Rifet Kapić kilka dni temu stracił teścia. Pojechał do Bośni, nie trenował z zespołem. W piątek strzelił gola przeciwko Cracovii i to właśnie zmarłemu zadedykował trafienie.

Lechia Gdańsk zremisowała 1:1 z Cracovią. Gola na 1:0 fla Biało-Zielonych zdobył Rifet Kapić, który nie ukrywał emocji po trafieniu. Jak później wyjawił, niedawno zmarł jego teść.

 - Mam prywatnie bardzo trudny moment. Trener Wam o tym nie mówił, ale ja Wam powiem. Zmarł mi teść, nie trenowałem z drużyną w tym tygodniu. Trenowałem tylko na ostatnim treningu przed meczem. Było mi ciężko pod względem mentalnym, ale dałem dziś z siebie wszystko. Ta bramka jest dla niego (zmarłego teścia - przyp. red). Kiedy jestem na boisku, nie mam żadnych zmartwień. Myślę tylko o piłce, kiedy gram - mówił Rifet po meczu. - To były dla mnie wielkie emocje. Teść to był bardzo dobry człowiek. Ale w życiu są problemy i rzeczy ważniejsze od piłki nożnej. Po meczu z Lechem wyjechałem z Gdańska, do Bośni, do rodziny. Tam byłem cztery dni. Trener powiedział, że jeśli potrzebuje więcej dni, to mogę tam zostać. Ale "Nojgi"  wypadł za kartki i chciałem zagrać - dodał.

"Riki" podsumował też mecz. - Jesteśmy teraz w takim momencie, że remis z Cracovią nas nie zadowala. To komplement dla naszej drużyny. Nie jesteśmy zadowoleni. Źle weszliśmy w drugą połowę. Pierwsze 10-15 minut. Szkoda tego. Cracovia bardzo dobrze broniła. Stali w dziewięciu w niskiej strefie. Było nam bardzo ciężko. Boisko też nie było idealne, piłka skakała. Próbowaliśmy, ale było ciężko. Piłka nożna jest taka, że nie zawsze masz po dwieście szans. W końcówce mieliśmy swoje okazje - Dawid Kurminowski, Aleksandar Cirković. Bramkarz był dobrze ustawiony. Szkoda. Ale punkt jest punkt. Jeśli byście mi powiedzieli wcześniej, że będziemy mieć cztery punkty po dwóch meczach i wygramy z misrzem Polski, to byłoby to okej - ocenił

Za tydzień z powodu pauzy za kartki nie zagra Tomas Bobcek. Czy to duża strata dla zespołu? - Oczywiście. To najlepszy zawodnik Ekstraklasy - podsumował "Riki".

Padło również pytanie o to, czemu Kapić nie podchodził do rzutów wolnych. - To decyzja trenerów. Miałem ochotę strzelać ten ostatni rzut wolny, ale Iwan i Matus byli dziś pewni siebie. Ostatecznie nie chciałem tego zmieniać. Jedziemy dalej - podsumował kapitan.

źródło: własne