Polecamy Waszej uwadze obszerny wywiad z Prezesem Lechii przeprowadzony przez dziennikarzy serwisu trojmiasto.sport.pl.

Jak pan spędził wieczór po meczu z Legią Warszawa, kiedy stało się jasne, że nie zagracie w europejskich pucharach?
- Byłem spokojny, bo nie stała się żadna tragedia. Po tym, co działo się jesienią, byliśmy zadowoleni, że w ogóle weszliśmy do pierwszej ósemki i skończyliśmy sezon na 5. miejscu.

Nie było jakiegoś ukłucia, choć odrobiny żalu? Nie pomyślał pan: "Kurczę, szkoda, że się nie udało", nie wypił szklanki whisky dla ukojenia nerwów?
- Absolutnie nie. Naprawdę byliśmy szczęśliwi z tego piątego miejsca. Pewnie, czwarte czy trzecie byłoby lepsze i były takie możliwości, ale drużyna nie zrealizowała tego celu i trzeba to zaakceptować. W ostatnim sezonie nie byliśmy wystarczająco stabilni, żeby awansować do pucharów. Ale mam nadzieję, że w kolejnym będzie inaczej.

Kibice bardzo liczyli na te puchary...
- Rozumiem zawód, ale nawet pan Franz Josef Wernze [główny właściciel Lechii] i inni współwłaściciele nie byli rozczarowani. Wiemy, że pierwszy sezon, po niemal całkowitej wymianie kadry, był trudny i jakby nam ktoś powiedział przed rozgrywkami, że zdobędziemy piąte miejsce, to od razu byśmy się pod tym podpisali.

Jak długo znacie się z panem Wernze?
- Jakieś 10 lat. Wciągnąłem go niegdyś w pomoc Viktorii Koeln, a ponieważ piłka to jego hobby, podszedł do tej sprawy z ogromną pasją. Jego marzeniem jest wejście z Viktorią do III ligi, ale to nie jest takie łatwe. Wcześniej był też związany z FC Koeln, uczestniczył m.in. w transferze Lukasa Podolskiego z Bayernu, swego czasu do Koeln sprowadzał też Sławka Peszko.

Tutaj przeczytasz cały wywiad

Źródło: trojmiasto.sport.pl