A więc wygrał Mandziara. Opcja prywatnych interesów i interesików ponad plan Wielkiej Lechii.

Na wczorajszym posiedzeniu Rady Nadzorczej spółki zostało przeforsowane stanowisko Rady Nadzorczej,  Zarząd został odwołany, a nasz kochany prezesunio chcąc zachować twarz, musiał złożyć dymisję. Wybrano dwóch nowych członków zgłoszonych przez przewodniczącego Rady Nadzorczej, który wykonuje pilnie założenia pana prokurenta, który przyszedł robić tu SWOJE interesy i wszelkie przeszkody na tej drodze usuwa konsekwentnie, acz niekoniecznie korzystne dla naszej ukochanej Lechii.

Po dymisji Prezesa, automatycznie zostanie (zapewne) ogłoszony bojkot przez najbardziej oddanych i zaangażowanych kibiców. Scenariusz z Warszawy, Krakowa i Bydgoszczy zawita także w Gdańsku. Koniec z atmosferą dopingu tego najbardziej pomocnego i emocjonalnego na trybunach. To naprawdę czarny scenariusz. Jeśli największy reklamodawca - Lotos - wycofa swoje zaangażowanie, Lechia podąży śladami „Czarnych Koszul” i jeszcze w tym sezonie może być wycofana z ekstraklasy.

Zwłaszcza, że grozi Jej zawieszenie licencji już od stycznia 2015 z uwagi na niewywiązywanie się z podpisanych umów tego lata z innymi podmiotami ligowymi. Zaległości za transfery Pawłowskiego i Łukasika w końcu mogą doprowadzić do najbardziej czarnego scenariusza - wycofanie licencji dla klubu.

Czy Darek zrobił dobrze składając dymisję? Wszak rodzi to ciężkie dla klubu konsekwencje bojkotu kibiców. Popieram Go w pełni. Jego misja oparta była na idei a nie na robieniu interesów jak w przypadku innych członków Zarządu. Pilnował interesu Lechii, nie zgadzał się na rozrzutność niepotrzebnych wydatków (np. pomysł ludzi, którzy przyszli do Gdańska robić „biznes” - zakupu kilku aut osobowych dla włodarzy klubu).

Szkoda, że nie mamy już swojego człowieka w zarządzie klubu, ale z drugiej strony w pełni rozumiem Prezesa, który utożsamia się z Gdańskiem, pełni funkcje społecznie bo traktuje tę funkcję niczym misję. Bycie marionetką w zarządzie, kosztem swoich najbliższych, kosztem własnej firmy a przede wszystkim kosztem swojej reputacji - było dla naszego Prezesa - nie realnym.

A więc co dalej? Czarno to widzę...

Autor: POPI