Po doskonałym meczu i zdeklasowaniu Budowlanych Łódź rugbiści Lechii Gdańsk weszli do finału mistrzostw Polski.

Takiego wyniku nikt się nie spodziewał, ponieważ biało-zieloni wygrali różnicą 41 punktów! Końcowy wynik Lechia Gdańsk – Master Pharm Budowlani Łódź 51:10 (17:3).

Mecz w Gdańsku pokazał, że poziom polskiego rugby wcale nie jest w tym roku niższy jeśli chodzi o czołówkę tabeli. Mistrzowie Polski pokazali klasę i rozprawili się z Master Pharm Budowlanymi bardzo wysoko bo aż 51:10. Rugbiści z Łodzi nie pamiętają, kiedy tak wysoko przegrali. Co więcej – przegrywając w półfinale wypadli z świetnej passy, kiedy uczestniczyli w 10 meczach finałowych z rzędu.

Marek Płonka i Paweł Lipkowski mieli świadomość, że Łódź ruszy do ataku od pierwszych minut. Faktycznie tak się stało, ponieważ w 15 minucie spotkania Teimuraz Sohhadze zamienia już karnego na 3 punkty. Kibice w Gdańsku czekali tylko 5 minut, żeby profesor Jurij Bukhalo wyrównał wynik na 3:3. Od tego momentu można powiedzieć o stopniowej dominacji Lechii. Najpierw akcja przy skrzydle w którą włączył się Cyprian Majcher i przyłożył „jajo” praktycznie na wprost słupów, a zaraz po nim Piotr Jurkowski, który przedziera się przez obronę, gubi obrońcę Mindie Abashidze i melduje się na polu punktowym. Na kolejny przyłożenie czekaliśmy 20 minut, a w tym czasie drużyna gości dwoiła się i troiła, żeby ukraść punkty Lechii. Powstrzymywała ich tylko żelazna obrona, dzięki której Lechia wybroniła przynajmniej 10-15 punktów w całym meczu.

Kto przykłada w 60 minucie? Jurij Bukhalo, który dostaje piłkę od Mariusza Wilczuka, markuje podanie, mija na zwodzie Teimuraza Sokhadze i wdziera się na pole z Dawidem Gugushvili i Łukaszem Żórawskim na plecach! Budowlani byli już tym wynikiem wykończenie, a na domiar tego, tylko 2 minuty później, Henry Bryceprzypomina sobie o samoańskich korzeniach i w świetnej akcji mówi „dlaczego jestem tu sam?” na polu punktowym Łodzi.

Kibice, którzy tego dnia przyszli na stadion T29 mogli sądzić, że wynik już się nie powiększy ale skądże znowu... Trener Mirosław Żórawski wydał stosowne reprymendy swoim zawodnikom, którzy na chwilę zerwali się do walki. Łącznik drużyny Budowlanych starał się jak najczęściej zagrywają piłkę do Meraba Gabuni, ale z całym szacunkiem do tego zawodnika, nie miał on już sił, ponieważ w pierwszych 20 minutach rozbił tego twardego rugbistę Misioka Timoteo. Gruzin nie zagrał najlepiej, ponieważ został wyeliminowany przez „Mistiego”. Kiedy dostawał cofające szarże w pierwszej połowie nie mógł uwierzyć, że w końcu spotkał godnego siebie rywala. Wątek z drugim Samoańczykiem ciągnie się dalej, ponieważ w 74 minucie wychodzi z młyna, wymienia się piłkami z 9 i 10, podaje szeroko do Tomasza Hebdy, ten na idealnym tempie wchodzi w rywali, wypracowuje doskonalą sytuacje punktową, jednak podaje 5 metrów przed polem do Grzegorza Buczka, który przykłada kolejne 5 punktów. To przyłożenie zabrało awans do finału z ust Budowlanych, a Lechii przysporzyło wiele radości. Niestety tak wysoki wynik i kolejne z rzędu przyłożenie wpłynęło na koncentrację i w 80 minucie Tomasz Kozakiewicz po dobrym zwodzie, mija środek ataku Lechii i przykłada na wprost słupów. 2 oczka dorzuca Sokhadze i wynik rośnie do 10 dla Budowlanych.

Bohaterem ostatnich minut stał się Bartłomiej Wójcik, który przede wszystkim dał bardzo dobrą zmianę utrzymującą tempo spotkania, ale przykłada w 81 minucie swoją drugą "piątkę", co szybuje wynik na 51:10! Gwizdek Kacpra Bedyńskiego kończy mecz, który dale Lechii promocje do finału mistrzostw Polski!!!

W końcówce pierwszej połowy z boiska musiał zejść Dariusz Wantoch Rekowski, ponieważ doznał urazu mięśni łydki. Jeszcze nie wiadomo, czy jest to tylko mocne zbicie czy może naderwanie jakiegoś więzadła lub mięśnia. Na miejsce „Wiosła” wszedł Paweł Nowak, który udowodnił raz jeszcze, że najstarszy na boisku rugbista może być również motorem ciągnącym formacje maulowe i dyrygującym w aucie. 

{joomplucat:1259 limit=9|columns=3}

Zobacz całą galerię

Podsumowując: 
Lechia zagrała jak drużyna kompletna. W całości spotkania popełniła kilka błędów np. wrzuty tendencyjne i błędy w „rakach”, ale nie były one specjalnie zauważalne, ponieważ w pozostałych elementach wyglądało to bardzo dobrze. Przy takiej grze jak w sobotę można wypowiedzieć pierwszy raz zdanie, że gdańszczanie mają ogromną szansę na obronę tytułu. Lechiści byli tak zmotywowani, że mogli razem „przenosić góry”, a przecież taka determinacja jest ważna, żeby wygrać z Arką Gdynia. Warto podkreślić dobrą pracę arbitrów, a szczególnie komunikacje pomiędzy głównym, a liniowymi.

Finał odbędzie się w Gdyni 16 czerwca o godzinie 17:30! Nie może tam nas zabraknąć!

Punkty: 
Jurij Buchajło 26, Bartłomiej Wójcik 10, Cyprian Majcher 5, Piotr Jurkowski 5, Henry Bryce 5 - Tiemuraz Sokhadze 5, Piotr Kozakiewicz 5

LECHIA: Witoszyński (Zieliński), Janiec (Sajur), Kaszuba - Wantoch-Rekowski (Nowak), Krużycki (Buczek) - Hebda, Majcher, Timoteo - Wilczuk (Piszczek) - Buchajło - Płonka, Bryce (Wójcik), Kwiatkowski, Rokicki - Jurkowski (Wenta)

BUDOWLANI: Gabunia, Ignaczak, Kościelski, Justyński, dudkowski, Gugushvili, Kowalewski, Mirosz, Żórawski, Sokhadze, Rydzyński, Kozakiewicz, Gomulak, Matyjak, Abashidze, Stolarz, Stępień, Karpiński, Fortuna, Kotasa K., Kotasa P., Orłowski

Źródło: lechiarugby.pl