Lechia Gdańsk przegrała 0:2 z Widzewem Łódź. - Moim zadaniem jako trenera jest podnieść ten zespół i piłkarzy. Mamy 10 dni, aby to zrobić. Myślę, że piłkarze mają w sobie na tyle motywacji, aby pozostać w Ekstraklasie. Wiedzą o co grają i znają nasze cele. Gdybym był piłkarzem, chciałbym grać ze Stalą już jutro. Muszą mieć takie samo podejście - mówił po meczu John Carver.
Po zeszłotygodniowym zwycięstwie nad Jagiellonią nie tak kibice i trener Lechii wyobrażali sobie mecz w Sercu Łodzi. Lechia przegrała 0:2 i jest znów w strefie spadkowej. - Po pierwsze gratuluję Widzewowi i ich kibicom, którzy wykreowali znakomite widowisko i atmosferę. Myślę, że widzicie państwo rozczarowanie na mojej twarzy. Zwłaszcza po ostatnim rezultacie dzisiejsza porażka boli bardziej. To często zdarza się w młodych zespołach, że nie potrafią zachować ciągłości w graniu. Nie będę mówił o indywidualnościach, a o kolektywie. Dziś jako kolektyw, łącznie ze sztabem, nie byliśmy na tyle dobrzy, aby wygrać. Musimy postawić poprzeczkę wyżej i pokazać wyższe standardy. Kiedy tracimy jednego czy dwóch zawodników, to widać wpływ na grę. Kolejnym rozczarowaniem jest to, że za tydzień nie zagra Bujar Pllana. Co mecz nam ktoś wypada. Dostajemy cios za cios. Musimy się pozbierać, przed nami bardzo ważny mecz - mówił na pomeczowej konferencji trener John Carver.
Przy golu na 2:0 z rzutu wolnego Lechia ustawiła bardzo niski mur. Czy wynikało to z założeń taktycznych? - Nie odpowiem panu teraz na to pytanie. Nie wiem. Nie widziałem tej bramki i powtórki. Muszę to na spokojnie zobaczyć i przeanalizować - skomentował trener.
Znów Lechii przydarzyły się głupie błędy w defensywie. Z czego one wynikały? - Nie powiedziałbym, że chodzi wyłącznie o defensywę i jej błędy indywidualne. To chodzi o cały zespół. Jestem bardzo zapatrzony na to, jak funkcjonuje nasza struktura. Dziś się otworzyliśmy w pewnych momentach i z tego wynikały nasze problemy. Przed meczem pokazywaliśmy zawodnikom, jak często Widzew gra na swojego napastnika. Tydzień temu zneutralizowaliśmy "9" Jagiellonii, a dziś mieliśmy swoje problemy - przyznał.
- Moim zadaniem jako trenera jest podnieść ten zespół i piłkarzy. Mamy 10 dni, aby to zrobić. Myślę, że piłkarze mają w sobie na tyle motywacji, aby pozostać w Ekstraklasie. Wiedzą o co grają i znają nasze cele. Gdybym był piłkarzem, chciałbym grać ze Stalą już jutro. Muszą mieć takie samo podejście - dodał.
W pierwszych 40 minutach ani Widzew ani Lechia nie stworzyły żadnej groźnej sytuacji. Gdyby gdańszczanie pierwsi strzelili gola, mecz mógłby się inaczej potoczyć. - Ma pan rację (śmiech). Do pierwszej bramki nic w tym meczu się nie wydarzyło, ale każdy z nas wie, że pierwszy gol to jeden z najważniejszych momentów w meczu. Ten gol powoduje, że trzeba wrócić do gry. Zwłaszcza w naszej sytuacji jest to trudne - przyznał Carver.
W Łodzi nie zagrali Camilo Mena oraz Rifet Kapić. Kogo szkoleniowcowi bardziej brakowało na boisku? - Obu! To bardzo duża strata. Kiedy masz takiego piłkarza jak Mena, który ma umiejętności i szybkość i Kapicia, który jest liderem, to brakowało ich dwóch. Na pewno pozytywne jest to, że Iwan dziś zagrał 40 minut - skwitował.
Kibice Lechii w ostatnim czasie często zastanawiają się, czemu broni Bogdan Sarnawski, a nie Szymon Weirauch. W Łodzi Ukrainiec znów nie pomógł drużynie. - Nie będę oceniał piłkarzy indywidualnie. Zwłaszcza po przegranym meczu. Obejrze mecz, porozmawiam ze sztabem i wtedy ocenimy jego występ - skomentował.
- Dziękuję naszym kibicom. Stworzyli wspaniałą atmosferę. Odkąd tutaj jestem są wspaniali. Myślę, że teraz to najkrótsza podróż dla nich za mojej kadencji, a i tak była długa. Oni są dla nas bardzo ważni. Pomagają nam w celu, jakim jest utrzymanie - zakończył John Carver.
źródło: własne
źródło: 90minut.pl / własne