Rugbiści Lechii Gdańsk pokonali na bocznym boisku przy Traugutta Master Pharm Budowlanych Łódź 39:10 (25:0) i awansowali do finału ekstraligi.

Ich rywalem będzie Arka Gdynia lub Awenta Pogoń Siedlce, które w niedzielę, o godzinie 15 zmierzą się w Gdyni. Na piątym miejscu sezon zakończyło Ogniwo Sopot, które wygrało przed własną publicznością z Orkanem Sochaczew 27:22 (12:9). Lechia Gdańsk - Masterpharm Budowlani Łódź 39:10 (25:0).

Punkty Janeczko 14, Płonka 5, Krużycki 5, Wantoch-Rekowski 5, Bryce 5, Piszczek 5 - Kaniowski 5, Gabunia 5

LECHIA: Kaszuba, Buczek, Witoszyński (38 Klusek), Krużycki (Lademann), Wantoch-Rekowski, Płonka (Majcher), Fa'atau, Kiripati, Janeczko, Lorentowicz (Piszczek), Bryce, Wilczuk, Kwiatkowski, Rokicki (Zajkowski), Popławski

Gdańszczanie sobotni mecz rozpoczęli z zaliczką 2 punktów wywalczoną przed tygodniem w Łodzi. Budowlani mieli po tym spotkaniu spore zastrzeżenia co do pracy arbitra i zapowiadali w Gdańsku odrobienie strat i walkę o awans do finału. Sił na równorzędna walkę starczyło im jednak tylko na 20 minut.

Wówczas Lechia zdecydowała się zgłosić kop na słupy, który z połowy boiska na prowadzenie 3:0 zamienił Rafał Janeczko. Łodzianie w odpowiedzi ruszyli do zdecydowanego ataku, ale nie zdołali przebić się w pole punktowe gospodarzy.

Na kwadrans przed przerwą Janeczko podwyższył prowadzenie kolejnym kopem z karnego (6:0). Jeszcze przed przerwą znakomitą akcją popisał się Koronato Kiripati, a przyłożenie zdobył Marek Płonka. Podwyższyć próbował Janeczko, lecz tym razem po jego kopie piłka minimalnie minęła słupy.

Tuż przed zmianą stron popisał się kolejny importowany gracz Lechii, Enelico Fa'atau, a przyłożenie zdobył Michał Krużycki. Podwyższenie zapewnił Janeczko, a kibice... rozpoczęli świętowanie awansu do finału odpalając race.

Dla gdańszczan prowadzenie 20:0 było najwyraźniej zbyt niskie. Swoją dominację podkreślili przeprowadzając jeszcze jedną, szeroko zagraną akcję. Wynik pierwszej połowy przyłożeniem ustalił Dariusz Wantoch-Rekowski.

Po przerwie piłkę w polu punktowym umieścili goście, a konkretnie Dariusz Kaniowski. Lechia odpowiedziała jednak błyskawicznym przechwytem, a "jajo" w pole punktowe gości zaniósł Henry Bryce. Do tego podwyższenie zapewnił Janeczko.

W końcówce wywalczył on piłkę na prawej stronie, tuż przed polem punktowym rywali, a przyłożenie zaliczył Piotr Piszczek. Celnym kopem 2 kolejne punkty dorzucił Janeczko. Budowlani zdołali jeszcze odpowiedzieć przyłożeniem potężnego Meraba Gabuni, ale była to już ostatnia akcja meczu.

- Nie spodziewałem się tak wysokiej wygranej. Na pewno nie można jej nazwać łatwą, ale bardzo zależało nam na zwycięstwie. Nie chcieliśmy, by pozostał jakiś niesmak, że o awansie zadecydował ktoś inny niż sami zawodnicy. Udało nam się ominąć młyn Budowlanych, graliśmy trochę szerzej i bardzo zespołowo. To zadecydowało o wygranej. W niedziele będziemy przyglądać się Arce i Pogoni, chcemy na własne oczy zobaczyć jak spisze się nasz przyszły rywal. Dla Trójmiasta byłoby lepiej, gdyby to była Arka, ale nam nie sprawia to różnicy. W meczu o złoto i tak zadecyduje dyspozycja dnia. Po dzisiejszym spotkaniu na uraz narzeka Dawid Lorentowicz, ale jeszcze nie wiemy na ile ta kontuzja jest poważna i czy wykluczy go z gry w finale - podsumował trener Lechii Paweł Lipkowski.

źródło: trojmiasto.pl