Do finałowego pojedynku zostały 2 dni. Czy mogą być ważniejsze chwile dla zawodnika, niż te w których oczekuje na finał?

Lechia prowadzona przez kapitana Sławomira Kaszubę czeka na ten moment z utęsknieniem, ponieważ był to cel do którego wszyscy dążyli. Trenerzy nie śpią nocami, ponieważ już za chwilę staną przed pojedynkiem, który będzie ich największym sprawdzianem. To naturalne, że sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą... Patrząc z drugiej strony, to jaka jest rola trenerów w tak ważnym pojedynku, kiedy liczy się dyspozycja dnia? A może ważne jest coś jeszcze? Serdecznie zapraszamy na dość obszerny wywiad ze szkoleniowcem aktualnych Mistrzów Polski Markiem Płonką, który przeprowadził Łukasz Jurczak.

Łukasz Jurczak: Za 2 dni najważniejszy mecz sezonu. Jaki nastrój panuje w klubie? 
Marek Płonka: Bojowo, i tu nie ma co ukrywać. Klub wyznaczył nam cel, którym był awans do finału także go zrealizowaliśmy. Jesteśmy spełnieni, teraz gramy dla własnej radości.

Arka nie przegrała żadnego meczu w trwającym sezonie? Wy stoczyliście ciężkie pojedynki z Łodzią. 
Faktycznie, Arka się szczyci tymi wygranymi ale zasłużyła na nie, ponieważ była drużyną dobrą. Mecz finałowy to inne prawa. Tutaj liczy się dyspozycja dnia - takie jest rugby. Od przegranego meczu z Łodzią wgrywamy się, a trzon zespołu wykrystalizował się. Posiadamy wartościowych zmienników i stanowimy równą, pewną 22 osobową drużynę. Nie zapominajmy, że na ten finał zapracowała nie tylko ta „22”. Było nas więcej, jednak kontuzje wyeliminowały niektórych chłopaków. Do nas, jako trenerów należy decyzja kto z nich wychodzi w pierwszym składzie, a kto ma dać dobrą zmianę. Jeśli chodzi o drugą część pytania, to Arka trafiła mimo wszystko na łatwiejszego przeciwnika. My musieliśmy wymęczyć się bardziej na meczach z Łodzią. Wyniki w prawdzie o tym nie świadczą ale zagraliśmy z dużo mocniejszym przeciwnikiem.

Czy przez to jesteście w gorszej kondycji fizycznej przed finałem, czy może zupełnie odwrotnie – starcia z takim zespołem dały wam pewności siebie? 
Prawda jest taka, że zawsze dobry przeciwnik obnaża błędy. Wygraliśmy z Budowlanymi 51:10, a po obejrzeniu meczu zauważyliśmy masę błędów, które musimy wyeliminować, ponieważ Arka je wykorzysta. Taki przeciwnik jak Arka potrafi w trakcie meczu analizować nasze błędy i skrzętnie je karać. Musimy być przygotowani do tego meczu na 100%, żeby zaskoczyć przeciwnika i pokazać mu, że nie mamy słabych stron.

Narodowy Stadion Rugby stoi już kilku lata, a w dalszym ciągu mówi się, że tamtejsza murawa jest niewygodna dla drużyn tam goszczących. 
Jest ono nieprzyjemne w kontakcie. Śmieję się, że Arka po tylu latach nauczyła się tam nawet wywracać, żeby się nie pozdzierać. My mamy raczej kiepskie doświadczenia, ponieważ po każdym meczu zawodnicy są poobcierani. Pamiętajmy, że to ostatni mecz i nikt na to nie będzie zwracał uwagi. Przy takiej stawce meczu możemy zagrać bez trawy i nie będzie nam to przeszkadzało. Boiskiem tłumaczą się słabi.

Co będzie atutem Lechii w meczu z Arką Gdynia? 
Wszyscy sobie zdają sprawę, że będzie to młyn, bo on w tej chwili jest naszą bardzo mocną stroną. Mamy szeroki, równy skład chłopaków od numeru 1 do 15. Do młyna, a na każdej pozycji mamy co najmniej 2 zmiany. Rezerwowi to nasza mocna strona, bo wiem że ani Łódź, ani Arka nie mają takich zmienników. Sercem drużyny w rugby jest młyn, i on musi zagrać mocno, żeby atak miał z czego grać. Jeśli młyn będzie wygrywał auty, to atak będzie napędzał dalszą ofensywę. Gwarantuje, że nawet jeśli będzie wrzut Arki do formacji młyna, to będziemy ich mocno naciskali.

