lechia

Lechia Gdańsk poradziła sobie bez większych problemów z Budowlanymi Łódź, w drugiej kolejce ekstraligi rugby.

Podopieczni Marka Płonki i Pawła Lipkowskiego rozegrali historyczny mecz, w którym pokonali wicemistrza Polski 20:0 (10:0) i odnieśli zasłużone zwycięstwo. Była to już dawno niespotykana przegrana Budowlanych do zera, a także pierwsza porażka na stadionie T29. 

Zespoły nie zagrały w swoich najsilniejszych składach, o czym informowaliśmy we wcześniejszych publikacjach. Był to jednak dodatkowy smaczek tego spotkania. Budowlani wystąpili bez takich zawodników jak: Merab Gabunia, Teimuraz Sokhadze, Tomasz Grodecki, Michał Królikowski czy Marek i Michał Mirosz. Lechia natomiast bez Mariusza Wilczuka, Aleksandra Nowickiego, Mirosława Kluska, Rafała Lademanna, Roberta Kuźmińskiego, Roberta Kwiatkowskiego i z Grzegorzem Buczkiem na pozycji młynarza. Ta ostatnia zmiana była konieczna ze względu na to, że Mariusz Wilczuk ma szansę wyjechać do Francji i szkoleniowcy przygotowują już zmiennika na jego miejsce. 

Spotkanie rozpoczęło się dobrze dla gdańszczan, którzy za sprawą Rafała Janeczko zdobyli 3 punkty już w 5 minucie. Akcję meczu zobaczyliśmy - jak się później okazało - już w 24 minucie, kiedy to Marek Płonka po doskonałej akcji położył punkty pomiędzy słupami. Dostał na pełnym biegu piłkę od Cypriana Majchera, a następnie minął 3 zawodników, którzy pomimo ofiarnej szarży nie byli w stanie zatrzymać naszego rugbisty. W drugiej połowie, gdańszczanie przyłożyli jeszcze raz po dobrej akcji pierwszej ósemki. Zawiązana formacja maulowa, prowadzona przez Grzegorza Jańca przedarła się na pole punkowego gości, a on sam przyłożył i zdobył dla Lechii kolejną "piątkę".

Drużyna Budowlanych, szczególnie w drugiej połowie, starała się grać szybciej, jednak te szarże nie robiły na Lechii specjalnej krzywdy. Dobrze grająca formacja ataku Lechii na czele z takimi zawodnikami jak Jurij Buchajło, Karol Hedesz czy Marek Płonka doskonale radziła sobie nawet w trudnych sytuacjach. Co ważne, cały atak grał bardzo ofensywnie ale szczególnie należy pochwalić defensywę, która spowodowała wiele strat w szeregach drużyny gości. 

W autach również dominowała Lechia, która wygrywała nawet wrzuty przeciwnika. Było to możliwe za sprawą Pawła Nowaka i Tomasza Hebdy. Dodatkowo ta sama dwójka wspierana przez Łukasza Doroszkiewicza robiła największe wyłomy w obronie łodzian. Na wyróżnienie zasłużył Dariusz Wantoch Rekowski, którego szarża już na początku spotkania wyeliminowała - nowy nabytek Budowlanych - Emila Kowalewskiego. Zawodnik Lechii doznał również kontuzji nosa, ale jak sam przyznał po meczu "Zdarza się, jestem już przyzwyczajony do takich kontuzji. Na szczęście nie jest na tyle poważna, żebym nie mógł grać. Mam nadzieję, że Emil też niedługo będzie mógł wrócić na boisko".

Lechia zagrała dobre zawody, chociaż w starciu z Budowlanymi nie dawano jej specjalnych szans. Po inaugurującej porażce z Pogonią obawiano się o formę gdańszczan ale ta była diametralnie inna. Zespół zagrał zespołowo i z wielkim zaangażowaniem co przyczyniło się do pierwszej wygranej w tym sezonie. Ważnej, bo z wicemistrzam Polski, a to dobry prognostyk przed zbliżającymi się derbami z Arką na PGE Arena Gdańsk.  

Lechia Gdańsk - Budowlani Łódź 20:0 (10:0)
Punkty: Janeczko 10, Płonka 5, Janiec 5

LECHIA: Zieliński (68 Auksztulewicz), Buczek, Kaszuba - Doroszkiewicz, Nowak - Janiec, Wantoch-Rekowski (80 Kochański), Hebda - Janeczko - Buchajło - Płonka, Hedesz, Majcher, Piszczek - Jurkowski

Źródło: lechiarugby.pl