Przewaga Lechii zarysowała się od pierwszych minut. Gdańszczanie przejęli inicjatywę i szybko pokazali rywalom, że ci nie będą mieli zbyt wielu okazji, by sobie swobodnie pograć w piłkę. 

Tymczasem akcje biało-zielonych się zazębiały, a z minuty na minutę było ich coraz więcej. Stomil jest w strefie spadkowej pierwszej ligi i nawet pomimo braku paru zawodników w Lechii różnica klas widoczna była gołym okiem. Najmocniej pokazała to bramka na 4:0, gdy Lechia rozegrała akcję od bramkarza, wymieniła kilkanaście podań, aż wreszcie po świetnym prostopadłym podaniu od Conrado w sytuacji sam na sam nie pomylił się Omran Haydary. Był to dla niego drugi gol tego popołudnia - wcześniej trafił z bliska po podaniu Bassekou Diabate.

Jako pierwszy do siatki Stomilu trafił jednak Kacper Sezonienko, który skorzystał z przytomnego podania Diabate. W ogóle, zawodnik z Mali miał sporo pecha, oddał kilka strzałów, ale długo nie potrafił skierować piłki do bramki. W końcu sztuka ta mu się udała - w 67. minucie dołożył nogę na piątym metrze po świetnym dośrodkowaniu wprowadzonego chwilę wcześniej Marco Terrazzino. Diabate wywalczył też rzut wolny, po którym gola strzelił Rafał Pietrzak.

Wolne tego dnia dostali Maciej Gajos, Mario Maloca oraz Łukasz Zwoliński. Brakowało też zawodników, którzy wyjechali na zgrupowania swoich reprezentacji. Wydaje się, że swoją szansę wykorzystał Miłosz Szczepański. Może nie strzelił gola ale stemplował większość akcji, pokazał parę ciekawych zagrań. Dał do myślenia trenerowi Tomaszowi Kaczmarkowi.

Lechia Gdańsk - Stomil Olsztyn 5:0 (3:0)
Bramki: Sezonienko (18), Pietrzak (41.), Haydary (44., 57.), Diabate (67.)

Lechia: Alomerović - Musolitin (63. Flavio Paixao), Nalepa (46. Zjawiński), Kopacz (73. Koperski), Pietrzak (63. Terrazzino) - Haydary (63. Ilkay Durmus), Kryeziu, Makowski, Szczepański (63. Flavio Paixao), Sezonienko (46. Conrado) - Diabate. 

DSC 8448

źródło: własne