Lechia została wzmocniona zawodnikami z Samoa. Arka ma natomiast Kacpra Ławskiego i Mateusza Bartoszka. Kogo wzmocnienia są bardziej przydatne drużynie? 
Zagraliśmy naszymi atutami z Łodzią i przegraliśmy 0:13. Można mieć wybitnych zawodników, a mecze przegrywać. To drużyna musi się spiąć, żeby błyszczały indywidualności. Najważniejsza jest gra młyna, bo to kluczowa cześć drużyny. Jeśli chłopacy z pierwszej piątki zagrają dobrze, to „Misti” ma pole do pokazania swoich umiejętności. Jeśli atak zagra agresywnie w defensywie, to da znać o sobie Henry. W rugby wszystko się zazębia i jeśli słabo zagramy, to nie wygramy meczu nawet z największymi gwiazdami – to udowodniła nam Łódź. Wszyscy mówią, że Samoańczycy, natomiast gdyby ich nie było, to nic wielkiego by się nie stało, bo mamy taki zmontowany zespół, że mimo trudnych meczów i kontuzji jesteśmy w stanie rywalizować z najlepszymi. Oczywiście pomogą nam, ale nie wygrają meczu. „Heniek” i „Misti” podkreślają, że najważniejszy w drużynie jest „team spirit”. Tego się trzymajmy.

Finał mistrzostw Polski, w którym zmierzą się drużyny Arki i Lechii to niecodzienne widowisko. W ostatnich latach finał był zarezerwowany dla Budowlanych Łódź. 
W ostatnim finale z Arką chyba grałem jeszcze ja – nie wiem czy dobrze pamiętam. Wiem natomiast, że tamten mecz wygraliśmy. Chciałbym, żeby ten sukces został powtórzony. Faktycznie przez lata dominowała Łódź, jednak ta era się skończyła. Nie wiem czy dlatego, że są obecnie wyjątkowo słabi czy my zagraliśmy tak dobrze? Razem z Pawłem słuchamy zawodników i staramy się to wszystko analizować. Najważniejszy jest dla nas ich komfort, dlatego czasami ustępujemy z jednostkami treningowymi. Wszystko ważymy, a potem staramy się kierować zespołem jak najlepiej umiemy. W niedziele wygra ta drużyna, która jest lepiej nastawiona psychicznie do pojedynku.

W ubiegłym roku mecz sędziował polski sędzia. Dwa lata temu Francuz. Związek jeszcze nie ogłosił, kto będzie arbitrem tegorocznego finału. 
Myślę, że w Polsce nie mamy złych sędziów, jednak oni - tak samo jak my i zawodnicy, musimy się sporo nauczyć. Chodzi o to, żeby popełniać jak najmniej błędów i przyznawać się do nich. Mówi się, że gdyby finał sędziował Grzegorz Szostek to powstałyby jakieś spekulacje. Z całym szacunkiem do Grzegorza jako trenera i arbitra, ale w tym momencie nie unikniemy takich rozmów. Podobnie gdyby na linii stanął Darek Marciniak, który był przecież zawodnikiem Lechii. W takich meczu powinno zwrócić się szczególną uwagę na obsadę sędziowską. Gdyby był to arbiter z ligi francuskiej, to na pewno takie spekulacje byłyby ucięte. Zagraniczni sędziowie są nauczeni innego sędziowania. Arbiter to osoba, która kontroluje spotkanie, pomaga zawodnikom, żeby nie popełniali błędów, a sędzia nie jest głównym aktorem. Niestety to czasem jest mankamentem w Polsce. Wierzę jednak, że zostanie wybrany najlepszy arbiter na finał. Niezależnie czy będzie to Polak czy Francuz proszę go o to, aby respektował swoje decyzje, ale dał grać zawodnikom.

OD REDAKCJI:
W trakcie przeprowadzania wywiadu nie było jeszcze ustalonego składu sędziowskiego. 
Już teraz wiemy, że wygląda on następująco: 
Sędzia Główny: Zeszutek 
Sędziowie Liniowi: Jasiński, Reks 
Sędziowie Techniczni: Szostek, Szczepański

Niedzielny mecz jest transmitowany przez telewizje Polsat. Czy ten fakt może zdekoncentrować zawodników, czy może nada meczowi większego znaczenia? 
Wydaje mi się, że zostawią to zupełnie z boku. Niezależnie czy jest to transmisja internetowa czy telewizja Polsat, to dociera to do nas po meczu. Jest to przyjemne, jak takie spotkanie pokazują media. Wracając do poprzedniego finału, to został on rewelacyjnie nakręcony przez Polsat. Uważam, że od strony realizacji było to na wysokim poziomie, a taki spektakl ogląda się w telewizji z przyjemnością. Dzięki temu kibice potrafią docenić ile zawodnicy zostawiają zdrowia na boisku. Jest to niebywała promocja naszej dyscypliny.

