Lechia Gdańsk zremisowała z Cracovią 2:2 w spotkaniu 3. kolejki PKO BP Ekstraklasy, zdobywając pierwszy punkt w nowym sezonie ligowym. John Carver na konferencji pomeczowej okazał niedosyt, ale jednocześnie podkreślał, że Biało-Zieloni zagrali dobry mecz.

Szkoleniowiec nie był zachwycony z wyniku. - Strata bramki w ostatnich minutach jest rozczarowująca, ale wiedzieliśmy, jak ciężki mecz nas czeka - komentował. - Mamy bardzo dużo pozytywów z dzisiejszego spotkania. Tak, jestem zawiedziony tym punktem, lecz drużyna grała w dobry sposób i wyciągniemy z tego sporo pozytywów. Jesteśmy znani z tego, że potrafimy się dopasować i nasz sposób gry podoba się neutralnym kibicom. Czasem jednak trzeba grać nudną piłkę, żeby zgarnąć pełną pulę. Na pewno idziemy w dobrym kierunku i nie możemy być bardzo rozczarowani tym, że wygrana wymknęła nam się w ostatniej minucie. Teraz przed nami trzy trudne starcia i pokazaliśmy, że potrafimy rywalizować z każdym w lidze, więc mamy dużo nadziei po dzisiejszym meczu - stwierdził.

Anglik został zapytany o to, czy zmiana Rifeta Kapicia była planowana, czy wyniknęła z nieprzewidzianych okoliczności. - Mieliśmy zdjąć Wjunnyka, ale Riki zasygnalizował, że ma lekki skurcz w mięśniu dwugłowym - wyjaśnił. - Nie chcieliśmy podejmować zbytniego ryzyka - dodał. Wypowiedział się także na temat urazu Bujara Pllany. - Bujar miał ten uraz już pod koniec zeszłego sezonu - przyznał. - Dał radę dograć poprzednie rozgrywki, a teraz to się znów ciągnie. Wysłaliśmy go na badania i okazało się, że ma plamę i zgromadzony płyn w swoim przywodzicielu. W końcówce przyszłego tygodnia dostaniemy więcej informacji na ten temat. To duży problem dla nas. Niedawno narzekałem, że mamy 3 środkowych obrońców, a teraz zostało nam dwóch i musimy znaleźć rozwiązanie tej sytuacji - wyraził nadzieję.

Carver odniósł się też do tego, czy na niedzielny remis należy patrzeć w kategoriach sukcesu. - Tak jak mówiłem, jesteśmy rozczarowani utratą bramki w ostatnich minutach - mówił. - Myślę jednak, że patrząc na sytuację w klubie, taki wynik daje pewną nadzieję. Musimy zmierzyć się z rozczarowaniem, ale jeśli spojrzy się na zespoły, z którymi graliśmy dotychczas, to wszystkie są bodajże w top 5. Mamy troszeczkę więcej czasu do następnego meczu i będziemy na niego przygotowani, bo będzie bardzo ważny - zapowiedział.

Trener został także zapytany o to, czy widzi jakieś podobieństwa pomiędzy spotkaniem z rundy wiosennym i niedzielnym. - Widzę rozwój Cracovii - komplementował rywali. - Zainwestowali dobrze swoje pieniądze w transfery i mają fajną, elektryczną atmosferę. Było kilkanaście tysięcy ludzi, ale pod koniec wydawało się, że więcej. Właściwie jestem tu już po raz trzeci, bo odwiedziłem ten stadion z reprezentacją Szkocji przy okazji meczu z Ukrainą. Wtedy było 0:0, więc można powiedzieć, że na tym boisku mam całkiem niezły bilans, bo jedno zwycięstwo i dwa remisy - śmiał się.

Pojawił się też temat tego, czy Lechiści trenowali rozegrania po rzutach z autu. - Taki był plan, trener Bella zajmuje się przecież stałymi fragmentami - zwrócił uwagę Carver. - Musiał zmierzyć się z krytyką, bo traciliśmy po nich gole, a teraz wypada docenić jego pracę. Robiliśmy takie rozegrania jak dzisiaj już w przeszłości, na przykład w meczu z Pogonią, gdzie też padła z tego bramka. To, że Iwan tam był, wynika właśnie z powtarzalności. Naprawdę należy docenić pracę Radka - zakończył z uśmiechem.

źródło: własne