Mavroudis Bougaidis na łamach Przeglądu Sportowego wypowiada się m.in. o swojej pozycji w zespole Lechii Gdańsk.

We wtorek odbyły się decydujące mecze eliminacji Mistrzostw Europy U-21, w których w naszej grupie w walce o pierwsze miejsce liczyły się zespoły Polski, Grecji i Szwecji. Dwa pierwsze los skojarzył w bezpośrednim spotkaniu, Szwecja zaś swojej szansy szukała w pojedynku z Turcją.

Polska i Grecja najlepsze

Na greckiej ziemi przeciwko sobie zagrali zawodnicy Lechii Gdańsk - Bartłomiej Pawłowski i Rafał Janicki oraz Mavroudis Bougaidis. Mecz ułożył się dramatycznie, dwie minuty przed końcem spotkania biało-czerwoni byli pewni awansu, ale później stracili dwa gole, przegrali 1:3, co przez moment premiowało awansem drużynę Grecji. Tylko przez moment... We wszystko wmieszała się bowiem drużyna Szwecji, która w ostatniej minucie strzeliła Turcji bramkę na 4:3 pieczętując swój awans. – W naszej grupie Polska i Grecja były najsilniejszymi zespołami. W bezpośrednich pojedynkach między naszymi zespołami Polacy zagrali świetnie w Krakowie, my natomiast w Grecji. Nic to jednak nie dało, bo zarówno wasz kraj jak i mój zostały wyeliminowane z dalszej walki – komentuje wtorkowe wydarzenia Bougaidis. – Wszystko działo się dynamicznie, strzeliliśmy trzeciego gola i zaczęliśmy się cieszyć. W pierwszym momencie nikt nam nie powiedział, że Szwedzi również trafili. Gdy świętowaliśmy na murawie, podszedł trener i oznajmił, że Skandynawowie w 93 minucie odebrali nam awans. To był najgorszy moment mojej kariery piłkarskiej – przyznaje grecki obrońca. – Proszę sobie wyobrazić, że cała nasza drużyna młodzieżowa zna się od 6 lat. Zaczęliśmy się poznawać już w kadrze U-16, prawie wszyscy w drużynie byliśmy z rocznika 1993, traktowaliśmy się jak wielka zżyta rodzina. Trudno sobie wyobrazić, że dla większości z nas to był ostatni mecz w młodzieżówce – zakończył temat Bougaidis, który mimo dobrej gry w kadrze, nie jest w stanie na razie przebić się do podstawowego składu Lechii, ustępując miejsca na środku defensywy Rafałowi Janickiemu i Tiago Valente.

W głębokiej rezerwie

– Dlaczego grają oni, a nie ja? To pytanie nie do mnie, tylko do trenera Joaquima Machado. Należy jednak pamiętać, że Rafał Janicki występuje w Lechii od wielu lat i jego pozycja jest więc, póki co, niepodważalna. Ja cierpliwie czekam na swoją szansę – ocenił swoją rolę w zespole 21-letni Grek, który na razie rozegrał w Lechii jedno spotkanie w trzecioligowych rezerwach, a w ekstraklasie ciągle czeka na na debiut. Wygląda jednak na to, że się doczeka. Jego dobry występ we wtorek przeciwko Polsce nie umknął uwadze Ryszarda Robakiewicza, drugiego trenera biało-zielonych, który pracował także przy naszej młodzieżówce. Sztab Lechii powoli dojrzewa do decyzji, że warto w końcu dać Bougaidisowi szansę. I to już w niedzielnym spotkaniu z Bełchatowem na wyjeździe. Zasłużył sobie postawą na treningach, a nie bez znaczenia pozostaje także fakt, że jest wyższy niż Tiago Valente i lepiej od Portugalczyka gra w powietrzu.

Piękne stadiony

Przebywając w Polsce od lipca, Grek stopniowo poznaje różnice między rodzimym i nadwiślańskim futbolem. – Grecja? Euro 2004 było momentem zwrotnym w historii naszej piłki. Od tamtego czasu zarówno poziom reprezentacji, klubów jak i samego szkolenia podstaw rzemiosła futbolowego zmieniły się na plus – mówi obrońca biało-zielonych. – Dlatego teraz Grecy zawsze kwalifikują się do największych turniejów. Wzrosły także oczekiwania. Po zdobyciu Mistrzostwa Europy kibice chcą czegoś więcej, to normalne. U was oczekiwania też są duże i widać jak ważną dziedziną życia jest futbol – zauważa. – Macie wspaniałe stadiony, ten w Gdańsku na którym zresztą na EURO 2012 przegraliśmy z Niemcami, jest jednym z najpiękniejszych w Europie.

Dobrze zna naszych

Grecki obrońca podkreśla także swoje dobre relacje z Polakami. - Bardzo dobrze rozumiem się z Danielem Łukasikiem i Arielem Borysiukiem, ci zawodnicy w znacznym stopniu pomogli mi się tu zaaklimatyzować, za co jestem im bardzo wdzięczny. Zna też oczywiście nazwiska naszych rodaków zasłużonych dla greckiego futbolu. – Krzysztof Warzycha! Zawodnik Panathinaikosu z lat dziewięćdziesiątych, świetny i bardzo popularny piłkarz w Grecji. Nigdy nie szło mu w reprezentacji Polski? Nie uwierzyłbym. Jacek Gmoch? Już wiem. To ten starszy pan, trener, też z Panathinaikosu? Kojarzę, często bywa w Grecji – zakończył Bougaidis.

Źródło: przegladsportowy.pl