Siła sportów zespołowych nie opiera się na konstelacji gwiazd. Skuteczny sport zespołowy oparty jest na drużynie.

Mentalnie i praktycznie. Jeden za wszystkich – wszyscy za jednego, powie klasyk. Takie poczucie musi wpoić szef, prawdziwy dowódca – w sporcie: TRENER.

W niedzielnym meczu w Krakowie, Lechia po raz pierwszy od lat – sprawiała wrażenie zespołu prowadzącego grę (53% do 47% w posiadaniu piłki na korzyść gdańszczan). Dawno tak z Wisłą nie było. I co z tego, skoro zabrakło ducha walki, serducha i gry „do upadłego”…

To wiślacy mocno postraszeni w I połowie, po przerwie rzucili się niczym zwierzyna broniąca swojego terytorium przed groźnym intruzem. To stary „Głowa” walił pięściami i jechał na tyłku, aby oddalić niebezpieczeństwo spod swojej bramki. Wisła nadrabiała swoje braki piłkarskiego rzemiosła – walką, uporem i nieprzejednaną chęcią zwycięstwa. Była DRUŻYNĄ.

Nasze ”gwiazdy” grały poprawnie, dobrze operowały piłką korzystając ze swoich zasobów tzw. techniki użytkowej. Nic ponadto. Wypracowywali sytuacje bramkowe – nie rzadziej jak rywale. Zabrakło tego „coś”. Nie zauważyłem elementów walki, próby wydarcia zwycięstwa. Nie było DRUŻYNY

To irytuje, zwłaszcza w chwili gdy na rynku transferowym Lechia dominuje nad pozostałymi. Ale taka właśnie jest specyfika gracza – najemnika. Pokażę co potrafię – ale zdrowie najważniejsze. Walka stwarza ryzyko urazów i kontuzji. A Lechia to tylko przystanek na drodze do dalszej kariery . Kulawego w Niemczech, we Włoszech czy we Francji nie zechcą…

Waleczna gra na styku z urazem także spotka się z ostrą krytyką menedżera, który rysuje przed swoim podopiecznym drogę kariery, gdzie Gdańsk jest tylko jej początkowym etapem. Czyj interes jest ważniejszy? Drużyny, menedżera czy mój osobisty?...

Nie narzekam na nowego właściciela klubu, zwłaszcza gdy prezesowanie rozpoczął człowiek, któremu w pełni ufam. Altruista dla którego interes Lechii jest ważniejszy od swojego. Pytam tylko: czy nie za dużo w Lechii jest różnych interesów, które zupełnie zasłoniły to co najważniejsze – interes DRUŻYNY.

Życzę sobie aby w klubie więcej miał do powiedzenia np. dyrektor sportowy niż jeden czy drugi menedżer i właściciel praw do tego czy drugiego zawodnika. Drużyna czy Gwiazda? DRUŻYNA!

Autor: Mariusz Popielarz