Niby dopiero jesteśmy po pierwszej kolejce ale kibicom już puszczają nerwy.

Poniżej prezentujemy Wam felieton nadesłany do naszej redakcji, jednocześnie zachęcamy wszystkich do merytorycznej dyskusji w komentarzach.

Nie wiem, jak inni, ale ja tracę cierpliwość. Jako kibic Lechii czuję się permanentnie olewany i oszukiwany. Czy Wam się, panowie Zarząd, wydaje, że Lechia to Wasz prywatny folwark? Otóż niedoczekanie. My, Kibice, wszystko widzimy. I nie możemy uwierzyć.

To wprost niewiarygodne, że w takim klubie, jak Lechia, u steru siedzą ludzie tak skandalicznie niedogadujący się z profesjonalizmem. W dodatku myślący chyba, że piłka nożna to rozrywka dla idiotów, którzy nie zorientują się, że są zwyczajnie oszukiwani. Otóż informuję, że się zorientowaliśmy.

Po pierwsze, chcemy wiedzieć, o co do cholery chodzi z Colakiem? Mieliśmy niby mieć opcję pierwokupu. Dobre pół roku temu ogłoszono, że z niej skorzystamy i piłkarz u nas zostanie. Więc pytam: jakim prawem teraz się dowiadujemy, że bez łaski oddajemy Colaka do Hoffenheim? Kto podjął taką decyzję i dlaczego? A przede wszystkim, dlaczego nikt nam o tym nie powiedział? Wydaje Wam się, Zarządzie, że będziecie sobie trzepać wałki pod stołem, a my nic nie zauważymy? Wasza indolencja doprowadziła do tego, że rzekomo od pół roku zaklepany przez nas zawodnik, jedyny napastnik w klubie, który strzela jakieś gole, nie mógł zagrać w meczu otwarcia. Z trybun musiał obserwować, jak na tle przeciętnej Cracovii niemożebnie męczy się młody Buksa. Kto do tego doprowadził? Kto za to odpowiada? I w jaki sposób zostanie ukarany? Bo że powinien być ukarany, to chyba oczywiste?

Po drugie, dlaczego tak właściwie odszedł Friesenbichler? Bo też nie raczono nas poinformować. Właściwie nikt nawet nie powiedział, że go nie ma. Ot, pewnego dnia znikł i tyle. Całej reszty musieliśmy się domyślić sami, bo jaśnie Zarząd nie raczył tej decyzji przedstawić opinii publicznej. To nie tylko skandal, ale i przejaw karygodnej ignorancji komunikacyjnej. Bo wydaje się, że zwracacie się do nas tylko wtedy, kiedy trzeba wyciągnąć łapę po nasze pieniądze. I mamy te wszystkie pierdolety typu „bijemy rekord frekwencji” a nie mamy informacji, że jeden z ważniejszych piłkarzy nagle wziął i się rozwiał.

Po trzecie, kto odpowiada za to, że z klubu odszedł Grzelczak? Kibice chcieli, by został. W pierwszym meczu nowego sezonu strzelił bramkę. Niestety już nie w naszej koszulce. Tuszyński w zeszłym sezonie walczył o tytuł króla strzelców. Frankowski zaliczył trzy gole w europejskich pucharach. Kto pozbył się z klubu tych piłkarzy?

Po czwarte, kto wymyślił, że na czele takiego projektu, jaki szumnie nam zapowiadano w mediach może stać Brzęczek? Z całym szacunkiem dla klasy piłkarskiej, ale to facet bez cienia doświadczenia. Równie dobrze drużynę mógłbym poprowadzić ja. Brzęczek od pół roku katuje to samo ustawienie. Nawet jeśli przez chwilę ono działało, to teraz każdy już wie, jak z nami grać. To niewiarygodne. Nowy inwestor. Rzekomo wielkie pieniądze, choć po prawdzie nie wiadomo, bo przecież kibica każdy ma w dupie i nic mu mówić nie musi. Rzekomo wielkie cele. A trenera dają z niższej ligi, z zaledwie kilkoma przepracowanymi rundami. A jeśli do tego wspomnieć, że pierwszym wyborem był niejaki Hajto Tomasz, co to się właśnie z Tychami spektakularnie spierdzielił z I ligi, to zaczynam się zastanawiać, czy Pan Mandziara et consortes w ogóle mają jakiekolwiek pojęcie o piłce nożnej.

