Po dwóch nieudanych weekendach przyszła pora na trochę otuchy. Zwycięstwo.

Najpierw po otrzymaniu składu poczuliśmy trochę niepokoju. Trzech debiutantów w podstawowej 11-tce. W tym dwóch po kilku dniach po przylocie do  Gdańska. Malbasić i Ćolak. Na trybunie Mario Piekarski z nadzieją, że ”jego” Miranda z Sao Paulo na prawej obronie godnie zastąpi Lekovića, który otrzymał krótki urlop na pogrzeb mamy.

Niestety gra Brazylijczyka wzbudzała tak duże obawy, że Quim jeszcze przed przerwą podziękował mu za grę. Malbasić z kolei dotrwał jedynie do przerwy, choć tak naprawdę mógł opuścić plac gry razem z Latynosem. Antonio Ćolak to zupełnie inny… rozmiar kapelusza. Absorbowanie linii obrony, umiejętne zastawianie się ciałem i wreszcie piękny gol po kapitalnie wykonanej akcji indywidualnej. Ten transfer może okazać się strzałem w „10” mijającego okienka transferowego. Jeśli do tych wszystkich wrażeń dodamy – jak zwykle – dynamiczną grę Makiego, zaskakująco spokojną grę Tiago Valente, dobrą zmianę Aleksića, to w sumie dało to pozytywny wynik ze słabym na starcie ligi – Zawiszą.

Mecz ten jednak uczulił mnie na toczącą się tle – swoistą grę interesów. Menedżerów, trenerów i piłkarzy. O naszych już nieco napomknąłem. Po bydgoskiej stronie też można było zauważyć „ruch w interesie”. Czesio Michniewicz przed meczem powiedział, że jest czujny i musi obserwować kiedy spławik zacznie skakać… A po meczu najwięcej dostało się trenerowi wojskowych od prezesów i właścicieli bydgoskiej spółki. „Co za zmiany?”, „jak on ustawia drużynę?”, „co to za przygotowanie do sezonu?” – to najczęściej wypowiadane zarzuty wobec Jorge Paixao. Myślę, że trener do Portugalii wróci jeśli nie na dniach, to zaraz po meczu w Gliwicach.

Ale to nie nasze zmartwienie. Mnie martwią trudne warunki pracy naszego Portugalczyka. Z tego co widać jest człowiekiem kompromisu, uwzględnia wszelkie interesy jakie wokół gdańskiej spółki istnieją. Mandziara, Piekarski, Von Hessen, Viera czy sam Wernze. Oj dużo tych interesów. W necie pisują, że w Lechii ruch jak w leśnym runie. Coś w tym jest. Oby ten konglomerat interesów nie przysłonił tego najważniejszego – LECHII. Oby częściej powodował związek z naszym klubem takich graczy jak: Maki, Borys, Ćolak czy Vranjeś a nie jak Miranda, Malbasić czy nawet Buksa…

A kolejni gracze - przedsiębiorczych menedżerów -  już w kolejce.  Nazario,  Friesenbichler i Rudinilsson. I jak tu się połapać w tej istnej wieży Babel. Ta gra interesów zakończy się równo z dniem 31 sierpnia. Koniec okienka transferowego. Machiado popracuje wtedy spokojnie z określoną grupą ludzi. Pod warunkiem, że starczy cierpliwości właścicielom i innym „wpływowym graczom”, którzy wokół Lechii zaistnieli od kilku miesięcy…

{joomplucat:1456 limit=6|columns=3}

Zobacz całą galerię

Autor: Mariusz Popielarz