Po bardzo słabej grze piłkarze Lechii przegrali na wyjeździe z Wisłą Płock 0:1.

Przez całą drugą połowę biało-zieloni nie zrobili pół akcji, by doprowadzić do remisu. Jeśli tak ma wyglądać zespół, który w domyśle ma walczyć o europejskie puchary, to jednak coś tu jest nie tak. Dośrodkowania wołały o pomstę do nieba, strzałów nie było.

Co nie funkcjonowało w zespole Lechii? W zasadzie to wszystko. Mało co funkcjonowało. Ofensywa? Nie stwierdzono. Środek pola? Istniał teoretycznie. Przewaga Wisły w tej części boiska była duża. Lechia się męczyła. Im bliżej bramki Wisły, tym wyglądało to gorzej.

Lechia straciła gola, zanim ten mecz na dobre się rozpoczął. Nie wiemy co robią na odprawach piłkarze Lechii, ale Damian Rasak miał tak dużo miejsca przed polem karnym, że zanim oddał strzał, mógł sobie spokojnie popatrzeć, przymierzyć, zawiązać buta, pozdrowić rodzinę na trybunach. Dalej nikt do niego nie podbiegł, więc sobie huknął. Piłka wpadła do bramki, choć leciała bardzo długo. Dziwna była ta interwencja (a raczej brak) Dusana Kuciaka./p>

Gospodarze dzielnie bronili swojej twierdzy, choć z czasem Lechia potrafiła dojść do głosu. Najlepszą okazję w pierwszej połowie i - jak się niestety później okazało - w całym meczu zmarnował Flavio Paixao, gdy strzelił jedynie w słupek. Później Portugalczyk miał jeszcze jedną szansę, którą sam sobie wypracował, lecz tym razem na drodze stanął bramkarz Wisły. I to w zasadzie by było na tyle, jeśli mowa o ofensywnych poczynaniach gdańszczan.

Ciałem obcym w Lechii był Kacper Sezonienko. Nie brał udziału w grze, praktycznie nie dostawał podań, a gdy już miał powalczyć z rywalem, to co chwilę leżał na murawie. Nie wniósł nic do ofensywnej gry biało-zielonych. W przerwie trener Tomasz Kaczmarek przyznał się do błędu i zostawił Sezonienkę w szatni, a jego los podzielili Łukasz Zwoliński oraz Bartosz Kopacz. Niestety, zmiany nie przyniosły spodziewanych efektów. Bassekou Diabate był wprawdzie aktywny, natomiast wniósł do gry tylko trochę chaosu. Postawę pozostałych rezerwowych lepiej przemilczeć.

Można było wygrać w Płocku i zapewnić sobie podium na koniec 2021 roku, ale Lechia kolejny raz zawiodła.

Wisła Płock - Lechia Gdańsk 1:0 (1:0)
Bramka: Rasak (4.)

Wisła: Kamiński Ż - Vallo, Michalski, Rzeźniczak (46. Krywociuk Ż), Tomasik Ż - Gerbowski, Rasak, Szwoch - Jorginho (83. Lesniak), Sekulski (77. Tuszyński), Wolski (77. Kolar).

Lechia: Kuciak - Kopacz (46. Żukowski), Nalepa, Maloca Ż, Conrado (64. Pietrzak) - Sezonienko (46. Ceesay), Kubicki, Gajos (76. Kałuziński), Flavio Paixao, Ilkay Durmus - Zwoliński Ż (46. Diabate Ż).

źródło: własne