Daisuke Matsui od środy jest nowym piłkarzem Lechii Gdańsk.

Z gdańskim klubem Japończyk podpisał roczny kontrakt z opcją przedłużenia. - To bardzo dobry ruch ze strony Lechii. Ten piłkarz na pewno będzie wzmocnieniem biało-zielonych - uważa trener i ekspert stacji Canal + Stefan Białas.

Matsui w Lechii pojawił się pod koniec ubiegłego tygodnia. Japończyk dołączył do drużyny trenującej na obozie w Gniewinie i zagrał we wtorkowym sparingu biało-zielonych z Pogonią Szczecin. Zagrał tylko godzinę, ale pokazał się z na tyle dobrej strony, że w środę został wysłany na testy medyczne, a wieczorem podpisał umowę z klubem.

Za zatrudnieniem Matsui nie przemawiało jednak wyłącznie 60 minut spotkania sparingowego. Nie bez znaczenia jest także przebieg kariery gracza z Kraju Kwitnącej Wiśni. Nowy nabytek Lechii większość kariery spędził bowiem we Francji, w klubach Ligue 1 (m.in. Le Mans, Saint-Etienne czy Grenoble), gdzie rozegrał 148 meczów. Dodatkowo w swoim piłkarskim CV ma 31 spotkań w reprezentacji, z którą uczestniczył w mistrzostwach świata w RPA w 2010 roku.

- Pamiętam tego piłkarza z występów w Ligue 1. I przyznam, że w większości przypadków, kiedy oglądałem występ Matsui, to był on wyróżniającym się piłkarzem na boisku - mówi w rozmowie z trojmiasto.sport.pl Białas, który w stacji Canal+ komentuje mecze ligi francuskiej. - Byłem pod wrażeniem jego pracowitości, ruchliwości i jego przygotowania pod względem fizycznym. No i nie można zapomnieć o jego technice, która jest na bardzo wysokim poziomie - dodaje Białas.

Na to, że były reprezentant Japonii swoje atuty pokazywać będzie także w polskiej ekstraklasie, bardzo liczy trener Lechii Michał Probierz. W jego zespole Matsui ma być graczem o takim formacie, jakim przez ostatnie lata był Abdou Razack Traore. Czy rzeczywiście 32-letni piłkarz będzie w stanie godnie zastąpić byłą już gwiazdę biało-zielonych?

- Można się dopatrzyć pewnych podobieństw między Matsui a Traore, ale z pewnością kopią Razacka nie będzie - uważa Białas. - Przede wszystkim to nie jest typ strzelca, jakim był w Lechii reprezentant Burkina Faso. Choć oczywiście umiejętności strzelania goli nie można mu odmówić. Japończyk też odnajdzie się w ataku, ale raczej nie jako jedyny wysunięty napastnik. Zdecydowanie lepiej czuje się w środku boiska i to bardziej z jego lewej strony. Główny walor Matsui to umiejętność współpracy z linią ataku. Potrafi jednym podaniem rozpocząć kontratak, czy groźną akcję ofensywną, lub też dograć do partnera tak, że temu nie pozostaje nic innego jak zdobyć bramkę. Matsui lubi podawać w sposób niesygnalizowany, tak spod kolana, co zaskakuje obrońców rywali. Nie jest też graczem, który panikuje w trudnych sytuacjach. Umie utrzymać się przy piłce i dzięki dobremu dryblingowi uwolnić się spod krycia, nawet wtedy, jeśli na jego drodze jest więcej niż jeden przeciwnik - dodaje ekspert Canal+. Pytanie tylko, czy Lechia dla Matsui nie będzie tylko miejscem, gdzie Japończyk będzie odcinał kupony od wcześniejszej sławy?

- Takie stwierdzenie jest nieuprawnione. To jest przecież przedstawiciel kraju, który zaangażowanie i poświęcenie dla pracy ma we krwi. Nawet jak wejdzie do gry na kilka minut, to będzie walczył do upadłego i zostawi serce dla drużyny. Daisuke na pewno będzie przykładem dla innych zawodników w pracy na treningach i grze na boisku - zapewnia Białas, dodając, że Matsui przysłuży się Lechii także pod innym względem. - Myślę, że jego obecność poprawi frekwencję na trybunach. To bardzo popularny zawodnik w Japonii i gdy grał we Francji, to na mecze z jego udziałem przyjeżdżały wycieczki jego rodaków. Podobnie może być w Gdańsku, który już cieszy się dużą popularnością wśród turystów z Japonii. A jeśli przy okazji będą mogli podziwiać grę Matsui na PGE Arenie, to na pewno z niej skorzystają - przekonuje. Po raz pierwszy grę Matsui w Gdańsku będzie można zobaczyć już dzisiaj. Nowy gracz biało-zielonych zagra bowiem w spotkaniach sparingowych Lechii z Chojniczanką (godz. 16) i Olimpią Grudziądz (godz. 18) na stadionie przy ul. Traugutta.

Źródło: trojmiasto.sport.pl