Sobota, godzina 12.30, stadion przy ul. Traugutta – to najważniejszy dzień dla rugbistów Lechii Gdańsk w dotychczasowym sezonie.

Dlaczego? Wygrana daje promocję do finału mistrzostw Polski!

Lechia startuje do pojedynku z Budowlanymi z dość pokaźną zaliczką 20 punktów przewagi. Wygrywając pierwszy półfinał w Łodzi 38:18 gdańszczanie zagwarantowali sobie lepszy start ale czy ta myśl ich nie zgubi? Biało-zieloni grają z łódzkim zespołem już 4 mecz - czy wszyscy zawodnicy są zdrowi? Aby rozwiązać m.in. te pytania udaliśmy się z rozmową do Pawła Lipkowskiego.

Łukasz Jurczak: Jak wyglądał Wasz tydzień przygotowań?
Paweł Lipkowski: Przygotowujemy się normalnym cyklem, nie wprowadzamy żadnych specjalnych udziwnień. Znamy ten cykl, jest sprawdzony i odpowiada drużynie.

Z Budowlanymi gracie już 4 mecz na przestrzeni ostatnich tygodni (3 liga, 1 PP – red.). To bardzo wymagający i twardy przeciwnik – czy zespół nie jest porozbijany? 
Większość zespołu jest gotowa do gry, ale pojawiają się jakieś drobne urazy. Są też dwa większe, dlatego nie zagrają Rafał Janeczko i Karol Hedesz. Ten pierwszy doznał kontuzji na turnieju reprezentacji 7, a Karol podczas ostatniego meczu z Budowlanymi.

Czy to poważne kontuzje? 
Rafał ma uraz mięśnia ramienia, a Karol problemy z żebrami.

Czy to oznacza, że ci zawodnicy nie zagrają już do końca sezonu? 
Uważam, że nie są to urazy, które wyeliminują tych zawodników. Gdyby udało nam się zagrać w finale, to myślę, że będę mógł z nich skorzystać.

Wygrywając dwa razy z Budowlanymi pokazaliście świetną determinację. Poprawiła się od razu gra w „rakach”, która na pewno przyczyniła się do wygranej.
Przegraliśmy pierwszy pojedynek z Budowlanymi aż 13 punktami, jednak potrafiliśmy się skonsolidować i poprawić naszą grę przed kolejnym meczem. Po 2 tygodniach zagraliśmy jak inna drużyna i zaowocowało to wygraną 38:18. Zapewne Łódź zrobiła analizę i pracowała nad swoimi słabymi punktami. Będzie groźna, tym bardziej, że nie ma już nic do stracenia. Otworzą się i będą grali agresywnie, ale my na to czekamy. Wiemy jak trzeba grać z Budowlanymi i na co zwracać uwagę, żeby wygrać mecz. Boisko wszystko zweryfikuje i okaże się czy Budowlani potrafili w tydzień poprawić swoją grę.

Czy te dwa ostatnie zwycięstwa i zaliczka 20 punktów nie wpłynie na koncentrację drużyny? 
Na każdym treningu powtarzamy zawodnikom, że nie mogą się czuć finalistami. Na każdym treningu staramy się ich motywować i dlatego nie ma mowy o rozluźnieniu. Drużyna podejdzie do tego spotkania jak do pierwszego półfinału i zrobimy wszystko, żeby utrzymać taką koncentrację aż do końca.

Budowlani zapowiadają, że rzucą się od pierwszych minut - sami przyznają, że ostatnio mieli z tym problem...
Podejrzewam, że tak zrobią. Jeżeli będzie wysokie tempo spotkania, to zakładam, że główną rolę w końcówce mogą odegrać zmiennicy. Mamy silną, skuteczną ławkę rezerwowych, na której zasiadają niemniej wartościowi zawodnicy niż w pierwszy składzie. Są oni gotowi przejąć ciężar gry pod koniec spotkania i utrzymać wysokie tempo. Wiemy o tym, że Budowlani rzucą się od pierwszych minut. Wcale mnie to nie zaskoczy, ponieważ gdybym był z przeciwnej strony, zrobiłbym to samo. Jesteśmy gotowi na ostry, agresywny początek. My jako trenerzy i przede wszystkim zespół.

Budowlani mieli problemy kadrowe, ale wiemy o ich posiłkach z Francji, które zostały zgłoszone na początku sezonu. Czy trener Mirosław Żórawski wprowadzi ich do gry? Kiedy jak nie teraz? 
Takie sprowadzanie zawodników w ostatnich chwili może podziałać w dwie strony - czasami jednak dekonsoliduje zespół. Powiem szczerze, że mało się nad tym zastanawiamy, kto zagra u Budowlanych? Czy będzie 6 zawodników z Francji czy zagramy z zespołem, który już znamy - to nasze przygotowania byłyby takie same. Zespół nastawia się na grę z Budowlanymi Łódź, a w jakim składzie wystąpią to już mniej ważne. Wiemy, że przyjeżdża do nas bardzo groźny zespół.  

Źródło: RC Lechia