głowę Andre Claro, a ten nie dał szans bramkarzowi Maritimo. Mecz skończył się wynikiem 1:1.

FUTBOLFEJS: Ładnie się z nowym klubem przywitałeś…
MACIEJ MAKUSZEWSKI: Bardzo mi zależało na udanym debiucie, bo wiadomo, że dobre wrażenie na początku można zrobić tylko raz. Nie miałem wcale pewności, że od razu zagram i to w podstawowym składzie, ale na dwóch ostatnich treningach – przy stałych fragmentach – trener tak ustawiał zespół, że było widać, że będę grał. Byłem bardzo skoncentrowany, brałem na siebie grę, robiłem trochę wiatru, szarpałem. Może momentami nawet próbowałem zbyt indywidualnie, ale chciałem się pokazać. A z drugiej strony – szczerze mówiąc – trochę tak grać musiałem, bo nawet nie zdążyłem poznać kolegów z drużyny. Nie wiem jeszcze kto ma jaką charakterystykę gry. Ale za chwilę już to złapię. Na razie głównie trenowałem indywidualnie i raptem dwa razy z drużyną.

 

 

W 69. minucie zostałeś zmieniony. Powiedz szczerze: zdechłeś fizycznie?

Dużo szarpałem, więc trener Machado i trener od przygotowania fizycznego Tiago Oliveira, pytali w przerwie jak się czuję i na ile czasu jeszcze mam sił. Ustaliliśmy, że daję z siebie ile mogę i za około kwadrans dostaję zmianę. Najgorzej, że jeszcze nie zdążyłem usiąść na ławce, a już nasi rywale dostali karnego i zdołali z niego wyrównać. Szkoda punktów, bo karny był błędem sędziego, co potwierdziły telewizyjne powtórki.

Przeczytaj cały wywiad

źródło: futbolfejs.pl