Udanie swoją pracę na ławce trenerskiej Lechii Gdańsk rozpoczął Piotr Nowak.

W debiutanckim meczu szkoleniowca w Biało-Zielonych barwach jego podopieczni wysoko pokonali Podbeskidzie Bielsko-Biała 5:0.
Trener Nowak na pierwszy wiosenny mecz desygnował niemal identyczny skład, który udanie wypadł w próbie generalnej przed ligą z Zawiszą Bydgoszcz. Jedyną zmianą było pojawienie się w linii ataku zamiast Adama Buksy nowego nabytku Biało-Zielonych Flavio Paixao.

Gdańszczanie zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami szkoleniowca zaczęła ofensywnie, ale nie rzuciła się do huraganowych ataków od pierwszego gwizdka. Lechiści postawili na skrupulatne budowanie akcji w ataku pozycyjnym, a ich poczynaniami kierowali wszędobylscy Sebastian Mila i Milos Krasić. Ten drugi w 14. minucie mógł zaliczyć asystę, posyłając dokładne dośrodkowanie w pole karne, gdzie czekał niepilnowany Grzegorz Kuświk, który sposobił się do oddania strzału głową. Przed napastnikiem Lechii jak spod ziemi wyrósł jednak Jozef Piacek, niemal zdejmując piłkę z głowy Kuświka. Kilkanaście minut później w podobnej sytuacji co Krasić znalazł się Sławomir Peszko, ale dwukrotnie piłkę po jego wrzutkach odbijał bramkarz Podbeskidzia Wojciech Kaczmarek.

O dogodną sytuację dla Lechii postarali się również… sami bielszczanie, a konkretnie ich kapitan Marek Sokołowski. Obrońca „Górali” w 35. minucie podał piłkę wprost pod nogi Flavio Paixao, który dynamicznie ruszył z futbolówką w pole karne, ale jego strzał okazał się już bardzo niecelny.
Chwilę wcześniej swoją okazję mieli goście, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Adama Mójty i delikatnym trąceniu piłki przez Piacka odbiła się ona od poprzeczki bramki Marko Maricia.
W końcówce pierwszej połowy na Stadionie Energa Gdańsk zrobiło się czerwono i to nie za sprawą unoszącej się w powietrzu atmosfery nadchodzących Walentynek.

Po faulach Kohei Kato na Lukasie Haraslinie w 42. minucie oraz Sokołowskiego w 45. minucie na Paixao obaj gracze Podbeskidzia obejrzeli swoje drugie żółte, a w konsekwencji czerwone kartki. Oznaczało to, że całą drugą połowę podopieczni Roberta Podolińskiego musieli sobie radzić w dziewiątkę.

Drugą połowę bielszczanie rozpoczęli jednak nie tylko ze stratą dwóch zawodników, ale również bramki. W 48. minucie ręką we własnym polu karnym zagrał Adam Deja, a skutecznym wykonawcą „jedenastki” okazał się Sebastian Mila, który zdobył swoją pierwszą bramkę na Stadionie Energa Gdańsk w barwach Lechii, a jednocześnie swoją pięćdziesiątą w Ekstraklasie. W kolejnych minutach przewaga Lechii nad zdziesiątkowanym rywalem tylko się powiększała, podobnie zresztą jak prowadzenie. W 54. minucie po dokładnym dośrodkowaniu Haraslina i przytomnym zachowaniu Paixao, który przepuścił piłkę ta trafiła do niepilnowanego na piątym metrze Mario Malocy. Stoper Lechii, który pozostał przed bramką Kaczmarka po rozegranym wcześniej rzucie rożnym i z bliska posłał piłkę pod poprzeczkę bielskiej bramki. Chwilę później było już 3:0 po tym jak bombę w samo okienko bramki Kaczmarka po podaniu Krasicia posłał sprzed pola karnego Grzegorz Kuświk, ale gdańszczanom wciąż było mało. Kibice Biało-Zielonych nie zdążyli jeszcze dobrze nacieszyć się trzecim golem dla Lechii, a już mogli świętować zdobycie czwartej bramki. Po dokładnym prostopadłym podaniu od Paixao za plecy obrońców sam na sam z golkiperem „Górali” znalazł się Krasić i sprytnym strzałem na wykroku posłał futbolówkę obok bezradnego Kaczmarka.

Po tak „wybuchowym” kwadransie w wykonaniu Lechistów ostatnie pół godziny meczu upłynęło już nieco spokojniej, choć swoje okazje mieli wprowadzony za Flavio Adam Buksa, zmiennik Krasicia Michał Chrapek czy Sebastian Mila, ale wszyscy trzy uderzali niecelnie, chroniąc Podbeskidzie od utraty piątej bramki.

Jednak w myśl przysłowia „co się odwlecze, to nie uciecze”, tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego Biało-Zieloni strzelili swoją piątą bramkę, której autorem został Peszko. Po asyście Chrapka skrzydłowy Lechii precyzyjnym strzałem głową tuż przy słupku postawił kropkę nad „i” przy pierwszym wiosennym niezwykle efektownym zwycięstwie gdańskiego zespołu.

Lechia Gdańsk – Podbeskidzie Bielsko-Biała 5:0 (0:0)
Bramki: Mila (49. karny), Maloca (54.), Kuświk (58.), Krasić (59.), Peszko (86.)
Żółte kartki: Wawrzyniak, Janicki – Kato, Sokołowski, Nowak
Czerwone kartki: Kato (za drugą żółtą), Sokołowski (za drugą żółtą)
Lechia: Marić - Janicki, Maloca, Wawrzyniak - Peszko, Łukasik, Krasić (76. Chrapek), Mila, Haraslin (61. Haraslin) – F. Paixao (70. Buksa), Kuświk
Podbeskidzie: Kaczmarek - Sokołowski, Piacek, Nowak, Mójta – Kowalski (70. Tarnowski), Deja (60. Kolcak), Kato, Możdżeń, Chmiel – Szczepaniak (57. Stefanik)

źródło: Lechia.pl