Po piąte, no właśnie. To wróćmy jeszcze na moment do tematu transferów. Zaraz, zaraz? Jakich, kurwa, transferów? Jóźwiak wychwalał się przed dziennikarzami, że Lechia poluje na zawodników lepszych, niż Traore. No więc gdzie oni są? Bo póki co jest Mak, może i perspektywiczny, ale… No właśnie. PER-SPE-KTY-WI-CZNY. Jest Maloca, ale nie gra, bo ponoć niedotrenowany. No i Kuświk. Na ostatnia chwilę. Niby dobry zawodnik, ale do Traore to mu raczej daleko. Do tego kilku młodych i to tyle. No i co z tymi zapewnieniami, że będziemy pozyskiwać wielkie nazwiska, które z miejsca wskoczą do składu? Gdzie oni są? Po co o tym gadaliście w mediach? Chyba jedynie po to, żeby dać dowód swojej niekompetencji. Nie poradziliście sobie nawet ze ściągnięciem panienki Koseckiego. W zamian postanowiliście zachować odpalonego już Pawłowskiego – nie wiem, czy w całym mieście znajdzie się choć jedna osoba, która potrafiłaby odpowiedzieć na pytanie: po co? Nie poradziliście sobie ze ściągnięciem Bilińskiego. Wygrał z nami biedny Śląsk. Mało tego. Nie potrafiliście pozyskać nawet solidnych ligowców. Ludzi, którzy się wyróżniali w zeszłym sezonie w Polsce. Jagiellonia pozyskała Vasilljeva, Poznaniaki Robaka i Dudkę, Piast Barisicia, Śląsk Kiełba, Łęczna Bastę, Legia Pazdana, Podbeskidzie Mójtę, Ruch Iwańskiego. Dodatkowo powracający z zagranicznych wojaży też okazali się dla Lechii niedostępni. Mączyński, Fojut, Kokoszka, Cywka, wspomniany Biliński, Wołąkiewicz. A my co? Gówno. Legia ściągnęła sobie anonimowego Nikolicia i on ma już dwa gole. Wisła ściągnęła anonimowego Crivellaro i on już strzela. A My? Gdzie te wzmocnienia za grube pieniądze? I dlaczego nie wyciągnięto takiego Zwolińskiego, który właśnie zapewnił Pogoni zwycięstwo nad Mistrzem Polski? Dlaczego ostatecznie nie zakontraktowano Cernycha, który też już strzela?

Po szóste, temat może i najmniej istotny, ale za to wybitnie pokazujący, co się dzieje w klubie. Koszulki. Sezon się zaczął, a My nawet nie wiemy, w jakich koszulkach Lechia będzie grać w tym sezonie. Poznaliśmy komplet domowy. Nawet ładny. Trzeciego możemy się tylko domyślać na podstawie meczów sparingowych, bo oficjalnej informacji nie było. Jaki jest komplet wyjazdowy? Tego nie wie nikt. Profesjonalne kluby ogłaszają takie rzeczy z półrocznym wyprzedzeniem. Ale u nas jak zwykle wszystko jest na ostatnią chwilę. Nawet Kuchenkorz zaprezentował swoje nowe stroje pod koniec zeszłego sezonu. U nas nic się nie dzieje w tej kwestii. Pewnie. Po co robić marketing kibicowski? Jakby tego było mało, koszulek domowych nie da się zakupić, ponieważ w obrocie znajdują się tylko „eski”. Inne się skończyło, bo była ich jakaś śmieszna ilość. I jak tu na poważnie traktować klubowy marketing?

Przykłady bezmyślności Zarządu można mnożyć w nieskończoność. A to wpieprzanie się w masę niepotrzebnych meczów towarzyskich w sytuacji, gdy kadra nie jest skompletowana i przygotowana do sezonu (czego dowodem była katastrofa w meczu z Cracovią) i to tuż przed ważnym meczem w Poznaniu, a to odmowa wstępu na stadion dla kibiców gości, pod byle pretekstem, a to zatrudnianie w klubie osób o wątpliwej reputacji (vide Andrzej Woźniak), a to ściągnięcie bramkarza, który może i gra fajnie, ale po sezonie wróci do Hoffenheim (swoją drogą, trochę za dużo linków występuje pomiędzy Lechią a Wieśniakami) a w tym czasie będzie blokował plac utalentowanemu Budziłkowi. Ale najbardziej irytujące jest kompletne embargo informacyjne i zwykłe, ordynarne kłamstwa.

I cóż, drogi zarządzie. Jeśli frekwencja na meczu z Cracovią nie stanowi dla Was ostrzeżenia, to znaczy, że jesteście ślepi i głusi. Ale spokojnie. Nadejdzie moment, kiedy My nie wytrzymamy. Wtedy hulający po stadionie wiatr z pewnością zbudzi Was z letargu. Róbcie tak dalej, Panowie. Wy tu przyszyliście na chwilę. Bo w afekt pana Wernzego do Lechii to ja nie wierzę. To nie jest uczucie o przynajmniej podobnej intensywności, jak Abramowicza do Chelsea. Wy będziecie tu tak długo, jak Wam się będzie opłacać. Ale to, czy opłacać się będzie, zależy tylko od Nas. Więc traktujcie Nas tak dalej. Zobaczymy, kto tak naprawdę rządzi w Lechii. Czy ci, co przyszli zarabiać pieniądze, czy ci, co przychodzą za głosem serca.

Autor: Grzegorz Brudnik