Już jutro wielki finał z Arką Gdynia. To idealny moment na to, żeby porozmawiać z Pawłem Lipkowskim, który doprowadził Lechię do finału.

Jest to zarazem jego pierwszy mecz o tak wysoką stawkę w roli trenera. Redakcja portalu lechiarugby.pl zapytała o to, czy bardzo się stresuje oraz, czy Lechia jest faworytem w tym spotkaniu?

Czy to Twój pierwszy finał mistrzostw Polski w roli trenera? 
Zgadza się - jestem podekscytowany na pewno. Czuję ekscytację ale powiem szczerze, że po tych dwóch półfinałach z Łodzią, który były przecież szalenie emocjonujące, teraz jestem w miarę spokojny. Zobaczymy jak będzie za dwa dni, ale zakładam, że będą chodził z kąta w kąt.

Czy to podobne uczucie do tego, które pamiętasz jako zawodnik? Ile razy byłeś w finale? 
Kiedyś nie było finałów, ponieważ był inny system rozgrywek. Pamiętam jednak mecze, które decydowały o mistrzostwie i doskonale wiem jakie to uczucie. Przeżycie jest podobne.

Czy pamiętasz ile razy zdobyłeś MP jako zawodnik z Lechią? 
Pięć mistrzostw Polski, jeden wicemistrz i jeden brązowy medal. To nie są moje osiągnięcia tylko drużyny.

Obserwuję różne fora internetowe – niektórzy upatrują w Arce faworyta tegorocznego finału. 
Nie chcę sztucznie spychać roli faworyta na Arkę, ale to właśnie drużyna z Gdyni jest niepokonana i gra na swoim stadionie. Gdybym miał okiem kibica oceniać, to rzeczywiście dałbym minimalnie większe szanse Arce. Szanuję ten zespół i chciałbym, żeby to było jasne. Lechia jest na fali wznoszącej i jesteśmy dobrze wgrani meczowo. Od momentu przegranego spotkania z Budowlanymi wszystko się zmieniło. Mam nadzieję, że w finale zagramy tak dobrze jak ostatnie pojedynki z Łodzią, a nawet zrobimy jeden krok do przodu. Jesteśmy gotowi, żeby wygrać ten finał, ale mamy świadomość, że będzie to bardzo trudny mecz.

Dużo się mówi o tym, że atutem Lechii jest młyn i to on odegra najważniejszą rolę w finale. Co z chłopakami z ataku? 
Nie wypada się nie zgodzić, ponieważ bez dobrej gry młyna, atak nie ma z czego grać. Od pierwszej ósemki zależy bardzo dużo. Mamy silny skład 22 osób, którzy są gotowi wyjść w każdej chwili na boisko. Atak Lechii jest zupełnie inny od ataku drużyny przeciwnej. Ciężko porównywać tych zawodników. W naszej i przeciwnej formacji jest sporo atutów. Wierzę, że nasi chłopacy z formacji ataku są w stanie przeciwstawić się Arce, chociaż jest on faworyzowany przez wiele osób. Mamy silnych, szybkich i ambitnych zawodników.

W meczach półfinałowych Jurij Bukhalo dwoił się i troił. Dziennikarze podkreślali, że jest w wysokiej formie. Jest jednak o wiele starszy niż np. Dawid Banaszek czy Tomasz Stępień. Czy ta różnica nie wpływa niekorzystnie na rzecz naszego zawodnika? 
Jeżeli zdecydujemy się, żeby wystawić Juriego na pozycji numer „10” to jestem przekonany, że nie będzie ustępował swojemu vis-à-vis. To bardzo wartościowy zawodnik, od którego dużo zależy. W meczu z Łodzią poradził sobie z Sokhadze, który jest przecież bardzo dobrym zawodnikiem. Wierzę, że zagra dobrze niezależnie na jakiej pozycji.

Za wami ciężkie fizycznie spotkania z Budowlanymi. Czy na takie obciążenie są przygotowane organizmy zawodników Lechii? 
Jesteśmy w rytmie meczowym, dlatego przygotowywaliśmy zespół na takie obciążenie. Oczywiście, jakieś urazy na pewno się odkładają, natomiast to jest finał, gdzie nie ma o tym mowy. Zawodnicy nie mówią o urazach, ponieważ wyeliminowali je ze swojej głowy. Mamy 2 cięższe kontuzje, które uniemożliwiają grę Dariusza Wantoch Rekowskigo i Karola Hedesza. Arka zagrała dodatkowo jeden mecz mniej, dlatego dopiero w finale okaże się jak wygląda nasze zdrowie. Czy większa świeżość pomoże Arce? Nie wiem.

Dużym zagrożeniem jest Kacper Ławski i Mateusz Bartoszek. Czy Lechia ma plan jak ich zatrzymać? 
Cała formacja młyna Lechii to też duzi faceci i niczego im nie brakuje. Myślę, że nie ma się czego wstydzić, ponieważ mamy fantastycznych zawodników. Natomiast wymienieni przez ciebie zawodnicy są na pewno wzmocnieniem dla Arki. To reprezentanci Polski, którzy są niezwykle niebezpieczni. Pamiętajmy, że nasza 3 linia młyna to bardzo groźna broń, a zawodnicy tam grający potrafią zrobić bardzo wiele. Boisko wszystko zweryfikuje.

Grzegorz Kacała zapytany przez trójmiasto.pl o wskazanie faworyta spotkania odpowiedział, że daje 51% na korzyść Lechii. 
Grzegorz ma prawo do swojej oceny. Był najprawdopodobniej na obu spotkaniach półfinałowych i wyciągnął z nich wnioski. Chciałbym, żeby były to prorocze słowa i żebyśmy wygrali finał. Tyle mogę powiedzieć na ten temat. 

Na mecz do Gdyni wybiera się sporo kibiców z Gdańska. Przyznam, że nie pamiętam takiego poruszenia. Po wygranym meczu półfinałowym w Gdańsku stało się coś niespotykanego już dawno. 
Bardzo mnie to cieszy. Wydaje mi się, że wynika to z paru rzeczy. Lechia zmieniła nieco styl grania, a wzmocnienia które poczyniliśmy były bardzo racjonalne i trafione. W finale zagrają ci zawodnicy, którzy pracowali na to cały rok. Bardzo liczę na wsparcie kibiców, a taka akcja o której mówisz bardzo mnie cieszy. Brakowało nam trochę dopingu w ostatnich meczach. Niestety ale słyszymy czasami raczej mało pochlebne słowa. W kilku krótkich zdaniach chciałbym zachęcić do dopingowania na stadionie w Gdyni. Cieszę się, że półfinał się podobał. Dodam, że jak wygrywaliśmy w Łodzi, ich kibice pozostali do końca i przy schodzeniu do szatni słyszeliśmy „Budowlani, Budowlani”. Jak graliśmy w deszczu, ich kibice stali z parasolkami i ich dopingowali. Marzy mi się, żeby przy Lechii zbudowała się taka grupa kibiców, bo to bardzo ważne dla drużyny. Zapraszam wszystkich i gwarantuję, że zagramy lepiej słysząc doping na trybunach.

{joomplucat:1259 limit=9|columns=3}

Lechia-Budowlani w obiektywie Lechia.net

Źródło: lechiarugby.pl