Piłkarze Lechii Gdańsk kilka minut po godz. 14 w czwartek udali się autokarem w drogę na pierwsze zimowe zgrupowanie. Z dziennikarzami rozmawiał m.in. Jakub Wawrzyniak.

Dlaczego Lechia?

- W Rosji były problemy finansowe i szukałem jakiegoś rozwiązania, aby z tego wyjść. W momencie, gdy przechodziłem rehabilitację pojawiła się propozycja z Gdańska. Tak naprawdę obserwowałem tę ligę odkąd wyjechałem, oglądając telewizję czy czytając co się w tej lidze dzieje. Wydaje mi się, że jest tutaj budowane coś wyjątkowego i tylko kwestia czasu, kiedy to wszystko się zazębi i Lechia będzie się piąć w górę tabeli. Stąd też taka decyzja. Dla mnie wyróżnieniem było, że pomimo zabiegu i rehabilitacji, klub, mając świadomość na jakim etapie jestem, wykazał zainteresowanie.

(o sytuacji w tabeli)

- Na pewno oczekiwania były całkiem inne, natomiast ja nie byłem w tej drużynie i nie wiem co jest powodem, że jest na tym, a nie innym miejscu w tabeli i nie mam zamiaru tego oceniać.

Wykonałeś jakieś telefony jak sytuacja w Lechii wygląda od środka?

- Zadzwoniłem z zapytaniem jak to wszystko funkcjonuje, natomiast to nie przekładało się na to jaką decyzję podejmę. Ja byłem zdecydowany, by tu przyjść. Musieliśmy przede wszystkim rozegrać tę sprawę z rozwiązaniem kontraktu w Rosji. Na końcowym etapie to trochę się skomplikowało, ale zakończyło ostatecznie po mojej myśli.

Ariel Borysiuk powiedział, że pomożesz zespołowi nie tylko na boisku, ale i w szatni. Czy jesteś gotowy do takiej roli, bo w tej drużynie brakuje liderów?

- To chyba macie dużą wiedzę jak ta szatnia funkcjonuje (śmiech). Ja przede wszystkim chciałbym pomagać drużynie na boisku, natomiast jeżeli chodzi o szatnię… jestem tu zaledwie trzy dni i nie widzę absolutnie jakichś problemów. Wszyscy są pozytywnie nastawieni do przygotowań i do rundy rewanżowej. Chłopaki mówią, że ich ambicje są troszeczkę podrażnione miejscem w tabeli, mają tego świadomość. Jedziemy do Turcji, żeby się przygotować. Zadbajmy o tę drużynę, ale ponad wszystko zawsze decydują umiejętności.

(kwestie zdrowotne)

- Kwestia umiejętnego wprowadzenia w trening. Mam pełne zaufanie do tego, jak to będzie wyglądało, natomiast kolano jest „gotowe” w stu procentach, takie mam informację. Jesteśmy po testach siły nóg i tutaj praktycznie nie ma rozbieżności co do lewej i prawej nogi. Ja muszę przyznać, że te ostatnie trzy tygodnie to intensywna i ciężka praca. Kto miał kontuzję, wie o czym mówię. Ja jestem gotowy do pracy w stu procentach.

Widzisz siebie w reprezentacji?

- Oczywiście, że tak. Chciałbym, żeby moja przygoda z reprezentacją ciągle trwała. Wiadomo jak świetna jest atmosfera wokół reprezentacji. Wyniki są fantastyczne na tym etapie. Jeżeli ja będę grał w kadrze, to znaczy, że dobrze prezentuje się w klubie. Ja sobie dalej życzę, by dalej tak to wyglądało.

Wróciłeś do polskiej ligi z myślą o reprezentacji? 

- Na pewno sztab reprezentacji wie wszystko o każdym piłkarzu. Każdy piłkarz jest poddawany analizie. W dzisiejszych czasach nie ma żadnego problemu, by ściągnąć mecz i podejrzeć ewentualnego kandydata do reprezentacji. Jedyna różnica jest taka, że selekcjoner albo jego asystenci nie będą musieli lecieć aż tak daleko, bo jednak do Gdańska jest zdecydowanie bliżej niż do Permu. 

Lewa obrona to jest optymalna pozycja? Na stopera raczej nie wracasz? 

- Na tej pozycji grałem w bardzo wyjątkowych momentach, gdy inny zawodnik łapał kontuzję. Ściągnięty zostałem jako lewy obrońca i chciałbym wygrać rywalizację na ten pozycji i dać drużynie wszystko co mam najlepsze. 

(o rywalizacji z Lekoviciem) 

- Nie wyobrażam sobie, by odpuścił i ja też nie będę odpuszczał. Boisko zdecyduje kto z nas będzie występował. Co do jego umiejętności, ja nie mam zamiaru tutaj nikogo oceniać. Jeżeli chcecie, to mogę każdego „cukrować”, ale to przecież nie o to chodzi. Nie mam w kontrakcie, w żadnym punkcie, by kogokolwiek oceniać. 

Jakie masz skojarzenia z grą na PGE Arenie? 

- Wyśmienite (śmiech). Czekałem na to pytanie. Wszyscy wiemy. Był taki jeden wyjątkowy mecz, którym rozkochałem wszystkich kibiców w Polsce co do mojej osoby. Ale lepiej zremisować w sparingu i później w meczu eliminacyjnym zwyciężyć... to oczywiście żartobliwie. Za każdym razem przyjeżdżałem tu jako gość. Te wyniki nie były do końca zadowalające, takie jakbym chciał. Dzisiaj będę występował w roli gospodarza i tak jak wtedy nie było zbyt dobrze, teraz chciałbym, by było wyśmienicie. Tego sobie życzę. 

(wprowadzenie do drużyny, integracja) 

- Ja nie mam piętnastu lat, żeby wprowadzać zawodnika do drużyny. Zawsze uznawałem zasadę, że to zawodnik przychodzący musi zadbać o to, by ta drużyna go jak najlepiej przyjęła. Też wydaje mi się, że zbyt dużą wagę przywiązujemy do tej akceptacji, integracji… Zawsze decydują umiejętności na boisku i to jest najistotniejsze. Pewnie, że fajnie jest, gdy drużyna razem dobrze funkcjonuje nie tylko na boisku, ale to jest moim zadaniem, by dobrze wprowadzić się do drużyny. 

Poza graniem w piłkę co planujesz robić na obozie w Turcji w wolnych chwilach, których nie będzie jednak zbyt wiele? 

- Odpoczywać (śmiech). Na tym przede wszystkim zawsze się koncentruję. To nie są wakacje, a czas intensywnej pracy i każde zgrupowanie, wydaje mi się, wygląda bardzo podobnie. Sen, trening, posiłek i tak w kółko. Ludzie mówią „byłeś w wielu miejscach, dużo zobaczyłeś”, ale w drodze z lotniska do hotelu i z hotelu na boisko nie da się za dużo zobaczyć. 

Nie było obaw przed podpisaniem kontraktu w Lechii? W drużynie, o której nie zawsze dobrze się pisze. Taki biało-zielony chaos. 

- Musiałbym się zastanowić. Nie brałem pod uwagę tego, czy o Lechii pisze się źle czy dobrze. Zadaniem zawodników jest jak najlepiej wykonywać swoją pracę na boisku.

Źródło: własne

fot. Lechia.pl