Czy pamiętasz ile razy dowodziłeś Lechią w meczach finałowych? 
Wydaje mi się, że 2 razy z Grześkiem Kacałą i teraz z Pawłem Lipkowskim. To zloty chłopak!

Lechia ma mocny młyn, a Arka atak. W której formacji rozstrzygną się losy meczu? 
Uważam, że nie mamy słabego ataku. Powie więcej, mamy bardziej wyrównany skład w stosunku do Arki. Drużyn z Gdyni zawsze próbuje grać szeroko i my jesteśmy na to przygotowani. Czekamy również na grę formacją młyna, ale to wiemy jak się może skończyć. Znamy się dobrze, ale rugby to żywa gra i na boisku często decydują sami zawodnicy. To oni szukają słabego elementu i dominują go. Znamy wszyscy swoje atutu, a jednak Arka wygrywa własne wrzuty do auty, a my swoje. Posiadamy wiedzę na temat własnych sposobów gry, jednak jak zagrywka jest dobrze wykonana, to przeciwnik niewiele może zdziałać.

Pamiętamy mecz na PGE Arena Gdańsk, który zagraliście koncertowo. Czy powtórzycie sukces?
Mecz na PGE wyszedł nam bardzo dobrze. Zagraliśmy super zawody, jednak to przeszłość. To spotkanie jest już za nami i nie podniecamy się nim. Tam wyszło dobrze, a przegraliśmy 2 kolejne spotkania z Arką. Każdy mecz ma swoje prawa, czego nauczyła nas porażka z Budowlanymi 0:13. Zaczynamy w niedzielę od nowa, od czystej tablicy.

Na początku meczu na PGE Arena Gdańsk doszło niestety do bijatyki. Czym to było spowodowane? 
Bijatyka na PGE była konsekwencją słabej decyzyjności sędziego, który nie zapanował nad meczem. Jeśli w rugby arbiter sam nie wymierza sprawiedliwości, to zawodnicy robią to za niego. Myślę, że w niedzielę będzie inaczej, ponieważ na tym poziomie nikt nie chce się bić, a praca sędziego będzie stanowcza. Sędzia musi karać za przewinienia i być obiektywny w swoim postępowaniu. Tego życzę arbitrowi i sobie.

Kibice z Gdańska wybierają się na finał. Chcą wesprzeć was w tym najważniejszym meczu. 
Mam taką nadzieję, ponieważ to bardzo ważne. Wiem już, że wybierają się nasze czirliderki, a jest ich blisko 50. Zarezerwowaliśmy już nawet dla nich miejsce za naszą ławką. Będzie również nasza młodzież oraz przyjaciele drużyny. Liczymy na ich doping, bo to bardzo pomaga. Usiądźcie za naszymi plecami, dopingujcie, a na pewno dodacie nam sił.

Czego życzyć Tobie i drużynie? 
Każdemu wygranej, ale mam nadzieję, że stworzymy świetny spektakl dla kibiców. Nie liczy się przegrana i od razu mówię, że nigdy w życiu nie wyszliśmy ba boisko, żeby przegrać. Jeśli ktoś zakłada porażkę, to nie powinien się nawet przebierać. Na boisko wychodzą walczyć zawodnicy i to od nich zależy kto zwycięży zawody. W takim meczu wygrywa się determinacją i wolą walki. Gwarantuje, że nie zabraknie nam tego, bo interesuje nas tylko zwycięstwo.

Kto jest faworytem? 
Zawsze się trudniej broni, niż zdobywa mistrzostwo. Powtórzę jeszcze raz, o wygranej zadecyduje dyspozycja dnia oraz kto popełni mniej błędów. Rolą trenera jest przygotowanie zespoły na wszystkie warianty.

Wyjeżdżacie z Gdańska przed meczem? 
Tak, ponieważ chcemy zostawić za sobą wszystkie historie nie związane z finałem. Chcemy być razem i skupiać się na meczu. Mamy w głowie tylko finał!

Życzę powodzenia!

Źródło: Lechiarugby.pl